23:10

#192 Recenzja książki "Osaczona" Teri Terry


Nie ufaj nikomu – nie wiesz, kto jest przyjacielem, a kto wrogiem.

Ostatni tom serii to najsmutniejszy moment dla każdego czytelnika – również dla mnie, gdy piszę tę recenzję. Ostatnimi czasy bardzo ciężko i z oporami podchodzę do lektur. Mam wrażenie, że wszystko, co czytam jest nijakie i zostało powtórzone już milion razy – jednak są wydawnictwa, po książki których sięgam niezależnie od mojego nastoju. Do tej grupy należy Młody Book, który niezmiennie zachwyca mnie wydawanymi książkami. Oczywiście to żadna tajemnica, że jestem wielką fanką Dnia 7 i Zresetowanej, a Czarodzieje urzekli mnie swoim specyficznym klimatem Teraz przyszedł czas, by pożegnać jedną z tych serii. Nie chcę tego robić, ale książkę przeczytałam i po prostu muszę z Wami podzielić się tą recenzją. Poniżej znajdziecie nie tylko opinię o Osaczonej, ale również podsumowanie całej serii.
Kyli sama nie wie, jak jeszcze może funkcjonować po ostatnich wydarzeniach. Boi się nie tylko o swoje życie, ale też o ludzi w jej otoczeniu. Lordowie znajdują się na każdym rogu, zabrali jej Bena i wolność; teraz musi się ukrywać i żyć w strachu, że ją znajdą. Na dodatek nie wiadomo, co ze starymi wrogami, którzy obiecali zemstę. Kyli ma wyjechać w bezpieczne miejsce, poznać swoją przeszłość, dzieciństwo. Chce dowiedzieć się, co tak naprawdę się wydarzyło a przede wszystkim odzyskać wspomnienia. Lecz gdy myśli, że jest już bezpiecznie, że nie musi oglądać się za siebie, dzieją się kolejne straszne rzeczy, znowu ktoś cierpi. Dziewczyna robi w końcu coś, co sprawia, że staje się najbardziej poszukiwaną osobą przez Lordów. Musi uciekać, a czuje, że bliski jej człowiek stał się kimś innym. Kyli już nie wie, co myśleć, co robić i jak wyplątać się z tych wszystkich sytuacji, które nieuchronnie zbliżają ją do śmierci. Co się stanie? Jak kończy się historia Kyli?

"Wkrótce już ściskam w dłoni sfałszowany dowód tożsamości.
Ciemnowłosa osiemnastoletnia Riley Kain o szarych oczach może podróżować, jak chce, i żyć własnym życiem.
Jakie życie dla siebie wybiorę?"

JAK JA KOCHAM TĘ SERIĘ!! Serio, ludzie, nie wiedziałam, że można osiągnąć taki stan emocjonalny dzięki książce! Spam, jaki wysyłałam do przyjaciółki, można było zobaczyć na moim InstaStory i moim fanpage'u. Jednak nic nie równa się z tym, co czułam przy czytaniu. Jako że książka miała pewne trudności w drodze do mnie, to przeczytałam ją znacznie później od innych blogerek, ale ich opinie krążyły wokół mnie. Starałam się unikać czytania opinii by nie zrobić sobie spoilera, ale i tak zdążyłam zauważyć, że wszyscy zgodnie twierdzili, że to idealne zakończenie serii. Nie chciało mi się wierzyć i miałam ogromne wątpliwości, bo przeważnie czuję niedosyt w zakończeniach serii. Jednak tutaj - i muszę powiedzieć to z całą stanowczością - było idealnie! Sytuacja, w jakiej stawia nas autorka, sprawia, że czytelnik jest w stu procentach usatysfakcjonowany z czytania. Nie dość, że wyjaśniają się wszystkie wątki, jakie poznaliśmy przez te trzy tomy, to jeszcze są przestawione w punkt. Terry Teri wiedziała dokładnie, gdzie jest granica między dennym, a absurdalnym zakończeniem, i właśnie to wyważenie sprawiło, że postawiła kropkę nad i, a my z czystym sumieniem możemy odłożyć serię na półkę. I oczywiście wrócić do niej z przyjemnością za jakiś czas...
Teraz porozmawiajmy o bohaterach! Wielkim, ale to wielkim plusem, jest przemiana Kyli, jaka nastąpiła przez te trzy tomy. Uważam, że najbardziej możemy to dostrzec w trzecim tomie – stała się bardziej dojrzała, odpowiedzialna i w końcu nie pozwala, by inni robili za nią większość rzeczy. Co prawda nie zawsze robi to, co powinna, ale moim zdaniem dzięki temu wydarzyło się kilka rzeczy, które pozwoliły, by zakończyło się tak, a nie inaczej. Jednak muszę przyznać, że moje serce zdradziło pierwszą miłość z tej książki dla kogoś, kto pojawił się dużo później. Plus, mój potencjalny mąż przyprawił mnie o kilka zawałów oraz kilka skrajnych emocji, takich jak: szok, niedowierzanie, a czasami nawet początki nienawiści. Pierwszy raz w historii mojej przygody z książkami, zmieniłam sympatię do przyszłego męża, na kogoś całkiem innego.
Podsumujmy całość. Wszystkie trzy tomy dostarczają nam niesamowitych emocji. Teri Terry wymyśliła i napisała w końcu coś nowego, coś świeżego, bez oklepanej już schematyczności i nudnego wątku, jakie znajdujemy w innych podobnych tematykach. Moim zdaniem, ta seria jest jedną z najlepszych, jakie czytałam w całym moim życiu. Przeważnie drugie tomy zawsze są nudne, przekombinowane, a trzeci to takie wyjaśnienie, byle tylko skończyć i mieć to już za sobą. Jednak tutaj mamy całkiem co innego. W każdej części akcja się rozkręcała, czuliśmy coraz więcej, chcieliśmy już znać zakończenie i jednocześnie nigdy nie kończyć czytać. Tak się czułam w trzecim tomie. Emocje sięgały zenitu, chciałam przeskoczyć te kilkadziesiąt stron i zobaczyć jak się kończy. Pierwszy raz w życiu (dużo tych moich pierwszych razów przy tej serii), byłam bliska zobaczenia zakończenia, choć wyznaje zasadę, że to zbrodnia.

...gapię się na niego, wstrząśnięta tym, jak bardzo chcę uścisku tej dłoni, jak mocno się za nim stęskniłam. Za jego głęboko niebieskimi oczami. Radosnymi mimo podejmowanego ryzyka. Za blaskiem światła w jego włosach, za ognistymi błyskami rudej czupryny. Uśmiecham się.
Ktoś chrząka za moimi plecami.”

I jak już jesteśmy przy zakończeniu... Ostatnie dwadzieścia stron jest bardzo emocjonujące. Jestem pełna podziwu dla autorki, że umiała napisać coś, co posiada w sobie tyle napięcia i stresu. By podkreślić dramaturgię, muszę przyznać się, że zdarza mi się przeklinać i rzucać jakimiś paniami spod latarni, ale to, jakie i ile bluzgów leciało przez te ostatnie strony to przechodzi ludzkie pojęcie. Sama siebie nie podejrzewałam, że potrafię tak przeżywać, coś, co jest fikcją, co powstało w głowie – jak by na to nie patrzeć – obcej mi osoby, która postanowiła to spisać. I ta dam... ta obca mi osoba sprawiła, że zapomniałam o świecie, nic innego się nie liczyło, tylko ja, książka i świat przedstawiony przez Teri Terry.
Podsumowując i trzeci tom i całą serię, to jestem niesamowicie zakochana i usatysfakcjonowana tą historią, podejrzewam, że jeszcze nie raz wrócę do Kyli i jej przyjaciół. Ponadto muszę podziękować autorce, gdyż sprawiła, że poczułam miłość do thrillerów i po raz kolejny przypomniałam sobie, czemu tak naprawdę kocham czytać.
Moja ocena 10/10. Tego tomu i całego serii.
Pozdrawiam,
Wasza Dominika



Wydawnictwo: Młody Book
Autor: Teri Terry
Oryginalny tytuł: Shattered
Stron: 336
Data premiery: 6 maja 2018r.
Za książkę dziękuję




1 komentarz:

  1. Ja właśnie rozpoczęłam czytanie tomu pierwszego tej serii. Zapewne z czasem sięgnę i po trzeci :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Dominika Szałomska , Blogger