15:35

Typowe problemy książkoholików!


Ostatnio postanowiłam, że porobię inne posty niż tylko recenzje i recenzje, które publikuję. Przecież nie samymi recenzjami człowiek żyje, przyda się coś dla rozrywki, na rozbawienie, albo po prostu na rozluźnienie po ciężkim dniu. Jak zapewne widzicie po tytule, znajdziecie tutaj kilka problemów książkoholików. Najczęstsze i najbardziej popularne problemy z jakimi musimy się mierzyć. Jak się mówi „Nasze życie takie ciężkie ” :D
Dajcie znać, który z problemów najbardziej wam dokucza!


Gdzie jest moja zakładka?!
Nie ważne ile mam zakładek, nawet, gdyby do każdej książki dawali zakładkę, ja i tak miałabym za mało. Moment, w którym muszę przerwać czytanie jest wielką rozpaczą, a boli tylko bardziej to, że nie masz nic pod ręką, by zaznaczyć, gdzie się skończyło. Wiele razy służył mi do tego telefon, który potem szukałam po całym pokoju... Typowe i jakie oklepane, ale niestety prawdziwe. Tylko prawdziwy książkoholik zrozumie, że za zakładkę może posłużyć dosłownie wszystko!


Jak to już koniec?
Komu się nie zdarzyło, że książka skończyła się za szybko? Czytasz, wciągasz się, nie możesz się oderwać i nagle koniec. Najgorsze uczucie na świecie, a gorzej jest tylko w chwili, gdy dowiadujesz się, że na kolejny tom musisz czekać kilka miesięcy, a nawet i rok. Wiele razy mi się zdarzyło, zawsze sobie obiecuję, że poczekam na całą serię, no ale...


Musi się zmieścić na półce.
Kujemy nowy regał, a za miesiąc on już jest napełniony(przy dobrych wiatrach). Nowy regał, to nowe porządki, zawsze w takim momencie, robi się przeprogramowanie biblioteczki. Wszystko jest układane od początku i gdy kończymy okazuje się, że nie mamy całego regału, a ledwie pół. Kupowałam już trzy regały i za każdym razem, miejsce kończyło się szybciej niż myślałam. W tej chwili kombinuję, gdzie wcisnąć nowe półki, lub jak ułożyć książki, by zyskać trochę przestrzeni.


Głosy w mojej głowie.
Centrum handlowe, jakaś galeria, czy nawet zwykły środek miasta i na twojej drodze staje księgarnia... (Powinna tu być jakaś groźna muzyka). Nagle zaczynasz słyszeć głosy, wołają cię, każą wejść do środka i kupić jedna, dwie, trzy książki. Starasz się opierać, ale one tak głośno krzyczą, zakrywasz uszy i uciekasz. Dramaturgia tej sytuacji jest specjalna i zamierzona, ale ma ona podkreślić, jak ciężko przechodzi się koło księgarń, w których znajduje się tyle dobra i można je nazywać rajem. Sama jak przechodzę koło takich „rajów” odwracam wzrok i skupiam się na czymś innym, bo wiem, że jeśli wejdę do środka, będę stracona.


Nie muszę spać, będę żyć z czytania!
Książka wciągnęła do tego stopnia, że nie możemy się oderwać, nawet na chwilę nie chcemy odwrócić wzroku. Ale przecież jest już po północy, a rano trzeba wstać. Każdy z nas to przerabiał, ja wielokrotnie i okazuje się, że najciekawszy moment w książce następuje, gdy musimy się położyć i zasnąć. Tylko jak to zrobić, gdy w naszych głowach wciąż żyją bohaterowie, wciąż jesteśmy w ich świecie.


Nie mów do mnie teraz!
Zawsze, ale zawsze mi się zdarza, że gdy zacznę czytać naprawdę dobrą książkę to nagle wszyscy chcą coś ode mnie. To siostra, to siostrzenica, albo jakieś wydawnictwo, nie mówiąc o telefonie, na który dzwonią kurierzy. No ludzie kochani, serio?! Zastanawiam się, czy zaczynam świecić w momencie, kiedy trzymam w rękach dobrą książkę? Nie wiem jak to działa, ale po znajomych dowiedziałam się, że również, gdy zaczną czytać to nagle ludzkość domaga się od nich uwagi. A jak jest u was?



11 komentarzy:

  1. Podpisuję się pod wszystkim! Zakładek mam mnóstwo, ale mój syn lubi je niszczyć, więc ich stosik zmniejsza się z każdym dniem. Nienawidzę też, kiedy zasiadam z książką, a tu nagle wszyscy czegoś ode mnie chcą i odrywają od porywającej historii. A miejsca w biblioteczce zawsze za mało...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja siostrzenica też uwielbia zakładki i dopóki ich głęboko nie schowałam, to miałam je poniszczone :P
      Ja najbardziej to tego "Nie mów do mnie teraz", bo zdarza mi się najczęściej :D

      Usuń
  2. Zgadzam się ze wszystkim oprócz braku snu. :D Jakoś nie lubię czytać nocami, bo bez względu na to, jak ciekawą książkę czytam, MUSZĘ zasnąć :D Ale problem, który mnie dotyka najbardziej to głosy w mojej głowie... Jak tylko wyjdę z domu, od razu muszę kupić książkę. Nawet w zwykłym spożywczaku są piękne wydania za 10 zł, no i co? Nie kupię? Przecież to tylko 10 zł </3 :( Przerażające :D Wszyscy powinniśmy iść do psychiatry xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha jestem bardziej zaawansowana, bo jak czytam to nie muszę ani pić, ani jeść, po prostu mają mnie zostawić w spokoju :D A książką za 10zł to żaden książkoholik by nie pogardził :D

      Usuń
  3. Masz racje! Ile razy moja książka skońćzyła się za szybko i miałam nadzieje, że może to ja pomyliłam ilość stron? :( Tak samo jest z czytaniem , przecież książka jest ważniejsza od snu!
    ---
    https://styluliczny.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hah mi sie strony za szybko kończą przy książkach Jessici Sorensen :D Zawsze za mało :D
      A spanie... po co komu sen :D

      Usuń
  4. dodałabym jeszcze jedno: FANTAZJE KSIĄŻKOWE! I ten kosmiczny ból kiedy uświadomisz sobie, że nigdy nic takiego się nie przydarzy :(
    nie znajdziesz Narnii, nie polecisz Tardisem, nie pomożesz Sherlockowi, nie otworzysz drzwi Alohomorą :(
    i Niby to wiesz, niby wiesz że będzie boleć, ale i tak fantazjujesz, bo każda chwila szczęścia jest warta tego bólu :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest duży odbiór tego posta, więc zrobię z tego cykl chyba :D Także dodam wszystko, co wymyślę :D

      Usuń
  5. Świetny wpis! Podpisuję się pod wszystkimi problemami :P Mam nadzieję, że pojawi się więcej postów tego typu.
    Jestem nowa na Twoim blogu i z wielką radością zostaję tu na dłużej! Zaczarowałaś mnie ;)
    Pozdrawiam cieplutko :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Znikające zakładki- jakie to prawdziwe! Czasami używałam nawet chusteczki/papieru toaletowego. Do każdej książki staram się samodzielnie robić jedną, która w niej już zostaje ;)
    Pozdrawiam, paniKa
    mój blog-klik

    OdpowiedzUsuń
  7. Podpisuję się rękami, nogami i czym tylko się da! Mój największy problem to jednak notoryczny brak miejsca na nowe woluminy...i nowy regał w pokoju, w którym sama ledwo już się mieszczę....
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Dominika Szałomska , Blogger