11:48

#163 Recenzja książki "Dziewczyna na miesiąc. Tom 1" Audrey Carlan

Ile jesteśmy w stanie poświęcić dla rodziny? Czy jesteśmy w stanie sprzedać nawet siebie samych?
Przyznaję, że tę książkę, o której chcę dziś wam nieco opowiedzieć, dostałam już jakiś czas temu, ale z braku czasu, nie miałam chwili, by się za nią zabrać. Z tą książką jest ogólnie długa historia, bo na początku chyba stycznia widziałam zapowiedź tego tomu i niby mnie kusił, ale nie pozwoliłam sobie na jego czytanie, bo robiłam coś innego. W kwietniu widziałam zapowiedź kolejnego tomu i też dostałam propozycje zrecenzowania drugiej części. Niestety wytłumaczyłam, że nie czytałam Dziewczyny i że nie jestem w temacie, dlatego odmówiłam. Kochana Pani nie tylko nie zraziła się moją odmową, ale załatwiła mi pakiecik tych dwóch części, które przyszły mi niedługo później, a mnie coraz bardziej kusiło, bo inne opinie były bardzo zachęcające. Jaka okazała się ta Dziewczyna na miesiąc? Czy jest w tej książce coś dobrego?
Mia, mimo że jest ambitna, lubi swoją pracę, uczyć się i jest porządną kobietą, lecz ma ogromny problem. Jej ojciec zaciągnął ogromny dług u byłego chłopaka Mii, którego nie spłacał, dlatego lichwiarze go skopali i trafił do szpitala, gdzie leży w śpiączce. Kobieta dogadała się z byłym chłopakiem, że ma tylko rok na spłacenie tych pieniędzy, co jest nierealne przy normalnej pracy. Zdesperowana dziewczyna postanawia zrobić coś, na co nigdy by się nie odważyła – zatrudnia się w eleganckiej agencji towarzyskiej swojej cioci. Zostaje wynajęta na miesiąc, ma dotrzymywać towarzystwa, chodzić na bankiety i robić wszystko, o co zostanie poproszona. Jedyne, na co nie musi się zgadzać to seks, ale jeśli się zgodzi, to dostanie dodatkowe pieniądze. Weston, Alec i Anthony, to trzej mężczyźni, których Mia poznaje przez trzy miesiące, każdy z nich uczy ją czegoś nowego, pomagają jej stać się inną kobietą i przede wszystkim są dżentelmenami. Tylko, który z tych mężczyzn stanie się naprawdę bliski dla Mii?

Chodzi mi o to, że jeśli przyjmiesz pracę luksusowej panienki do towarzystwa, to będziesz musiała ładnie wyglądać i dużo się pieprzyć, prawda? Nie bzykałaś się od kilku miesięcy. Równie dobrze możesz to teraz nadrobić, co nie?
Zdaniem Ginelle bycie luksusową call girl to praca marzeń.
To nie jest Pretty Woman, a ze mnie żadna Julia Roberts.”

Bałam się tej książki, gdyż wiedziałam, że na pewno nie będzie zwykłym romansem, ale zostanie zabarwiona scenami erotycznymi, a akurat tymi jestem trochę przejedzona. Autorzy powtarzali przybrany schemat i robiło się nudno, ale o dziwo ta książka mi się spodobała. Mimo że bohaterka pracuje jako dziewczyna do towarzystwa, to książka raczej skupia się na tym, co czuje bohaterka, czego uczy ją kolejny klient i stara się być po prostu dobrą osobą. Na szczęście seks w tej powieści nie jest na pierwszym planie i dziękuję za to autorce. Oczywiście pojawia się seksualne napięcie, przyciąganie między bohaterami, ale raczej skupiamy się na ich relacji niż na „współżyciu”. Kolejnym plusem tej książki jest niebanalna fabuła, bo czytałam dużo romansów, ale nigdzie nie spotkałam czegoś takiego, że bohaterka co miesiąc jest z kimś innym. Raczej na pierwszych stronach poznajemy tego jedynego i nie opuszcza on stronic przez całą lekturę. A tutaj jest taka świeżość, jakbyśmy czytali trzy różne książki, albo opowiadania z tą samą bohaterką. Nie tylko zmieniamy miejsca mieszkania, ale autorka musi wprowadzać czytelnika od nowa w postać i to chyba jest plus, bo dzięki temu nie ma nudy.
Ta książka potwierdza to, że nie należy bać się czytania i nie zamykać na nowości, bo możemy zostać zaskoczeni i to bardzo. Na początku nie chciałam czytać tej serii, potem mnie nękała, gdyż wszędzie ją widziałam, a na koniec się poddałam, przeczytałam i zostałam miło zaskoczona. W tej chwili wiem, że drugi tom na pewno przeczytam, a także kolejne, bo jestem bardzo ciekawa tego, co się stanie z bohaterką, a także czego jeszcze doświadczy od kolejnych facetów, czy będą dramaty, czy może sielanka? Jestem naprawdę zainteresowana, szczególnie że książka jest napisana lekko, przyjemnie, szybko się czyta i idealnie nadaje się na takie wieczory, kiedy chcemy po prostu się zrelaksować i odpocząć po pracy czy ciężkim dniu. Nie jest może to nic wyszukanego i napisanego niczym arcydzieło, ale jest to fajny przerywnik między innymi książkami, które już nas zmęczyły, albo po prostu potrzebujemy czegoś, co pozwoli nam wrócić do żywych po ogromnym kacu książkowym.

Nadszedł czas na przedstawienie. W końcu muszę zapracować na te sto patyków. Na samą myśl o tym, że co miesiąc Blaine ma otrzymywać taką sumę, chciało mi się wyć. Gdy tylko ojciec poczuje się lepiej, skopię mu tyłek za to bagno, w które mnie władował!”

Jestem gotowa polecić wam tę powieść, bo moim zdaniem jest bardzo fajna, przystępna, nie nudzi, a wnosi coś nowego do gatunku romansu/erotycznego. Kiedy znudziły wam się typowe pieprzne powieści, to sądzę, że to będzie dla was coś nowego. Nie jest wyszukane, ale luźne, miłe i lekkie. Dobra książka na weekendowe lenistwo albo wolniejszy wieczór.
Moja ocena to 8/10
Pozdrawiam,
Wasza Dominika

Wydawnictwo: Edipresse Polska S.A.
Autor: Audrey Carlan
Oryginalny tytuł: Calendar Girl – January, February, March
Stron: 420
Data premiery: 11 styczeń 2017r.

Za książkę dziękuję

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Dominika Szałomska , Blogger