20:05

#157 Recenzja książki "Cela 7" Kerry Drewery!!

Mówi się, że sprawiedliwości nigdy nie było i nie będzie. A co jeśli naprawdę nie istnieje? Co, jeśli o twoim losie decyduje ten, kto ma więcej pieniędzy?
Zaczynam pisać tę notkę w piękną i słoneczną niedzielę, wiosna pełną parą, niektórzy mówią, że to początek lata, ale jestem nieco bardziej sceptyczna. Jednak zamiast omawiać pogodę, przychodzę do was z recenzją książki, która przyjechała do mnie na początku marca, ale dopiero niedawno ją przeczytałam. Ze względu na to, że premiera była dopiero 29 marca i że wydawnictwo prosiło o poczekanie z recenzją aż ruszy strona internetowa dedykowana specjalnie dla tej książki (o TUTAJ), znajdziecie tam zwiastun, fragment powieści, a nawet zniżki na jej zakup. Moim zdaniem to duża promocja książki, która od pierwszych chwil wywoływała we mnie niepewne uczucia. Pierwszą niepewnością był fakt, że to thriller/kryminał, a ja takich nie czytam, jednak z jakiegoś niezrozumiałego powodu, dałam tej powieści szanse. Tylko, czy mi się podobało? Hm...
Ginie celebryta, tłum go kochał, a teraz wszyscy są w żałobie i swoją złość przelewają na nastolatkę Marthe, która przyznała się do zabicia, a także została znaleziona na miejscu zbrodni z bronią w ręku. Wszystko wskazuje przeciw niej, ona sama cały czas powtarza, że jest winna. Jedynym przerażającym aspektem jest to, że nie ma już sądów, nie ma sędziów, jest reality show, podczas którego są omawiane wszystkie fakty z miejsca zabicia, przedstawia się oskarżonego, pokrzywdzonego. Lecz najgorsze jest to, że o twojej winie zdecydują widzowie, którzy będą wysyłać smsy i głosować. Reality show trwa siedem dni, podczas których Martha jest zamknięta w siedmiu różnych celach śmierci, każdego dnia przechodzi do następnej, a kiedy będzie w ostatniej, siódmej, widzowie zagłosują. Tylko czy Martha naprawdę pociągnęła za spust? O co tak naprawdę chodzi w tym wszystkim? Jaki sekret łączy całe osiedle, na którym mieszkała oskarżona?

"Czego się spodziewałam? To jest więzienie, Chryste Panie. Cele śmierci. Nie może być przecież miło, nie?
Tak tutaj jasno, że pieką od tego oczy i boli głowa. Nie widać, skąd się bierze światło – nie ma żarówki ani żadnych lamp u sufitu. Może stamtąd, u góry po prawej, gdzie ściana styka się z sufitem, ale…
Czy ściany tak się jarzą?
Może to jakaś emitująca światło farba?
Jakaś tortura, którą wymyślili dla więźniów?"

Przyznaję, że na początku nie mogłam się wciągnąć. Byłam cały czas negatywnie nastawiona i czekałam tylko na jakieś wydarzenie, które mnie jeszcze bardziej zniechęci. Lecz zamiast tego, w którymś momencie stało się coś dziwnego, bo nagle nie mogłam się oderwać. Przerzucałam kartki, całkowicie pochłonięta, historią na nich zawartą. Mimo że gdzieś w połowie książki domyślamy się czy Martha zabiła czy nie, to nadal jest mnóstwo wątków, które są niesamowicie ciekawe i intrygujące. Do tej pory takie książki mnie nie ruszały, po prostu się na nich nudziłam, ale Cela 7 to zupełnie coś nowego. Nie wiem czy coś podobnego pojawiło się na rynku, ale dla mnie to coś nieoczekiwanego i wartego przeczytania. Nie wspominając, że im dalej brnęłam, tym trudniej było mi się oderwać. A gdy nastąpił koniec, to cóż... zareagowałam jak małe dziecko, które nie może dostać cukierka – zaczęłam uderzać w zamkniętą powieść i powtarzać „nie, nie, nie, nie”. To był cios poniżej pasa, a ja byłam tak zdesperowana, że napisałam do autorki, a to czego się dowiedziałam, znajdziecie na końcu recenzji!
Bardzo podobała mi się w książce narracja, która nie jest prowadza od strony Marthy, ale poznajemy myśli wielu bohaterów. Zaryzykuję i powiem, że główna bohaterka, ma najmniej rozdziałów. Każdy wzniósł do fabuły swoje trzy grosze, każdy był ważny i miał swoją rolę w tej powieści. Kolejnym plusem było opisane reality show, to jak dziennikarze prowadzili program i opisy. Nie był to zwykły dialog, ale coś tak innego i nowego, czego jeszcze nigdzie wcześniej nie widziałam. Na początku byłam zagubiona, potem nieco zirytowana, bo ciężko się przestawić, ale w końcu uznałam, że to genialne. Autorka ma naprawdę nie lada łeb, że wymyśliła coś takiego. Moim zdaniem książka jest dobrze dopracowana i od samego początku widać, że Kerry Drewery od pierwszych stron wiedziała co chce zrobić. Jedynie nam, czytelnikom powoli dawkowała informacje. Jednak zakończenie wprawiło mnie w osłupienie. Wiecie, jakie to uczucie, gdy jesteście na maksa wkręceni w daną powieść, czekacie co się stanie, przewracacie kartki w zastraszającym tempie, aż tu nagle one się kończą, a wy nie wiecie co dalej? Chcecie kolejny tom, tylko, że go nie macie. I co teraz?

"Ale strażnik łapie za łańcuchy, szarpie Marthę do tyłu i dziewczyna upada na podłogę. Leży u jego stóp, a on góruje nad nią z pałką uniesioną nad głową i szyderstwem na twarzy.
– Stop! – krzyczy Eve.
– No, dalej! – podjudza go Martha. – Bij! Uderz bezbronną dziewczynę, jeśli myślisz, że taki z ciebie kozak!"

Zaczęłam szukać w necie jakiś informacji, czegokolwiek, ale nigdzie nie znalazłam żadnej informacji o kolejnym tomie. Z jednej strony takie zakończenie było genialne, ale z drugiej tak po prostu nie wolno, więc poszłam do źródła (czyt. napisałam do autorki). Powiedziałam jej, że książka jest cudowna, świetnie się bawiłam, ale muszę wiedzieć czy będzie drugi tom. Następnego dnia, jak wstałam miałam odpowiedź! Okazuje się, że to trylogia! Drugi tom będzie się nazywać „Day 7” i premierę będzie miał w czerwcu w UK, ale jeszcze nie wie nic o polskim wydaniu. Dla mnie ta wiadomość była wystarczająca, bo ugłaskała moje serce. Zadałam jej jeszcze jedno pytanie, ale nie dostałam wciąż odpowiedzi, gdy dostanę, to możecie być pewni, że napiszę o tym na FP.
Oczywiście polecam tę powieść, nie muszę chyba tego mówić, bo ta litania wyżej o tym świadczy. Bawiłam się cudownie, pokochałam tę autorkę i jestem ciekawa co więcej przygotowała.
Moja ocena to 10/10
Pozdrawiam,
Wasza Dominika

Wydawnictwo: Sonia Draga (Młody Book)
Autor: Kerry Drewery
Oryginalny tytuł: Cell 7
Stron: 472
Data premiery: 29 marca 2017r.
Strona książki: www.cela7.pl

Za książkę dziękuję

2 komentarze:

  1. Taka wysoka ocena :O?! Toż to musi być arcydzieło! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Dużo dobrego naczytałam się o tej książce, ale skoro to trylogia to chyba poczekam, bo czekanie na kolejne części jest zbyt stresujące. :D

    Pozdrawiam,
    Magda z Dwie strony książek

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Dominika Szałomska , Blogger