17:02

[PRZEDPREMIEROWO] #155 Recenzja książki "Zły Romeo" Leisa Rayven

Miłość uderza w nas wtedy, gdy jej nie oczekujemy, pojawia się znikąd i wypełnia nasze serca. Lecz niekiedy potrzebujemy więcej czasu, by dorosnąć do tego uczucia.
Premiera: 29 marca 2017r.
Romeo i Julia to historia znana chyba przez wszystkich. Jeśli ktoś nie oglądał, nie czytał, ale na pewno słyszał o tragicznej miłości o jakiej opowiada ta sztuka/historia. Kiedy na koniec stycznia dostałam propozycję zrecenzowania książki i tytule „Bad Romeo” (wtedy jeszcze nieprzetłumaczony), nie wahałam się, tylko poprosiłam o swój egzemplarz. Ten, kto śledzi mój fanpage, widział już niejedną notkę o tej książce i moje zachwyty nad nią. Porównywałam okładki, tytuły, ostatnio zaczęłam szukać idealnych cytatów, by  zachęcić was do przeczytania, jednak zanim usiadłam do pisania recenzji to minęło trochę czasu, ale dostałam takie wytyczne. Muszę jeszcze wspomnieć, że jestem ogromnie szczęśliwa, gdyż moja rekomendacja znalazła się w książce, możecie ją znaleźć na drugiej stronie, razem z innymi blogerkami, które także zostały wyróżnione. Wydawnictwo Otwarte zrobiło nam prawdziwą niespodziankę i ogromną radość, ale właściwie, o czym jest ta książka? O tym tuż poniżej!
Cassie i Ethan poznali się, gdy oboje starali się dostać do Instytutu Sztuk Pięknych. Pracowali razem w grupie i musieli ze sobą współpracować, jeśli chcieli dobrze wypaść przed komisją. Zostali przyjęci, uczęszczali na te same zajęcia, a uczucie, które między się rodziło, było coraz silniejsze. Cassie była słodka, niewinna i bardzo przyjacielska. Ethan wulgarny, nieprzyjemny i strasznie chamski, byli całkiem różni, ale kiedy dostają role Romea i Julii nie mieli wyboru, tylko musieli się porozumieć. Od tego momentu ta dwójka odpychała się i przyciągała, uczucie było prawdziwe, a chemia między nimi ogromna, gdy byli w pobliżu siebie, przeskakiwały między nimi iskry. Niestety Ethan przestraszył się tego, co było i uciekł, łamiąc tym samym serce Cassie. Teraz po kilku latach spotykają się ponownie, mają grać główne role w sztuce. Czy uczucie, które było między wciąż istnieje? Czy Cassie będzie w stanie przebywać w jednym pomieszczeniu z facetem, który ją tak zniszczył? Czy Ethan się zmienił, czy dalej jest takim dupkiem jak kiedyś?

Jesteśmy w transie. W tym magicznym stanie, który występujący przed publicznością osiągają czasami, kiedy wszystko staje się płynne i otwarte. Serce, umysł, ciało. Bywało już, że to czułam, ale nigdy przy drugiej osobie.
Niesamowite.
Oboje uśmiechamy się bezwiednie. Holt jest piękny, kiedy się uśmiecha.”

O mój boże, ta książka jest zajebista (przepraszam za wyrażenie), naprawdę podczas czytania bawiłam się świetnie i nie mogłam się oderwać. Wciąż, gdy łapię Romea w ręce i przeglądam, to nie kończy się na przejrzeniu tylko kilku stron, wciągam się od nowa i znowu przeżywam te same emocje. Wątek Romea i Julii został już przerobiony w wielu książkach, nie wspominając już o losach takich bohaterów jak Cassie i Ethan, którzy są podobni do wielu innych, ale w tej lekturze jest coś unikatowego, co nie pozwala o sobie zapomnieć. Leisa stworzyła coś świeżego i nowego na rynku wydawniczym, kiedy czytałam to śmiałam się w głos, oburzałam się razem z Cassie i „zaklepywałam” Ethana dla siebie. Zły Romeo to bezapelacyjne jedna z najlepszych książek z początku tego roku, jestem pewna, że znajdzie się na liście top dziesięć 2017 roku.
Książka napisana w cudowny sposób, lekki, przyjemny, przyciąga czytelnika, sprawia, że nie mamy ochoty się oderwać, nic innego się nie liczy. Nic w tej historii nie jest zbędne, nie ma momentów, które są nudne, czy bezbarwne, a za to mamy ogromną dawkę humoru. Pyskówki Cassie i Ethana są genialnie, tak samo jak monolog Cassie, który prowadziła ze sobą. Wierzcie mi, kiedy dojdziecie do momentu z pamiętnikiem, padniecie ze śmiechu, a i nie czytajcie tego w autobusie, bo jakaś starsza pani może zobaczyć treść i paść na zawał. Niektóre sceny są naprawdę bardzo gorące, ale jednocześnie napisane ze smakiem, że nie jest wulgarne, ani przesadzone, a za to idealnie wyważone. Krótko mówiąc – książka ideał. No dobra, oprócz tego, że mogło to zostać zakończone w jednym tomie, nie widzę powodu, by ciągnąć to na kolejne części.

„– Posłuchaj Cassie, ja wszystko rozumiem. Wiem, jak się czujesz, bo sam czułem się tak samo. Łatwiej jest niczego się nie spodziewać, bo wtedy nic się nie traci. Ale to tak nie działa.
Próbowałem sobie wmówić, że niczego od ciebie nie chcę, i w rezultacie wszystko straciłem.”

Jedyna rzecz, do której muszę się przyczepić, no po prostu muszę to tytuł. Wiem, że oryginalne tytuły ma tylko Hoover, no ale „Bad Romeo”, brzmi cudownie, idealnie, po prost perfekcyjnie, czemu nie mogło przy tym zostać, tylko musieli zmienić na „Zły Romeo” (brzmi jakbyśmy chcieli ukarać psy. Zły Romeo, nie wolno gryźć kapci). Teraz część z was kręci zapewne z politowaniem głową, ale musiałam o tym wspomnieć, bo nie mogę się przestawić i zawszę będę mówiłam oryginalną wersję.
Podsumowując, książka jest cudowna, genialna, zabawna, lekka, z nietuzinkową fabułą, bohaterzy są prawdziwi, uczucia aż wylewają się ze stron, a wyobraźnia sama pracuje gdy czytamy. Jeśli mamy Bad Romeo na półce nie potrzebuje nic innego na dany wieczór, bo Ethan i Cassie dostarczą nam tylu rozrywek, że długo o nich nie zapomnimy. Polecam wam te powieść z całego serca, jest naprawdę warta poświęcenia jej każdego minuty, godziny, czy nawet dnia.
Moja ocena to 10/10
Pozdrawiam,
Wasza Dominika

Wydawnictwo: Otwarte
Autor: Leisa Rayven
Oryginalny tytuł: Bad Romeo
Stron: 400

Za książkę dziękuję



2 komentarze:

  1. Widzę, że bardzo pozytywna recenzja. Mimo wszystko jakoś niespecjalnie mam ochotę ją przeczytać.

    Pozdrawiam,
    Magda z Dwie strony książek

    OdpowiedzUsuń
  2. Oryginalny tytuł faktycznie brzmi lepiej. Co do samej książki, to nie jestem do niej przekonana - przynajmniej na chwilę obecną :)
    Pozdrawiam!
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Dominika Szałomska , Blogger