14:01

#156 Recenzja książki "Na zawsze razem. Ella i Micha" Jessica Sorensen

Nawet największa miłość nie zawsze da rade przezwyciężyć strach.
Czasem są takie książki czy autorzy, że jeszcze zanim po nich sięgniemy, to już wiemy, że nam się spodoba. Tak jest ze mną i Jessicą Sorensen, zaczęłam z nią przygodę pełną bólu, łez, niedowierzania przy powieści Przypadki Callie i Kaydena. Zakochałam się i nie było możliwości, bym kiedykolwiek się odkochała, kolejne lektury podbijały moje serce. Ostatnim razem czytałam Przeznaczenie Violet i Luke'a i nie powiem, to było miażdżące, przewijałam strony, aż nagle pojawił się koniec, a nic nie zostało wyjaśnione, zresztą TUTAJ znajdziecie całą recenzję. Przyznaję, kiedy dowiedziałam się, że Wydawnictwo Zysk i S-ka wydaje na wiosnę nową książkę Jessici to miałam ogromną nadzieję, na drugi tom Violet i Luke'a, ale stało się inaczej. Tym razem wróciłam do wydarzeń z życia Elli i Michy. Co tam spotkałam? Czy mój czytelniczy głód został zaspokojony?
Wydaje się, że Ella i Micha mają najgorsze za sobą, w końcu są razem, przezwyciężyli przeszłość Elli i mogą ruszyć naprzód, ale czy na pewno? Kiedy Micha wyjeżdża w trasę koncertową, dziewczyna boi się, czy ich związek przetrwa, czy Micha wytrwa w miłości do niej, czy ona sama da rade pokonać swoje demony, które coraz mocniej ciągną ją na dno. Kiedy ta dwójka jest razem obok siebie są w stanie pokonać prawie każdą przeszkodę, ale kiedy dzielą ich setki kilometrów, staje się to ciężkie, zdają sobie sprawę, że oboje mają problemy z przeszłością. Micha nie umie poradzić sobie z tym, że opuścił go ojciec i nie odzywał się przez tyle lat, stara się walczyć ze smutkiem i nie popaść w uzależnienia, ale to ciężkie. Ella wie, że nie jest idealna, wie, że śmierć matki odcisnęła na jej życiu ogromne piętno, nie umie się po tym pozbierać, nie umie wyobrazić swojej przyszłości, boi się, że gdy będzie upadać na dno, pociągnie za sobą swojego ukochanego. Czy ta dwója przetrwa kolejną próbę? Czy miłość zwycięży nad strachem?

"Wiem, że gdy zejdziemy z mostu, opuści mnie i wróci na trasę ze swoim zespołem.
— Trochę mi smutno, że musisz wyjechać.
Rozluźnia uścisk na metalowej barierce. W jego przejrzystych oczach błyska iskra. Przytula mnie, a ja przytulam twarz do jego piersi. Wdycham jego zapach. Nie chcę go nigdy wypuszczać z ramion.
— Kocham cię, Ello May. — Całuje mnie w czubek głowy.
Zamykam oczy i powstrzymuję łzy.
— Też cię kocham."

Albo ze mną jest ostatnio coś nie tak, albo te książki robią się jednakowe. Przysięgam, nigdy, ale to nigdy nie zawiodłam się na tej autorce, aż do tej chwili, jestem zdruzgotana tym, że ta część mnie nie zniszczyła. Wiem, dziwnie to brzmi, ale każda książka jaką do tej pory czytałam od tej autorki, była powalająca i nie mogłam się po nich długo podnieść, natomiast drugi tom Elli i Michy była ciut za słaby. Rozumiem, że nie można tutaj wpleść takich dramatów jak w pierwszych tomach, ale zabrakło mi specyficznej emocji Jessici Sorensen. Pierwszy tom tej serii, też jakoś bardzo mi się nie podobał, mimo to dałam wysoką ocenę, ale tutaj nie jestem pewna jak będzie, bo zabrakło mi dramatu. Podejrzewam, że autorkę spotkała klątwa drugiego tomu i jestem pewna, że kolejną część będzie dużo lepsza, ale ta była ciut, ciut za słaba.
Podczas czytania bardzo się martwiłam o Elle i o to czy przeszłość będzie miała nad nią władzę, myślę, że pod wymiarem tragedii jaka ją spotkała, ta dziewczyna może mieć problemy ze sobą, ale mimo to stara się żyć dalej. Chyba właśnie za to, tak uwielbiam tę autorkę, gdyż w swoich książkach przedstawia historie, które są tragiczne, powodują, że nasze serca są zmiażdżone, ale jednocześnie widzimy jak ci bohaterzy się podnoszą i próbują pokonać swój strach, wygrywają z bólem i nie poddają się. To wszystko sprawia, że czytelnik jest przesycony emocjami, nie mieszczą się one w naszych sercach, a na koniec jeszcze dzieje coś takiego, że nasze serca rozbijają się na miliony kawałków. Trochę tego wszystkiego mi zabrakło w tej części, nie zostałam zmiażdżona, może dlatego, że to moment, kiedy bohaterowie się podnoszą, a nie kiedy ich kopiemy.

"Zamykam drzwi i siadam na podłodze, przyciągając kolana do klatki piersiowej. Przez głowę przebiegają mi myśli.
Szkoda, że tu jest.
Chciałabym, by pozwolił mi odejść.
Chciałabym nie musieć już się budzić i radzić sobie z życiem, bo to boli. Cała egzystencja jest bólem."

Na zawsze razem. Ella i Micha to książka, która przenosi czytelnika do miejsca, gdzie dwoje ludzi, musi zmierzyć się z tym co przyniesie im los, muszą pokonać demony, które ich gonią. Oboje muszą wiele przejść, by wyjść na prostą, ale przede wszystkim muszą nauczyć się żyć ze swoimi problemami i nie dać im wygrać. Z jednej strony bardzo mi się podobała ta książka, bo pokazała mi, że nie ważne co nas spotka, zawsze jest jakieś światełko w tunelu. Jednak z drugiej strony, jestem odrobinę zawiedziona, gdyż zabrakło mi jakiejś ważnej emocji, która do tej pory była w każdej książce Jessici.
Raczej polecę wam tę powieść, bo mimo wszystko jest dobrze napisana, bohaterzy są cudowni, a historia jest warta poznania. Brakuje czegoś, ale może kolejna część Elli i Michy to wynagrodzi, kto wie...
Moja ocena to 7/10
Pozdrawiam,
Wasza Dominika

Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Autor: Jessica Sorensen
Oryginalny tytuł: The Forever Ella ang Micha
Stron: 336
Data premiery 20 marca 2017r.
Za książkę dziękuję

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Dominika Szałomska , Blogger