16:12

#145 Recenzja książki "PS: I Like You" Kasie West

Nieoczekiwane wydarzenia, nieporozumienia i oporne rodzeństwo – to naturalne rzeczy w życiu nastolatki. Niby nic nowego, ale czasem wyskoczy coś niespodziewanego.
Są tacy autorzy, których kochasz ponad wszystko i możesz o nich mówić bez końca. Są też tacy, których kochasz, ale powiedzenie czegokolwiek o ich książce jest ciężkie, bo mimo że się podobało, to napisanie kilku zdać oprócz „bardzo mi się podobało” jest ogromnym wyczynem. Tak jest ze mną i Kasie West, mimo że ją kocham ponad wszystko i po prostu uwielbiam jej książki to pisanie recenzji, którejś z powieści to wielkie wyzwanie. Nie wiem czemu tak się dzieję, bo zawsze jak tylko dostanę książkę Kasie to rzucam wszystko i lecę czytać, by jak najszybciej przenieść się do wymyślonej przez nią historii i by znowu poczuć to ciepło w sercu, które zawsze się pojawia przy jej książkach. Dlatego kiedy dostałam PS: I like you nie wahałam się ani chwili tylko zabrałam się za czytanie, ale napisanie recenzji... czekało bardzo długo...
Lily jest na pozór normalną nastolatką, ma plany na przyszłość, dobre oceny w szkole, super przyjaciółkę i pełną rodzinę. To wszystko widać na pierwszy rzut oka, jednak kiedy wchodzimy do jej domu to widzimy prawdziwy chaos; starsza siostra, która ciągle jest zajęta, młodsi bracia, którzy tylko broją i czasem ma się ich po prostu dość, rodzice, którzy muszą to wszystko ogarnąć i totalny brak prywatności. Pewnego dnia w szkole Lily pisze na lekcji na ławce wers ze swojej ulubionej piosenki. Niespodziewanie, kiedy następny raz dziewczyna siedzi na tej lekcji widzi odpowiedź. Lily nie wie kim jest ta tajemnicza osoba, ale im więcej wiadomości wymieniają, tym bardziej czuje się związana z tym kimś. Z jednej strony bardzo by chciała dowiedzieć się kto to jest, ale z drugiej strony, życie w takiej nieświadomości zapewnia jej całkowitą anonimowość i dzięki temu nie zostanie odrzucona. Tylko czy aby na pewno uda się utrzymać to w tajemnicy? Co się stanie, kiedy Lily odkryje prawdę?

Musisz po prostu wyskoczyć z kimś więcej niż raz… czy dwa… a się przekona, jaka jesteś fajna – zaprzeczyła Isabel, regulując paski swojej torby. – Nie widzę, żebyś była niezgrabą.
Przy tobie też jestem totalną niezgrabą, ale ty się nie palisz, żeby zacząć mnie całować, więc to tolerujesz.
Isabel się zaśmiała i pokręciła głową.
Nie dlatego to toleruję. Wytrzymuję to, bo cię lubię. Musimy tylko znaleźć chłopaka, przy którym będziesz mogła być sobą.”

Ach Kasie, Kasie... coś ty mi zrobiła? To była moja pierwsza myśl po przeczytaniu tej książki i to nie do końca pozytywna. Kocham Kasie i w to nigdy nie wątpcie, przeczytam każdą jej powieść, nawet najkrótszą i będę się cieszyć każdą stroną. Jednak tutaj mam taki niewielki, tyciuteńki niedosyt. Książka była fajna, bawiłam się przy niej cudownie, śmiałam się w głos i odprężyłam się niesamowicie, potrzebowałam tego i jak zwykle Kasie mi to zapewniła. Zabrakło mi jakiegoś takiego punktu, który ściska moje serduszko i ono już do śmierci kocha daną powieść. Nie wiem jak to ująć, bo wszystko jest na swoim miejscu, jest lekko, przyjemnie, prosty język, genialny styl, wciąga od pierwszych stron, ale brakuje mi tego czegoś. Rozmawiając z innymi osobami, które czytały tę książkę, niektórzy mają podobne odczucia, a niektórzy po prostu się ze mną nie zgadzają, ale tak bywa.
Kasie West jest absolutną mistrzynią romansów dla młodzieży, gdzie głównym przewodnikiem jest ogromna dawna humoru i jeszcze większe ilości pozytywnej energii. Tak właśnie kończy się czytanie książek tej autorki, jesteś naładowany energią i chcesz ją spożytkować w jakiś niesamowity sposób, który dostarczy radość nie tylko tobie, ale też innym ludziom. Uważam, że pióro Kasie się wyróżnia spośród innych autorów, bo wszyscy teraz chcą wcisnąć jak najwięcej w daną powieść, ale nie Kasie, ona trzyma się jednego głównego wątku i on jest naszym przewodnikiem po książce. To właśnie wyróżnia powieści Kasie West, gdyż fabuła nie zawiera miliona różnych rzeczy, które musisz zapamiętać, by orientować się w książce. Po prostu siedzisz, czytasz i się relaksujesz, dajesz swojemu ciału i umysłowi odpocząć po ciężkim dniu. Zaufajcie Kasie, ona wie co zrobić by czytelnik miło spędził czas.

„– Tu jest napisane: ,,Dzisiaj zajęcia laboratoryjne w sali trzysta jeden"- powiedział Cade, wymawiając wolno każde słowo.
Odwróciłam się, mając ochotę strzelić go przy tym łokciem, ale trzymałam jednak ręce bezpiecznie przy sobie.
– Wiem, przeczytałam.
– Stoisz tu tak długo, że nie byłem pewien.”

Nie wiem co dużo mówić, bo jak pisałam na samym początku, ciężko mi cokolwiek napisać o książkach Kasie West mimo że ją kocham. Bohaterzy są wykreowani super, najbardziej pokochałam młodsze rodzeństwo Lily, które było bardzo … kreatywne. Osobiście byłam fanką tajemniczego przyjaciela od pisania po ławce niż pewnego osobnika, za którym rozglądała się Lily (zrozumiecie po przeczytaniu :D) Nie mam się do czego przyczepić – fabuła, akcja, bohaterowie, zakończenie, emocje... no naprawdę wszystko jest bardzo dobre i na wysokim poziomie.
Nie ma co przeciągać tej recenzji, nie będę „lała wody” po prostu wam ją polecę, przeczytajcie i sami zasmakujcie talentu Kasie West. Polecam PS: I like you i wszystkie inne jej książki.
Moja ocena to 9/10
Pozdrawiam,
Wasza Dominika

Wydawnictwo: Feeria Young
Autor: Kasie West
Oryginalny tytuł: PS: I like You
Stron: 392
Data premiery: 11 stycznia 2017r.
Za książkę dziękuję

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Dominika Szałomska , Blogger