19:44

#144 [PRZEDPREMIEROWO] Recenzja książki "Manwhore+1" Katy Evans

Wielka miłość, która nie zdarza się często, ale wystarczy jeden malutki ruch, by wszystko przepadło.
Premiera: 17 lutego 2017r.
Malcolm Saint nie jest świętym, o tym już przekonaliśmy się w pierwszym tomie. Wiele z nas się w nim zakochało i „zaklepało” sobie tego pana, my czytelniczki uwielbiamy takich bohaterów, a autorki, chyba kochają nas nimi raczyć – a już na pewno Katy Evans. Zakończenie jakie nastąpiło w pierwszym tomie, było niszczące i wiele z nas miało złamane serce, no bo jak tak można? Ja się pytam, jak można kończyć w takim momencie? To powinno być zapisane w jakiś zasadach bycia pisarzem. Czekanie na kolejną część było męką, mnóstwo osób sięgnęło po drugi tom w oryginale. Byłam jedną z tych osób, ale nie zdążyłam przeczytać całości, tylko początek, bo czytanie po angielsku to wciąż nie mój konik i potrzebuje na to więcej czasu. Jednak kiedy już miałam wersję polską, to nie poleżała za długo, jedynie dwie lub trzy godzinki zanim po nią sięgnęłam i zatraciłam się w lekturze. Co pokazał Manwhore+1? Czy jest równie dobry jak pierwsza część?
Rachel nie może sobie wybaczyć po tym co zrobiła Malcolmowi, wie, że postąpiła źle nie mówiąc mu prawdy i pozwalając by dowiedział się o wszystkim w taki sposób. Teraz Rachel musi wymyślić, co zrobić, by Saint jej przebaczył, by znowu jej zaufał, a to nie będzie łatwe. Podczas pierwszego spotkania po długiej przerwie, Malcolm się zamknął w sobie, nie widać w ogóle uczuć, każdym czynem i gestem zdaje się gardzić Rachel. Jednak kobieta się poddaje i stara się jak może, by odzyskać swojego ukochanego. Miedzy tą dwójką cały czas jest taka sama chemia, cały czas przyciąga ich do siebie, ale jeśli oboje nie zaryzykują i nie zostawią za sobą trosk, może być za późno. Malcolm musi w końcu zostawić przeszłość i nie dawać się jej prowokować, Rachel musi w końcu zaufać Saintowi, że zrobi wszystko dla niej i nie dopuści by stało jej się coś złego, że zadba o nią. Uczucie jakie ich połączyło jest wyjątkowe i silne, ale by przetrwało w codziennym życiu potrzeba wiele wysiłku i starań. Czy Rachel i Malcolm wygrają wielką miłość, czy pozwolą przeszłości i niepewności zniszczyć to, co jest między nimi?

Wbijam wzrok w kolana i przetrawiam to, co właśnie usłyszałam.
Sin nie chce ze mną rozmawiać.
Moja obecność prawie nie robi na nim wrażenia,
Zadzwonił do mnie po czterech tygodniach z powodu tego.”

Jak pisałam wyżej, pierwszy tom zrobił na mnie ogromne wrażenie, nie mogłam się doczekać kolejnej części, bardzo się niecierpliwiłam i już po prostu chciałam przeczytać dalsze losy tej pary. Kiedy już się zabrałam za czytanie to oczywiście nie mogłam się oderwać, nie jest to żadne zaskoczenie. Katy Evans jest mistrzynią w pisaniu książek, które od pierwszej do ostatniej strony przyciągają i nie pozwalają się oderwać choćby na chwilę. Było gorąco, zniewalająco, namiętność się czuło w każdym akapicie, a fabuła rozwijała się z biegiem czasu. Można by powiedzieć, że ideał, ale... zawsze znajdę jakieś „ale”. Zabrakło mi trochę dramaturgi jaką spotkałam w pierwszej części. Rozumiem, że to jest romans i trzeba zbliżyć parę do siebie itp., ale jakoś został mi taki niedosyt po zakończeniu. Pierwszy tom zakończył się „O mój boże!!! Nie! Nie możesz mi tego zrobić, nie wolno kończyć w takiej chwili!”, a drugi tom to raczej takie „Ach to już? Buu, szkoda trochę”. Jaśniej się tego nie da napisać, bo mniej więcej ta to wyglądało.
Manwhore+1 to niesamowita historia o miłości, namiętności, pasji i robieniu tego co się kocha, a także pokonywaniu barier. Czyta się szybko, przyjemnie i nie żałujesz ani jednej minuty poświeconej tej książce. Może zakończenie zostawia niewielki niedosyt, trudno tego nie czuć, jeśli musimy rozstać się z Panem Saintem na kolejne miesiące nim doczekamy się kolejnego tomu. Katy Evans jest autorką, która potrafi zrobić ze zwykłego pomysłu na romans, genialną książkę, której się nikt nie opiera, czytelniczki walczą o to, czyj jest Malcolm, Ramy (seria Real), czy Matthew (seria Mr. President nie wydana w Polsce). Katy wie co zrobić, by kobiety na całym świecie pokochały jej książki i to robi genialnie, nie spuszcza z tonu, każda kolejna powieść jest lepsza od poprzedniej, a my czytelniczki cóż... błagamy o więcej.

„– Tylko odrobinę? – Patrzy na mnie szelmowsko i zanurza kciuk w winie.
Serce mi zamiera, kiedy przesuwa nim po moich ustach. Ta mokra pieszczota sprawia, że każdy centymetr mojego ciała krzyczy z pożądania.
Co ty robisz? – pytam bez tchu.
Coś, czego nie powinienem – odpowiada chropowatym głosem. Oczy ma poważne, ale widać w nich szatański błysk.”

Podsumowując książka jest cudowna, świetnie się bawiłam czytając i mimo lekkiego zawodu i niedosytu to polecam tę powieść. Z resztą, jeśli czytaliście pierwszą część i wam się podobała to nie oprzecie się, by nie przeczytać drugiej. Nawet jeśli będzie próbowali to przestańcie, przeczytajcie tę książkę bo warto. Mnie się bardzo podobało i Pan Saint zostawił po sobie lekkiego kaca książkowego, ale nie żałuję, ba szukając cytaty nie mogłam się oderwać i czytałam po raz drugi.
Moja ocena to 9/10
Pozdrawiam,
Wasza Dominika

Wydawnictwo: Kobiece
Autor: Katy Evans
Oryginalny tytuł: Manwhore+1
Stron: 384

Za książkę dziękuję

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Dominika Szałomska , Blogger