17:56

#142 [PRZEDPREMIEROWO] Recenzja książki "Diabolika" S.J. Kincaid

Siła nie zawsze jest w naszym ciele i tym ile potrafimy, ale w tym na kogo możemy liczyć. Wsparcie innych to największa siła na świecie, a nawet i wszechświecie.
Premiera: 15 lutego 2017r.
Wydawnictwo Otwarte ostatnio raczy mnie coraz do nowszymi i lepszymi książkami. Nie to, żebym narzekała, ale styczeń był taki obfity w genialne powieści, że części po prostu nie zdążyłam przeczytać, bo dostawałam nowości z lutego, które kusiły mnie ponad wszystko inne. Tak też było z Diaboliką, którą dostałam już jakiś czas temu i cieszyłam się z niej ogromnie, ale nie miałam zbytnio kiedy usiąść do niej, by ją przeczytać. Moje oczekiwania wobec tej książki były ogromne już w momencie, gdy w listopadzie, albo grudniu zobaczyłam zapowiedź. Wtedy już wiedziałam, że to będzie jedna z najbardziej pożądanych książek pierwszego półrocza 2017 roku. Nie myliłam się, bardzo wiele osób czeka z niecierpliwością na premierę tej książki. Liczę, że poniższa recenzja pozwoli wam bardziej zapoznać się z tą pozycją i zdecydować czy aby na pewno chcecie ją przeczytać.
Nemezis jest diaboliką, bezlitosna i śmiertelnie niebezpieczna, potrafi w ciągu sekundy złamać kark i nie będzie wahać, jeśli ktoś będzie zagrażał jej właścicielce. Nemezis do tej pory mogła żyć spokojnie, musiała tylko pilnować, by Sidonii nic się nie stało, takie było jej zadanie, jako diaboliki. Strzec swojej właścicielki ponad wszystko, nie pozwolić by chociażby włos spadł jej z głowy, jest gotowa na wszystko, byle tylko uchronić Sidonię.... jest gotowa nawet ją udawać. Ojciec Sidoni namieszał do tego stopnia, że cesarz żąda by przysłano do niego właśnie dziewczynę. Każdy myśli, że to ma być kara dla całej rodziny za ich nierozwagę, że będą torturować dziewczynę, albo co gorszą, że ją zabija. Dlatego na spotkanie z cesarzem leci diabolika, która po różnych zabiegach przypomina Sidonie i może się za nią podawać. Tylko że przybycie do Imperium to coś więcej niż kara, nikt się nie spodziewał tego, co nastąpiło potem. Nemezis musi radzić sobie sama i uważać co robi, by nie zdradzić samej siebie i tym samym nie skazać wszystkich na śmierć. To niebezpieczna gra, czy diabolice uda się wygrać tę walkę? Czy cesarz odkryje, kim jest? Kim tak naprawdę są diaboliki i po co je stworzono?

Nie potrafiłam oderwać wzroku od przenikliwych oczu matriarchini.
Jeśli pragniesz być czymś więcej niż zwierzęciem w tym zawilgoconym kojcu – powiedziała – udowodnij, że jesteś godna służyć rodzinie Impirianów. Pokaż, że w razie potrzeby potrafisz się podporządkować. Zabij tego człowieka.
Kochać. Luksusy. Nie wiedziałam, co to takiego, ale chciałam to mieć. I postanowiłam, że to dostanę. Błyskawicznie doskoczyłam do mężczyzny i złamałam mu kark.”

Opis wyszedł mi dość obszerny, mimo że nie wiedziałam jak nakreślić zarys fabuły. Myślałam, że to będzie trudne i mozolne, bo w sumie ciężko cokolwiek powiedzieć, by nie spoilerować, a tego nie lubię i nigdy nie robię (tak mi się wydaje). A przy tej książce miałam inaczej, chciałam wam powiedzieć wszystko, bo sama do końca nie wiem, co czuję. Od pierwszych stron towarzyszyło mi ogromne napięcie, które odczuwałam przy każdym akapicie. Nie nudziłam się i nie znajdywałam nic, co by mnie odpychało lub wydawało się niepasujące do historii. Sam pomysł z diabolikami wydał mi się genialny i oryginalny. Lubię książki, które pokazują inne spojrzenie na to, co może nas czekać, albo które przedstawiają, że ludzie nie są tacy mili i idealni jak przeważnie się kryją. Bardzo mi się podobał tę wątek brutalności i surowości, z jakim pokazywane są diaboliki, stworzenie ich jako bezuczuciowe. To było to, co mnie pociągało w tej powieści. Ale...
Jednego dnia czytałam przez całe popołudnie i w sumie na początku nieco nie chciało mi się czytać, ale dość szybko się wczytałam. Wciągnęła mnie do tego stopnia, że czytałam ją prawie do pierwszej w nocy, aż zasnęłam obok tableta z okularami na nosie. To działało jako plus tej historii i w tym momencie byłam totalnie zakochana, ale potem nastąpiło zakończenie, które mnie zniechęciło. Patrząc na to, że cała Diabolika było surowa i momentami bezlitosna, to zakończenie było takie... lekkie? Spodziewałam się mocnego bum, morza krwi, góry trupów i w ogóle, a tutaj spotkało mnie ogromne zaskoczenie. Może taki był zamiar autorki, albo po prostu zabrakło jej większego pomysłu na zakończenie albo tak miało być. W każdym razie zawiodłam się odrobinę, bo liczyłam naprawdę na dużo tą końcówką, a zabrakło mi tego czegoś.

Nemezis… Nie!
Spojrzałam na nią. Nie chciałam tego robić na jej oczach, ale skoro się uparła, pozwoliłam jej patrzeć.
Sutera spoglądała na mnie zaskoczona i zupełnie nieświadoma, co ją czeka. W oczach miała pytanie. Nie zdążyła go zadać.
Skręciłam jej kark.”

Niemniej uważam, że książka jest bardzo fajna, fabuła jest oryginalna i jak do tej pory nie spotkałam się z takim czymś, bywały podobne powieści, ale nigdy tak dobre. Gdyby nie zakończenie, to Diabolika zyskałaby status jednej z najlepszych książek w styczniu, a tymczasem jest po prostu fajna, na oderwanie myśli, rozerwanie się po ciężkim dniu. Uważam, że autorka wymyśliła super fabułę, genialnie stworzyła bohaterów, jedyne co jej nie do końca wyszło, to zakończenie, ale mogę jej to wybaczyć.
Pomijając ten jeden minus, to jestem gotowa polecić tę powieść. Mnie się podobała i liczę, że wam spodoba się jeszcze bardziej.
Moja ocena to 9/10
Pozdrawiam,
Wasza Dominika

Wydawnictwo: Otwarte (Moondrive)
Autor: S.J. Kincaid
Oryginalny tytuł: „The Diabolic”
Stron: 415

Za książkę dziękuję

1 komentarz:

  1. Okładka bardzo zachęca, żeby po nią sięgnąć! Zastanawiam się, do czego można by ją było porównać? Nie ukrywam, że zaczytuję się w książkach takich jak "Niezgodna", czy "Igrzyska Śmierci". :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Dominika Szałomska , Blogger