16:54

#136 [PRZEDPREMIEROWO] Recenzja książki "Dwór mgieł i furii" Sarah J. Maas

Miłość w czasie, gdy każdy może okazać się wrogiem jest ciężka. Jednak jeszcze cięższe jest znalezienie osoby, której możemy ufać i która będzie walczyła u naszego boku z każdym nieprzyjacielem.
Premiera: 1 luty 2017r.
Wszyscy, którzy mnie znają, wiedzą, że po pierwszym tomie Dworu totalnie oszalałam na jego punkcie i mogę o nim rozmawiać godzinami. Za to czekanie na kolejną część było ogromną męką, cały czas wszystkim jęczałam, że ja już chcę, że muszę przeczytać. Mało tego, na święta od rodziców dostałam w oryginale pierwszy i drugi tom, czytanie tego może nie szło mi tak dobrze, jak myślałam, ale i tak jestem prze szczęśliwa, że mogę być posiadaczką tych książek. Jednak przyszedł moment, że nie wytrzymałam i napisałam do Uroborosa czy mogłam bym dostać przedpremierowo Dwór mgieł i furii, a oni się zgodzili! W tej chwili wyznaję Pani z promocji miłość, bo sprawiła, że grudzień stał się lepszy. Oczywiście jak książka przyszła to rzuciłam wszystko i poszłam czytać, a jest co, wierzcie mi.

Feyra nigdy nie sądziła, że jej życie tak się zmieni, że będzie narzeczoną Księcia Dworu Wiosny, że uratuje Prythian, że wszyscy będą ją traktować jak księżniczkę. Problem w tym, że Feyra tego nigdy nie chciała, owszem kocha Tamlina, chciała go uratować przed okrutną Amaranthą, ale nie wiedziała, że to wszystko tak zmieni. Od kiedy Tamlin odzyskał pełnie swej mocy, próbuje odbudować swój Dwór, stara się by wszystko wróciło do normy, jednak także zaczyna izolować Feyrę od wszystkiego co jest poza zamkiem. Nie pozwala jej trenować nowych mocy, nie pozwala jej wyjeżdżać poza bramy posiadłości, nie pozwala polować. Feyra nic nie może, jedynie planować ślub i być posłuszną, a gdyby tego było mało, to jeszcze Rhysand upomina się o swój dług. Wszystko jest nowe i nieznane, jednak dziewczyna nie może sobie pozwolić na odkrywanie zagadek, bo Tamlin jej nie pozwala, dusi ją w złotej klatce, zataja przed nią ważne informacje. Wszystkie te zdarzenia prowadzą do nieuchronnej konfrontacji z rzeczywistością. Nie dość, że Feyra jest ciągle zagubiona, to jeszcze dochodzi coraz więcej wiadomości o tym, że szykuje się kolejna wojna, zagrażająca światu ludzi jak i Prythianowi. Jak to wszystko się skończy, kto okażę się sojusznikiem, a kto wrogiem? Komu ufać, gdy wszyscy coś zatajają?

„– Oczywiście, że chcę. Oczywiście, że chcę! – Głos mi się załamał. – Ale ty... Tamlinie...
Ściany naparły na mnie. Cisza, strażnicy, spojrzenia. To, co widziałam dzisiaj podczas przyjmowania daniny.
Ja tonę – wydusiłam z siebie. – Ja t o n ę. A im bardziej się starasz, im więcej jest strażników... Równie dobrze możesz mi wpychać głowę pod wodę.”

Najchętniej to bym Wam zaspoilerowała tak, że ho ho, jednak nie mogę, bo nie chce wam psuć radości z czytania, a wierzcie mi, musicie przeczytać ten tom. Gdy skończyła się pierwsza część, Feyra uratowała wszystkich, dostała nowe moce itd., myślałam, że to wszystko, bo co więcej można tutaj napisać, ale grubo się myliłam. Zaczęłam czytać drugi tom i im dalej szłam tym większy szok, emocje i szok i emocje i tak w kółko, a z każdą kolejną stroną to narastało, aż w pewnej chwili byłam gotowa rzucić tą książką o ścianę. Oczywiście tego nie zrobiłam, bo bym nie wiedziała jak się skończy, a to byłoby barbarzyństwem. A zakończenie.... po prostu Wow.
Pierwsza połowa książki jest w miarę spokojna i czyta się miło, wciąga i po prostu tak ciekawi, ale gdy dojdziemy tak do polowy to akcja się rozkręca i nabiera tempa, które pędzi z zawrotną prędkością. Naprawdę im dalej szłam w las, tym większe zdziwienie mnie dopadało. Nie spodziewałam się tego. Wiele drugich tomów dopada klątwa, wszyscy czytelnicy wiedzą o czym mówię. Pierwsza część wielkie woow, a druga część kompletne dno. Bałam się, że tutaj może być podobnie, bo nie znałam twórczości Sarah do tej pory i nie wiedziałam czego się spodziewać. Lecz podczas czytania, miałam takie „Klątwa drugiego tomu? Nope, not this time”. I to jest prawdą, Sarah J. Maas stworzyła coś niesamowitego, cudowny świat, który przeniesie czytelnika na inny wymiar, a nasza wyobraźnia pracuje na pełnych obrotach, by to wszystko nam przedstawić.

„– Podejdź, panno młoda – przemówiła Iantha łagodnie – i połącz się ze swoim ukochanym. Podejdź i niech w końcu zatriumfuje dobro.
Dobro. Nie byłam dobra. Byłam n i c z y m, a moja dusza – moja nieśmiertelna dusza – była skazana na potępienie...”

Z powieściami fantasy jest tak, że cienka granica dzieli coś niesamowitego od totalnego kiczu. Wielu autorów przekracza tę granice i potem lektury są nijakie, nie mają polotu, a informacje ciężko się przyswajają bo jest ich tak dużo. W ACOMAF jest zupełnie inaczej. Mamy mnóstwo informacji, ale jakimś magicznym sposobem wchłaniamy je jak gąbka wodę. Jesteśmy wręcz rządni kolejnych ciekawostek, chcemy się wszystkiego dowiedzieć o bohaterach. Mnie samą pochłonęła do tego stopnia, że nie musiałam jeść, pić, rozmawiać z nikim, dosłownie nie potrzebowałam niczego, prócz swojego egzemplarza, który szybko nie pójdzie na półkę. Będę w kółko i w kółko czytać tę książkę, gdyż nie mam jej dość.

Rhys odwrócił się błyskawicznie z rozszerzonymi oczami i uniósł dłoń, by rozmasować potylicę.
Drugi pantofel tkwił już w mojej dłoni.
Rhys wyszczerzył gniewnie zęby.
Tylko spróbuj.
Tracił panowanie nad sobą...Musiał być dzisiaj w podłym nastroju, jeśli pozwolił sobie na taką chwilę słabości.
Świetnie. No to było nas dwoje.”

Wiem, że ją wychwalam pod niebosy, ale naprawdę żadna lektura w 2016 roku mnie tak nie zaskoczyła i nie porwała jak właśnie seria Dworu. Dla mnie to idealny majstersztyk, a Sarah J. Maas jest cudotwórczynią. Teraz zostało mi czekać na kolejny tom, co jest straszne i moje serce cierpi katusze, gdyż ostatnie 100 stron książki jest po prostu z a j e b i s t e.
Nie muszę chyba mówić czy polecam Wam ACOMAF, bo to oczywiste. Do tej pory myślałam, że Dark Elements jest najlepszym fantasy jakie ostatnio czytałam, ale to nie prawda – Dwór mgieł i furii jest najlepszy i lepszy od wszystkiego. Nie przesadzam!
Moja ocena to 10/10, szkoda, że skala nie jest większa.
Pozdrawiam,
Wasza Dominika

Wydawnictwo: Uroboros
Autor: Sarah J. Maas
Oryginalny tytuł: „A Court of Mist and Fury”
Stron: 768

Za książkę dziękuję


6 komentarzy:

  1. Olaboga! Jakie pochwały ;) Mnie nie trzeba zachęcać, bo czekam ze zniecierpliwieniem. Jedynym minusem jest to, że został jeszcze miesiąc do premiery... aż miesiąc :(
    Pozdrawiam!
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Już od dawna planowałam przeczytać pierwszy tom, jednak potem kompletnie o tym zapomniałam-z powodu natłoku innych książek. Po tej recenzji wiem, że koniecznie muszę zagłębić się w tę serię. To musi być coś wspaniałego. No i oczywiście gratuluję zdobycia książki 😄
    Pozdrawiam// Książki w Piekle ♥

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam tę książkę całym sercem <3 Czytałam ją w maju w oryginale i jak na razie nie znalazłam lepszej. Już chcę kolejny tom :) <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Hej, z tego co wiem książka będzie rozsyłana od 11.01.2017 przez Empik. Ja już zamówiłam i czekam na paczuchę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam pierwszy tom i no kochaam ♥ Z niecierpliwością czekałam aż będzie znana data premiery tej części i teraz się nie umiem doczekać aż ją będę mogła przeczytać :D
    Zabookowany świat Pauli

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Dominika Szałomska , Blogger