22:20

#134 [PRZEDPREMIEROWO] Recenzja książki "W spojrzeniu wroga" Amie Kaufman, Meagan Spooner

Podróż w kosmos, gdzie toczą się wojny. Gwiazdy nie zawsze wyglądają pięknie, nieraz skrywają mroczne tajemnice.
Premiera: 11 stycznia 2017r.
Mój grudzień to dziwny miesiąc. Jak sobie postanowiłam, że zrobię coś dla bloga, to robię coś odwrotnego, jak wypisałam listę recenzji, które muszę napisać i nic więcej nie biorę to wtedy przyszły propozycje o recenzje książek, na które od dawna miałam chrapkę. I tutaj moje postanowienia runęły, a ja musiałam wykrzesać czas na dodatkowe książki i recenzje. Nie było to łatwe i jakoś nie bardzo mam energię na to wszystko, ale jak wspomniałam, grudzień to dziwny miesiąc i to w tym okresie każda rzecz jest inna niż planowałam. Zamiast zmuszać się do zrobienia tej listy, postanowiłam, że ile zrobię, tyle zrobię. Mam nadzieję, że ta recenzja wam się spodoba i nieco może zachęci was do tej książki.

Jubilee Chase jest znana jako twarda i niepokonana kobieta o przezwisku Lee. Przyleciała na Avon, by walczyć z rebeliantami i uczyć innych jak to robić. Pierwszaki się jej boją i nie zbliżają się do niej, jeśli to nie jest koniecznie. Wtedy pojawia się pewien obcy facet – Flynn, przebrany w mundur, ale jakby na niego za mały. Jubilee myśli, że to zbieg okoliczności, do czasu, aż ów obcy podchodzi do niej, wyciąga broń i ją porywa. Mimo starań Kapitan Lee nie udaje się uciec, zostaje wciągnięta do świata rebeliantów, z którymi do tej pory walczyła. Tam nie zostaje mile przywitana, jest trzymana w skandalicznych warunkach, a żądania rebeliantów nie są przyjęte. Przełożeni Jubilee nie negocjują z wrogami, mimo że Pani Kapitan jest ważna to nie spełniają warunków, wręcz je odrzucają, pokazując, że nie liczą się z życiem porwanej. Niestety to jest dopiero początek kłopotów z jakimi spotka się Lee i Flynn, tych dwoje początkowo wrogów, będziecie musiało połączyć szyki by dojść do prawdy i wszystkich uratować. Tylko czy uda im się odłożyć nienawiść na bok i walczyć ramie w ramie?

Romeo stęka i jeszcze mocniej wciska mi w bok lufę pistoletu. Nie puszcza. Dobry jest. Niech to, niech to… Niech to!
Nie ty pierwsza tak mnie nazwałaś – mówi, oddychając odrobinę szybciej.
Dobra… au, już idę!
Pozwalam, by zaprowadził mnie do drzwi. Mogłabym spróbować jeszcze raz, ale jeśli był na tyle głupi, żeby wnieść broń na teren bazy wojskowej, może być również na tyle głupi, by jej użyć.”

Boże, dawno, ale to dawno nie miałam takich problemów, by napisać opis. W pewnej chwili byłam gotowa wejść na stronę wydawcy i skopiować opis, by mieć go już z głowy. Jednak nie na tym polega pisanie recenzji i chciałam być sprawiedliwa wobec wszystkich. Zmusiłam się, napisałam i dotarłam do momentu, kiedy muszę powiedzieć co mi się w tej książce podobało, a co nie. I tutaj chyba tkwi problem, bo jestem neutralna. Owszem powieść jest dobra, ciekawa, fabuła jest fajnie rozbudowana i znajdziemy tam wiele wątków, które mogą zaciekawić, jednak czytałam nie dlatego, że nie mogłam się oderwać, tylko dlatego, że nie miałam zbytnio niczego innego do roboty. Nie mówię, że jest źle, bo nie jest, ale pierwszy tom jest lepszy, moim zdaniem posiadał dużo więcej magii, która przenosiła czytelnika do innego świata. Tutaj poznajemy brutalność, wojsko, musimy zmierzyć z inną, ale podobną historią, tylko inaczej opowiedzianą, bardziej surowo? Myślę, że autorki miały fajny pomysł, ale skupiły na walce wojsko-rebelianci, przez co książka straciła na całości.
W spojrzeniu wroga to powieść o tym jak odkrywać nieznane, jak dopaść prawdę i uczyć się ufać wrogom. Tutaj nie było łatwo, bohaterzy musieli wiele przejść, by odkryć co dzieje się na Avonie. Wszystko było owiane tajemnicą do ostatnich stron i to akurat duża zaleta, bo nawet dałam się w kilku momentach zaskoczyć. Takie książki przeważnie są przewidywalne i pisane na jednej emocji. Tutaj znalazło się parę wątków, które mnie zaskoczyły i nie powiem – było ciekawie. Jednak wiele scen mogłoby być zmienione lub ogólnie pominięte, bo były monotonne i trochę oklepane. Fajnie się czytało, inaczej nie da się tego ująć, poczytywałam sobie między jednym pilnowaniem siostrzenicy, a drugim. Miedzy przerwami w innych pracach, ale głównie to było takie trochę zabijanie czasu, trochę z lekkim zaciekawieniem jak to się skończy.

„– Co z nią zrobimy?
Poproszę Marthę, żeby skontaktowała się z żołnierzami. Lee Chase to dla nich cenna zawodniczka, na pewno zgodzą się na wymianę. Pokażemy McBride’owi, że moim sposobem również da się coś zyskać.
A jeśli odmówią? – Sean unosi brwi.
Bojowo wysuwam podbródek.
Nie pozwolę jej zabić.”

Amie i Meagan stworzyły historię, która może się wyróżnić na tle innych, może wiele osób zaciekawić i może wiele osób ją pokocha. Jednak moim zdaniem, pierwszy tom był o niebo lepszy i to przy nim bawiłam się dużo lepiej. Zobaczę jak z trzecią częścią, której recenzja jeszcze przed końcem roku. Mam nadzieję, że cała seria Starbound w końcowym rachunku wyjdzie na plusie i się nie zawiodę. Ogólnie mogę ją polecić i sami oceńcie czy wam się podoba czy nie.
Moja ocena to 7/10, oby kolejny tom zyskał więcej.
Pozdrawiam,
Wasza Dominika

Wydawnictwo: Moondrive (Otwarte)
Autor: Amie Kaufman, Meagan Spooner
Oryginalny tytuł: This Shattered World
Stron: 348
Za książkę dziękuję Wydawnictwu

2 komentarze:

  1. A mnie ciekawi póki co początek historii - bo ostatnio tyle ciekawych młodzieżówek się pojawia, a ja absolutnie nie mam czasu by chociaż zdążyć je spisać... A seria Kaufman i Spooner zdecydowanie do nich należą i niezmiernie ciekawi mnie co też autorki w nich zaprezentowały (zwłaszcza po przeczytaniu istnej "fali" pozytywnych opinii) :) Mam nadzieję, że dane mi się będzie z książkami wkrótce zapoznać :)

    Pozdrawiam,
    http://faaantasyworld.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Dla mnie wszystkie tomy mają podobny poziom i nie potrafię zdecydować, który był najlepszy, a który najgorszy. Pierwszy tom był najbardziej tajemniczy. Później troszkę czar prysł, ale pomysł na fabułę bardzo oryginalny.
    Pozdrawiam!
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Dominika Szałomska , Blogger