13:44

#133 Recenzja książki "Córka zjadaczki grzechów" Melindy Salisbury

Każdy czasem potrzebuje dotyku innego człowiek, muśnięcia dłoni, uścisku, pocałunku, tylko co Ci zostaje, jeśli Twój dotyk zabija?
Ta książka zdobiła moją półkę bardzo długo nim sięgnęłam po nią, i drugie tyle czekała nim usiadłam do pisania recenzji. Jakoś tak się złożyło, że nie mogłam się zabrać za czytanie, choć bardzo jej pragnęłam. A gdy już ją przeczytałam, to moje myśli nie chciały się zebrać w sensowną całość, bym mogła cokolwiek o niej napisać. A że grudzień to miesiąc nadrabiania wszystkiego to postanowiłam, że i ta książka w końcu doczeka się obiecanej recenzji. Może nie będzie zbyt długa, ale przekażę w niej to wszystko co o niej sądzę i co najbardziej zostało mi w głowie.



Twylla mieszka w pałacu, ma siedemnaście lat, wszyscy jej usługują, można by rzecz, że wiedzie idealne życie nastolatki. Jednak tak nie jest, posiada dar, który zabija – dosłownie. Została wybrana do wykonywania wyroków śmierci, każdy kto się narazi, lub dokona jakiegoś przestępstwa, ginie z rąk Twylli. Wszyscy obchodzą ją szerokim łukiem, boją się jej dotknąć, przeraża ich moc dziewczyny, lecz w pobliżu Twylli pojawia się nowy strażnik – Lief, który nie boi się jej, nie stroni od jej towarzystwa, a nawet się go domaga. To coś nowego dla dziewczyny, która do tej pory była samotna i nie miała z kim porozmawiać, wszyscy jej unikali, a tu nagle, ktoś kto nie odstępuje jej na krok, rozśmiesza ją i dba, by miała dobry humor. Tylko, że im bliżej Twylla zbliża się do Liefa, tym większe robią się kłopoty, gdyż ona jest przeznaczona księciu, nie może złamać tej obietnicy. Aż dochodzi do rzeczy, o których nie śniło się Twylli, nigdy by nie uwierzyła, że mogą się wydarzyć.


Moi strażnicy idą sztywno wyprostowani i przezornie zachowują dystans. Gdybym podniosła rękę by dotknąć któregoś z nich, zareagowaliby przerażeniem. Gdybym się potknęła lub zemdlała, gdyby instynktownie spróbowali mnie podtrzymać, podpisaliby tym samym na siebie wyrok śmierci. Nagrodą za chęć pomocy byłoby dla nich natychmiastowe poderżniecie gardła.”

Z tą książką było tak, że czytałam ją w wolny dzień, nudziłam się i potrzebowałam jakiegoś zabijacza czasu. Wzięłam ją, bo miała mnie rozerwać, jednak przez połowę książki raczej wegetowałam, gdyż nie mogłam się na maksa wciągnąć, ale także nie mogłam jej zostawić, bo byłam ciekawa co się wydarzy. To jedna z tych powieści, którą czytamy bo nas odrobinę ciekawi, ale z drugiej strony, nie będziemy dla niej zarywać nocy. Wiele momentów przypominało mi inne książki, które czytałam, miałam wrażenie, że to taki miszmasz wszystkiego. Ale …. (wiem, nie zaczyna się zdania od „ale”, ale... :D) kiedy dotarłam do połowy coś się stało i się wciągnęłam. Nie wiem jak to się stało, ani kiedy, ale po prostu zaczęła się prawdziwa akcja i nie mogłam się oderwać. Nareszcie się coś ruszyło i bohaterzy stali się bardziej prawdziwi, bardziej realni, a historia nabrała smaku, którego mi brakowało od początku, w końcu dotarłam do etapu, gdy nie mogłam odłożyć książki bo musiałam zobaczyć co się stanie.

Kilka chwil po tym, jak ich dotknęłam, głowy obu mężczyzn leżą bezwładnie na stole. Płynąca z ich nosów krew barwi ciemne drewno. Widzę, jak cienka czerwona struga przelewa się przez krawędź blatu i ochlapuje rygle mocujące krzesła do podłogi. Rygle spełniają tę samą rolę, co więzy na rękach i nogach skazańców: zapobiegają zsunięciu się martwych ciał na ziemię.”

Jednak znajdę kilka faktów, które mnie kuło w oczy. Pierwsze to imiona bohaterów, nie wiedziałam jak je wymówić, a nie wspominając nawet o tym by je zapamiętać, nie wiem skąd autorka je wzięła, ale były co najmniej dziwne. Drugą rzeczą jest fabuła, która nie ukrywam, mogłaby być ciut lepsza, w niektórych momentach całość jest po prostu nie naiwna, ale nierzeczywista i po prostu zbyt przesadzona. Wiadomo, fantasy nie ma granic, można wymyślać co się chce, ale czasem to wyglądało, jakby Melinda dała się zbyt ponieść wyobraźni. Szczególnie środek książki, gdzie autorka wprowadzała nas w tajemnice i zagadki. Miłym zaskoczeniem, okazało się zakończenie, które mi się spodobało, było ciekawe i inne niż się spodziewałam, dałam się zaskoczyć i chyba tylko dlatego przeczytam kolejny tom. Muszę się przekonać, czy napięcie i akcja jakie było w drugiej połowie, zostało utrzymane, czy może Śpiącego Księcia dopadła klątwa drugiego tomu.
Trylogia Córki Zjadaczki Grzechów może okazać się bardzo dobrą serią, może przenieść czytelnika to innego świata. Sama jestem zainteresowana zakończeniem i na pewno przeczytam tę trylogię w całości, gdyż moja ciekawość musi zostać zaspokojona, muszę się dowiedzieć co się stało z Twyllą i Liefem, a także co jeszcze wydarzyło się w tym magicznym pałacu.

Lief kłania się, mija mnie, nie czekając, aż się odsunę i zmusza, bym nerwowo odskoczyła z drogi.
Pani...?
Nie... nie powinieneś się zbliżać.
Nie jestem wcale tak blisko – odpowiada z uśmiechem.
Jesteś. Zawsze powinieneś trzymać się co najmniej na wyciągnięcie ręki. Zawsze – mówię drżącym głosem i cofam się o kolejny krok.”

Melinda Salisbury, jest dość młodą pisarką, na swoim koncie ma tylko serię Zjadaczki, i patrząc przez ten pryzmat, muszę podnieść ocenę, gdyż to jej debiut i już w pierwszym tomie widać styl, lekkość pióra i zarodek talentu, który jeśli zostanie dobrze pokierowany, może przynieść nam dużo lepsze książki niż ten pierwszy tom. Liczę, że autorka nie dała się presji i napisała kolejne tomy jeszcze lepiej, że historia, którą sobie wymyśliła trafi nie tylko do mojego serca, ale i do innych czytelników.
Podsumowując, książka nie jest łza, ale nie jest też najlepsza, brakuje jej paru rzeczy, ale nadrabia wymyślną fabułą. Tutaj ciężko ocenić, bo ma minusy i plusy i to w końcu tylko moja opinia, ale jestem gotowa wam ją polecić. Nie jest to powieść na miarę Jennifer L. Armentrout, ale warto dać Melindzie szanse i może trafi do was, może zakochacie się w Twylli i Liefie, kto wie. Decyzja należy do was, ja ją polecam.
Moja ocena to 7/10
Pozdrawiam,
Wasza Dominika

Wydawnictwo: Zielona Sowa
Autor: Melinda Salisbury
Oryginalny tytuł: The Sin Eater's Daugher
Stron: 368
Data premiery: 3 czerwca 2015r.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Dominika Szałomska , Blogger