22:34

#128 Recenzja książki "Droga do przebaczenia" Katarzyny Łochowskiej

Kiedy mała wieś zaczyna tętnić życiem, a u jego progu pojawiają się wielkie problemy.

Czasem się zdarzy tak, że przy natłoku pracy, i kiedy nie planujemy sobie wszystkiego, mamy problem by spamiętać każdą rzecz, jaką musimy zrobić. Takie coś dopadło i mnie. Miałam nie dość, że dużo do czytania, pisania, to jeszcze dochodzą długie godziny pilnowania siostrzenicy i wynik gotowy – zapominam o połowie spraw. Jednak ostatnimi czasy, odkopałam stare zeszyty i zrobiłam sobie w nich organizery, jeden prywatny na moje sprawy, a drugi blogowy, gdzie umieszczam wszystko co muszę zrobić dla was i dla wydawnictw. Od tej pory praca idzie mi dużo sprawniej, a także recenzje zaczynają wysypywać się spod moich palców. Teraz przyszedł na kolejną i mam nadzieję, że nią zachęcę was do przeczytania tej książki.


Julita jest normalną kobietą, nieco nieśmiałą, pyskata, niezdarna, ale wiedzie spokojne życie w Ukojeniu. Do momentu aż jej braciszek pakuje się poważne kłopoty. Wszystko byłoby można jakoś rozwiązać, gdyby nie fakt, że brat znika, zostawiając list i zapada się pod ziemie. Niedługo potem w progu drzwi Julity pojawia się tajemniczy nieznajomy, który jest niesamowicie przystojny, ale także niebezpieczny. Tych dwoje od pierwszej chwili łączy jakaś niewidzialna siła, napięcie czuć przy każdym spotkaniu, jednak oboje wiedzą, że to nie może się stać, nie mogą pozwolić sobie na uczucie. Ona jest kobietą z małej wsi, gdzie wszyscy wszystkich znają, a on jest zbirem, który chce, by kara dosięgnęła winnego. Ukojenie już nie jest takie spokojne, jak do niedawna, Julita wyciąga na wierzch wiele tajemnic, stara się rozwiązać zagadkę i wyjść cała z opresji. W sytuacji nie pomaga fakt, że nieznajomy coraz bardziej ją pociąga, relacja się rozwija, a problemów wciąż dużo. Jak się skończy ta zwariowana historia? Czy brat Julity znajdzie się i wyjaśni wszystko?

"– Kto cię tak załatwił? – zapytałam cicho, bojąc się, że mój głos go spłoszy.
– To nieistotne – szepnął, chowając okulary do kieszeni marynarki. – Ale musisz wyświadczyć mi przysługę.
– Rafał... – zaczęłam z przejęciem – kocham cię, ale jeśli wpadłeś w jakieś kłopoty, to nie mieszaj mnie do tego. – Usiadłam naprzeciwko niego i schowałam twarz w dłoniach."

Muszę przyznać, że jestem zaskoczona tą książka, bo nie byłam pewna czego oczekiwać po niej. Okładka raczej nie zdradzała zbytnio fabuły, opis jest tajemniczy, a ja musiałam zaufać, że Kasia zrobiła kolejną dobrą powieść. Czytało się lekko i szybko, sama Droga... nie ma zbyt dużo stron, ale moim zdaniem nadrabia treścią. Książka jest pełna humoru, zabawnych momentów, ale także zawiera kryminalny wątek, nieoczekiwany przeze mnie, byłam ogromnie zaskoczona i nieco przestraszona, gdyż niezbyt przepadam za książkami kryminalnymi lub z nimi związanymi. Moje obawy jednak zostały uspokojone, gdyż mamy zagadkę, niebezpieczeństwo, ale także gorący romans, który mogłoby się wydać nie ma szans przetrwać.
Katarzyna Łochowska jest młodą pisarką, moim zdaniem dopiero wkracza w wiek, kiedy nasz umysł zaczyna rozumieć, co chcemy powiedzieć i jak to zrobić w prawidłowy sposób. Uważam, że debiut Kasi był bardzo dobry jak na nasz polski rynek, gdyż dużo osób wydaje książki, ale wiele z nich raczej osiada na jednej średniej powieści, która ma niewielkie grono odbiorców. Na szczęście tutaj jest inaczej, widać, że autorka ma pomysł na siebie i swoje książki, wie jak pisać to poprawnie i myślę, że ma talent, który w niej kiełkuje. Uważam, że jeśli Kasia będzie dobrze o niego dbać i regularnie pisać, że czeka ją wiele napisanych książek i spore grono fanów.

"– Ani mi się waż! – warknął, a w jego głosie pobrzmiewało zniecierpliwienie. – Spróbuj jeszcze raz wywinąć taki numer, a gorzko tego pożałujesz. Gdzie jest twój brat? – huknął potężnym głosem, że zjeżyły się włoski na moich rękach. Ścisnął mnie mocno, aż zapiszczałam cicho w nikłym proteście, bojąc się, że połamie mi kości.
– N-nie w-wiem – wyjąkałam, łapiąc powietrze jak ryba.
– Nie kłam! – krzyknął mężczyzna i potrząsnął mną jak jakąś lalką. – Gadaj!"

Jednak wracając do tej konkretnej książki to podobało mi się, to była taka lektura na odprężenie się, odpoczęcie po dniu spędzonym z siostrzenicą, zrelaksować się i udać do krainy Ukojenia, by porwała mnie w swoje ramiona i opowiedziała o swoich mieszkańcach. Najbardziej chyba mi się podobał humor w tej powieści, i to, że główną bohaterkę nasz tajemniczy nieznajomy nazywał rudzielcem. To bardzo działało na pozytywną stronę książki i mimo że nie lubię, gdy książki mają wątek kryminalny, nie lubię zbytnio się bawić w jakieś zagadki typu „kto z kim i gdzie”, to tutaj było o tyle dobrze, że wiedziałam o co chodzi i nie irytowało mnie tak bardzo jak zawsze.
Ogólnie mój humor po lekturze był dobry i miło spędziłam przy niej czas, nie znudziłam się, trochę się pośmiałam no i poznałam kolejnego niesamowitego bohatera, który znalazł się na liście „Ciacho z książki”. Uważam, że warto wam polecić tę książkę, lekko się rozerwiecie i poznacie polską autorkę, która ma przed sobą dobrze usłaną drogę.
Moja ocena to 8/10
Pozdrawiam,
Wasza Dominika

Wydawnictwo: Białe Pióro
Autor: Katarzyna Łochowska
Stron: 238
Data premiery: 1 września 2016r.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Dominika Szałomska , Blogger