22:31

Konkurs z Zapachem Wspomnień!!


Konkurs miał być wczoraj, ale doba za krótka. Moim zdaniem powinna mieć z trzydzieści godzin, to wtedy może miałabym lepszy czas z wyrabianiem się ze wszystkim. Jednak dziś już jest i mam nadzieję, że jesteście chętni na wygranie tej książki, bo mam aż trzy egzemplarze i jestem gotowa je oddać w dobre ręce, jeśli tylko odpowiecie na zadanie (związane z tytułem książki) i wypełnicie pozostałe punkty z regulaminu. Recenzja TUTAJ

Aby wziąć udział w konkursie należy:
Dodać się do Obserwatorów
Podać swój mail
Napisać, że się zgłaszasz
Polubić mój Fanpage
Zadanie konkursowe
Opisz swoje najlepsze wspomnienie. Spróbuj to zrobić tak, bym poczuła zapach tych wspomnień i je ujrzała Twoimi oczami.”

„Przykładowy wzór zgłoszenia:
Obserwuję jako...
Mój mail to...
Zgłaszam się jako...
Polubiłam/łem jako...
Odpowiedź na pytanie...”

Regulamin konkursu:
1. Organizatorem konkursu jestem ja – Dominika Szałomska, właścicielka bloga dominika-szalomska.blogspot.com Fundatorem jest Wydawnictwo Zysk i S-ka
2. Uczestnikiem konkursu może zostać każdy, kto spełni warunki podane w punkcie 4.
3. Konkurs trwa od 12.09.2016r. – 25.09.2016r. (do godz.23.59). A wyniki zostaną ogłoszone w ciągu kilku dni od zakończenia
4. Aby wziąć udział wystarczy spełnić następujące warunki:
a) Posiadać adres zamieszkania na terenie Polski.
b) Zgłosić się w komentarzu.
c) Napisać również w komentarzu swój adres e-mail.
d) Odpowiedzieć na pytanie konkursowe
e) Można też umieścić baner konkursowy u siebie na blogu, bądź udostępnić na tablicy - ale również nie jest to warunek konieczny.
5. Nagrodą w konkursie są trzy książki Eweliny Kłody „Zapach wspomnień”
6. Laureaci konkursu zostaną wybrani przez organizatora konkursu.
7. Zwycięzcy mają obowiązek w ciągu 4 dni roboczych od opublikowania wyników, przesłać swój adres drogą mailową - w celu wysyłki nagrody – na adres dominika.szalomska@wp.pl
8.Jeżeli zwycięzca nie prześle swoich danych adresowych, traci prawo do nagrody. Zostanie ona przyznana kolejnej, wybranej przez organizatora osobie.

10 komentarzy:

  1. Obserwuję jako: Izabela Wyszomirska
    Mój mail to: iza.81@o2.pl
    Zgłaszam się jako: Izabela Wyszomirska
    Polubiłam jako: Iza Wyszomirska
    Odpowiedź na pytanie:
    Moim najlepszym a zarazem najważniejszym i najpiękniejszym wspomnieniem są delikatne pierożki z jagodami skąpane w słodkiej śmietance robione przez moją mamę. Koniecznie z falbankami. Jagody oczywiście własnoręcznie zbierane z całą rodziną. Kojarzą mi się z beztroskimi wakacjami, miękkim mchem, zielonym zapachem lasu i garścią fioletowych wspomnień. Pamiętam swoją umorusaną buzię, czarny język, fioletowe usta i trudną do usunięcia plamę na białej sukience. I ten niezapomniany smak, zapach, ach... rozmarzyłam się. Czasami myślę, że to wszystko odeszło już bezpowrotnie i ta beztroska, ta prosta radość już się nigdy nie powtórzą. Sama potrafię je zrobić, ale niby takie same, a jednak inne, to już nie to samo, nie ten smak. Ale wówczas myk do mamy na pierożki. Pamiętam też jak w dzieciństwie nawlekałam poziomki na długie trawy i takie leśne korale zanosiłam mojej mamie. Mama zawsze robiła poziomkowe konfitury, których nie da się zapomnieć. A zapach jaki się wówczas unosił, pamiętam do dzisiaj... To jest zapach mojego dzieciństwa i mojego rodzinnego domu, który zapamiętam na całe życie. Takich wspomnień i takich chwil się nie zapomina. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgłaszam się
    Obserwuję i lubię profil jako Julita Góralska
    Mail: julitagoralska1@wp.pl

    Moje wspomnienie jest związane z moim nieżyjącym już od wielu lat taty. Cóż przez uzależnienie taty wiele jest wspomnień raczej niefajnych niż tych miłych jednak mam takie z dzieciństwa które do tej pory przechowuję w zakamarkach mózgu. Byłam trzecim i bardzo późnym dzieckiem moich rodziców tata miał 44 a mam 45 lat gdy się urodziłam. Gdy byłam mała uwielbiałam jajecznicę jaką smażył dla mnie tata. Na patelnię kładł kawałek prawdziwego masła (takiego jak to kiedyś był pycha) gdy się roztopił wlewała roztrzepane jajka. A to co było najlepsze to gdy po usmażeniu i wyłożeniu jajecznicy na talerz tata brał kawałek chleba ze skórką i przejeżdżał nim po patelni by zebrać resztki jajecznicy i masła. Nie wiem czemu tak bardzo mi smakowała ta jajecznica przecież to żadna wymyślona potrawa coś w sobie jednak miała.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zgłaszam się :D
    Obserwuję i lubię profil jak Paul U, znany również jako Paweł Użwa :D
    Mail:PaulUYT@wp.pl

    Odpowiedź:
    Moje najlepsze wspomnienie związane jest z rozpoczęciem pracy jako ,,Bloger". Wiem, że dla niektórych to może być śmieszne, ale to właśnie wtedy dostałem możliwość dzielenia się swoją pasją z innymi. Po napisaniu swojego pierwszego tekstu czułem jakby otwierał się nowy rozdział w moim życiu, może dlatego, że skończyłem dwuletnią pracę na YT. Wiele osób ma mi to za złe. Sam tego może aż tak nie żałuję, bo wiem, że ni czego ze swoją dykcją bym tam nie osiągnął, a kanał z podobną tematyką zrobiło się multum. Gdy tak wrzucałem teksty na bloga, czułem się lepszy. Nie żebym był kimś, ale byłem inny niż wszyscy i dlatego to uznaję za swoje najwspanialsze wspomnienie :D

    Co do konkursu, ciekawa inicjatywa :D
    http://recenzumkomiksiarza.blogspot.com/2016/09/ksiazkowy-piatek-lordowie-sitchow.html

    OdpowiedzUsuń
  4. Obserwuję jako Gab riela
    Mój mail to gabolek000@o2.pl
    Zgłaszam się jako Gab riela
    Polubiłam/łem jako Gabriela M.
    Odpowiedź na pytanie: Może nie jest to najlepsze wspomnienie, ale za to takie, które teraz mnie bawi i doskonale pamiętam każdy jego cal.
    Kiedy byłam mała, zawsze marzyłam o locie spadochronem. Z braku innych możliwości, brałam kilka reklamówek i skakałam z łóżka na podłogę, trzymając mocno pęk foliowych toreb nad głową. Wyobrażałam sobie wtedy, że szybuję i powoli spadam, lawirując między ptakami i chmurami. Mama zawsze patrzyła na mnie nieprzychylnie, mówiąc, że jedynce co zrobię, to złamię sobie jakąś kość. Ale ja byłam przekornym dzieckiem i wciąż skakałam z reklamówkami nad głową. Pewnego razu poczułam, że jestem gotowa na krok naprzód i wspięłam się na drzewo. Na całe szczęście nie było ono wysokie. Założyłam na głowę czapkę, na ręce grube rękawiczki, a na całe ciało jednoczęściowe ubranie do spania. I... runęłam w dół. Skończyło się na poważnej reprymendzie mamy i zdeptanych kwiatkach. Ja wyszłam z tego cało :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Obserwuję jako Zuzanna .

    Mój mail to zuziaj2@wp.pl

    Zgłaszam się jako Zuzanna Jeziorska

    Polubiłam/łem jako Zuzanna Jeziorska

    Odpowiedź na pytanie: Będąc w podstawówce, co roku z moją młodszą siostrą podczas wakacji, planowałyśmy wyruszyć w świat. (Małe dzieci mają inne pojmowanie wielkości świata). Jako że pochodziłyśmy z małej miejscowości szwendałyśmy się po polach i lasach. Miałyśmy wrócić po wakacjach, (a przynajmniej tak mówiłyśmy mamie). Z małym sokiem w plecaczku, dwoma jabłkami i książką, naszą podróż trwała do momentu pierwszego głodu. Następnego dnia wyprawa rozpoczynała się od nowa. Dzieciństwo jest cudowne :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Obserwuję jako: Agnes C.
    Lubię na FB jako: Agnieszka Monika
    Udostępniłam: https://www.facebook.com/agnieszkamonikac/posts/182389922164755?pnref=story
    Mój mail to agnieszka.mp@vp.pl

    Odpowiedź na pytanie: Wigilijny wieczór 2001. Po domu roznoszą się przeróżne zapachy, na przemian się przeplatając. Z kuchni subtelnie uwalniają się zapachy gotowanego czerwonego barszczu, odcedzanych uszek, smażonego karpia, krojonego makowca, nalewanego kompotu z suszonych owoców, duszonej kapusty z grochem i grzybami i innych potrwa wyjmowanych z lodówki czy przygotowanych przez babcię, moją mamę i ciocię. Salon wypełniony jest zapach żywej choinki, aromatycznych mandarynek i pomarańczy ułożonych pod drzewkiem, i małych pierników zdobiących gałązki sosny. W radiu puszczają kolędy, tata z wujkiem rozmawiają, moja młodsza siostra razem z naszymi kuzynami bez przerwy zgadują, co może być w paczkach, które zostawił Święty Mikołaj, a ja nakrywam do stołu dla 11 osób. Do przedpokoju wpadł powiew zimnego, mroźnego powietrza — to dziadek właśnie wrócił ze stodoły z małą ilością siana w garści, by można było na nim położyć opłatek...

    Boże Narodzenie to wyjątkowe święta. Pełne magii i radosnych chwil spędzonych z najbliższymi. Opisane wspomnienie jest jednym z ostatnich, kiedy to całą rodziną (10 osób) zasiedliśmy do wigilijnego stołu. Mimo, że byłam wtedy nastolatką, staram się pielęgnować to wspomnienie, ponieważ każdy marzy o szczęśliwej, zgodnej, pełnej i kochającej się rodzinie, która siedzi razem przy wigilijnym stołem. W moim przypadku marzenie stało się rzeczywistością :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Obserwuję jako: Edyta Chmura
    Mój mail to: edyta.cha@wp.pl
    Zgłaszam się jako Edyta Chmura
    Polubiłam jako Edyta Chmura
    Odpowiedź na pytanie:
    Moje najmilsze wspomnienie pachnie szarlotką :) Bardzo lubiłam obserwować Mamę, krzątającą się po kuchni, a że byłam naprawdę grzecznym dzieckiem, nie pchałam paluszków w przygotowaną na stolnicy mąkę i nie rozbijałam jajek...o podłogę, to współpraca zawsze szła nam wzorowo :) No może zdarzyła mi się mała wpadka, gdy chciałam się przyjrzeć Maminej pracy zbyt dokładnie i włożyłam dyndające po obu stronach twarzy długie warkocze do ciasta, ale to było przypadkiem ;)
    Szarlotka była zawsze dobra na wszystko - na smutki, drobne okazje i tak zwyczajnie, aby posiedzieć przy herbacie i porozmawiać :) Okolice Sandomierza słyną z wybornych owoców, które dojrzewają na hektarach sadów. Jabłka więc królują u nas pod każdą postacią :) Jak ja grzeszyłam nieumiarkowaniem w jedzeniu tego wypieku! ;) Ciasto zawsze wychodziło idealnie kruche, mogę nawet zdradzić tajemnicę, że to dzięki dodaniu wiejskiego robionego własnoręcznie masła, a nie margaryny ze sklepu :) Jabłka nie za słodkie, posypane cynamonem. Gęsta piana, której słodycz doskonale komponowała się z owocami. A wszystko przyprószone ciastem startym na tarce. Niby szarlotka jest najbardziej popularnym ciastem, a jego przygotowanie nie wymaga nie wiadomo jakich umiejętności, ale tak dobrej jak u Mamy nie jadłam nigdzie! :) Smutki uciekają w popłochu, gdy takie pyszności rozpływają się w ustach, a zapach masła, cynamonu i upieczonego ciasta nieodłącznie kojarzy mi się z rodzinnym domem, ciepłą atmosferą i beztroską ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Obserwuję jako Patrycja fornal
    E-mail patyszkaaa@gmail.com
    Lubię jako Patrycja fornal
    Zgłaszam się!
    Odpowiedz;

    Moje najlepsze wspomnienia są z dzieciństwa, a mianowicie smaki dzieciństwa!
    Cukierki zawijane w papierki, wyglądające jak truskawki!
    Pyszne słodziutkie! Były moimi ulubionymi;)Mój dziadek zawsze miał schowane w swojej szafce, jak stanęłam na palcach to czasami udało mi się sięgnąć.
    Były jeszcze takie dobre lody. Rodzice mi kiedyś pojechać po nie do sklepu samej na rowerze, prosta, wiejska droga. Ale tak się bałam, że zderzę się z jakimś samochodem, że gnałam jak szalona, byle by już być w domu. 
    Oprócz tych pyszności mama zawsze robiła pyszne bułeczki z borówkami, które mama sama zbierala.
    Najlepsza na świecie jajecznica z grzybami, które babcia zebrała o poranku i największe placki ziemniaczane smażone na piecu. Poza tym mnóstwo skarbów lasu: borówki, poziomki, ostrężyny, rydze smażone na maśle, i wielkie kapelusze kani.
    Mieliśmy piękny ogród i sąd, który mama pielegnowala.
    W ogródku były truskawki, czerwona i czarna porzeczka, agrest.
    Przypominanie sobie tych smaków to istna wizualizacja. Siedzenie przy stole, a obok babcia w fartuchu nalewa zupę. Różowy maly rower, na którym uczyłam się jeździć i nie raz wylądowała w kwiatach mamy :D
    Dziadek częstujący mnie cukierkami przy dmuchanym basenie na podwórku. Bułki mamy z ciepłymi jeszcze borówkami w środku.
    To są wspomnienia, które wywołują uśmiech na mojej twarzy i wracam do nich bardzo często ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Obserwuję jako Ann z
    Mój mail to kotecek9@vp.pl
    Zgłaszam się jako Ann z
    Polubiłam jako Anna Żdanuk
    Odpowiedź na pytanie: Radość, podekscytowanie, oczekiwanie – to uczucia, które wywoływali rodzice wiadomością, że jedziemy do dziadków mieszkających w małej wsi, z dala od zgiełku miasta. Babcia była uosobieniem dobroci. Zawsze wyczekiwała nas z utęsknieniem, szykując w zanadrzu to, co miała najlepsze, obdarowując smakołykami na drogę. Z dzieciństwa pamiętam własnoręcznie robiony makaron, czy masło (jako pięciolatka zatrudniona do ubijania, średnio co minutę zadawałam pytanie: Jak długo jeszcze?). Na stole królowały potrawy z ziemniaków pod każdą postacią (placki, babka, pyzy, itp.). Dziadek był pszczelarzem. Pamiętam, że ogród z rozstawionymi ulami jawił się jako coś niezwykłego. Stanowił przestrzeń niemal sacrum – pod żadnym pozorem nie można było tam wchodzić: burzyć ład i porządek ustalony przez naturę. Czasem pasiekę spowijał magiczny dym, przypominający ten z cudownej lampy Alladyna. Tylko Dziadek mógł wkraczać w uhierarchizowany świat pszczół i wyjmować ramki. Nigdy nie zapomnę tego smaku – smaku świeżych plastrów zasklepek, na których pozostały resztki miodu, a Dziadek nauczył nas traktować je jak gumę do żucia (najlepszą i niepowtarzalną na świecie). Ten smak to także smak miodu lipowego - tak delikatnego i słodkiego, jak słodkie i beztroskie jest dzieciństwo. W jednym małym słoiczku ukryty został zapach tysiąca polnych kwiatów i runa leśnego.
    W mej pamięci pozostaną na zawsze obrazy ludzi, miejsc i smaków, których już nie ma…

    OdpowiedzUsuń
  10. Obserwuję jako... Beata Kandzia
    Mój mail to... beatakandzia@gmail.com
    Zgłaszam się jako... Beata Kandzia
    Polubiłam/łem jako... Beata Kandzia
    Odpowiedź na pytanie... Moje najlepsze wspomnienie... hmm... wiele ich w mojej pamięci się mieści i ciężko wybrać to najlepsze... na pewno jest one związane z moją nieżyjącą już babcią, naszym gospodarstwem i z wsią, na której mieszkam od urodzenia. Babcia przyrządzała wiele wiejskich, naturalnych produktów, między innymi z mleka i jego pochodnych, a także z tych pochodzących z ogrodu i gospodarstwa. Specjalnością Babci było wyrabianie smacznego serka białego, jak i smażonego, wyrabianie pysznego swojskiego masełka, które najlepiej smakowało z chlebkiem i solą, a do ziemniaczków z koperkiem Babcia podawała bardzo dobre zsiadłe mleko. Do dziś pamiętam, jak Babcia siadała na ławce i wyrabiała masło, potrząsając dużym słoikiem wypełnionym mlekiem, aż tworzyły się grudki masła, które później "łapała" drewnianą łyżką i tworzyła kulkę masła. Było czymś przepysznym, usiąść i napić się takiego przetworzonego mleka czy zjeść świeżutki serek. Poza tym Babcia piekła pyszne babki czy ciasta drożdżowe, a także placki ziemniaczane i różne inne pyszności. Czas się zmienia i zmieniają się smaki, o których miło jest podyskutować :).

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Dominika Szałomska , Blogger