20:22

#122 [PRZEDPREMIEROWO] Recenzja książki "Uratuj mnie" Anny Bellon

Nawet w obliczu tragedii znajdą się ludzie, którzy pomogą nam się podnieść i sprawią, że zaczniemy się uśmiechać, a także doceniać to, co mamy na co dzień.
Premiera: 28 września 2016 r.
Czytam dużo książek, kilkanaście miesięcznie i nie jest to tajemnicą. Jednak ważnym punktem jest, że rzadko sięgam po polskich autorów, wciąż jest jakiś strach, że książka będzie tak słaba, że będę musiała ją kompletnie skrytykować, a nie lubię sprawiać przykrości innym ludziom. Lecz, jako recenzentka muszę być szczera i nie mogę niczego ukrywać ani kłamać. Mimo że pisanie recenzji to ta trudniejsza strona naszej pracy, to bardzo często trafiamy na cudowne książki lub na odwrót. Wiele razy musimy zdać się na intuicje. Tak było właśnie z powieścią „Uratuj mnie” Anny Bellon, moja intuicja aż krzyczała, że ta książka jest dobra, że mam zaufać i dać się jej porwać. Nie znałam tej autorki, nie wiedziałam czego się spodziewać, mogłam tylko przeczytać i ocenić.
Mai jest odludkiem wśród znajomych. Kiedy zmarł jej brat, odsunęła się od wszystkich, w szkole unika stołówki, na korytarzu nie rozmawia z nikim, a w klasach siada jak najdalej od wszystkich. Rozmawia jedynie z rodzicami, ale nawet im nie szczędzi często gorzkich słów i odpycha ich, myśląc, że robi dobrze. Wszystko się zmienia, gdy do szkoły przychodzi nowy uczeń – Kyler. Chłopak, który sprawia, że serce Mai odżywa, dzięki niemu znajduje powody, by się uśmiechnąć i zacząć rozmawiać z kimś więcej niż rodzicami. Kyler, mimo że ma dość przeprowadzek i marzy o tym, by w końcu znaleźć swoje miejsce na ziemi, cieszy się z nowej szkoły, bo poznał Mai, a dzięki niej dni stały się radosne i bardziej wartościowe. Chłopak nie miał łatwo w domu, jego ojciec to kompletny gbur, dla którego liczą się tylko oceny syna i nic więcej. Mai i Kyler nie mają łatwego życia, każde z nich musi radzić sobie z problemami, jednak kiedy są razem, kiedy mogą spojrzeć sobie w oczy, szara rzeczywistość przestaje mieć znaczenie, gdyż najważniejsze jest to, że są razem. Czy dadzą radę pokonać wszystkie problemy? Czy są dość silny?

„– No co? - zapytałam.
Nic, ale dam ci jedną radę. Nawet największy bałagan może zmienić się w coś pięknego. Gdy nadejdzie ten moment, nie cofaj się i zaryzykuj, do jasnej cholery.
Pamiętasz, co mi powiedziałeś tego wieczoru, gdy postanowiłeś się oświadczyć Thei, i zapytałem cię, jak wygląda zakochiwanie się w kimś?
Że to jak zasypianie.
Skinąłem głową.
Powoli, aż w końcu to się po prostu dzieje i tracisz nad tym kontrolę – dokończyłem za niego.
Tak właśnie to wyglądało. Nie można kontrolować swoich uczuć. Można za to kontrolować swoje czyny i udowadniać każdego dnia tej jedynej osobie, że jest się jej wartym.”

Przyznaję się, że na tę książkę miałam ogromną chęć, szczególnie mocno działało na mnie imię głównego bohatera, które kojarzyłam z innej cudownej powieści. Bardzo byłam ciekawa czy tutaj autorka da rade i stworzy niesamowitą atmosferę, a także czy napisze coś nowego, czego jeszcze nie spotkałam. Powiem wam, że te oczekiwania spełniły mi się pół na pół, gdyż... Autorka ma talent, umie pisać, lektura pochłonęła mnie w całości, ale zauważyłam, że w niektórych momentach musi podciągnąć warsztat. Nie jest to nic wielkiego, po prostu takie nagłe zmiany tematu czy emocji. Trochę to dekoncentruje, w każdym razie mnie. Jednak jest to jedyna rzecz, którą przyuważyłam. Reszta książki jest cudowna i mam zaznaczone mnóstwo cytatów, do których wracałam już kilkakrotnie. Historia, którą stworzyła Anna Bellon jest bardzo nietuzinkowa, odrobinę przewidywalna, ale jednocześnie bardzo wartościowa.
Uratuj mnie” to książka, która ma w sobie piękno i dużą ilość niesamowitych emocji, jesteśmy nimi otoczeni – radość, smutek, tęsknota, miłość, to wszystko czujemy prawie na każdej stronie. Jednak trzeba wspomnieć o tym, że przy czytaniu nie tylko czujemy emocje, ale także słyszymy muzykę, jaką tworzą nasi bohaterowie. Muszę powiedzieć, że przeważnie, kiedy pojawiają się książki z wątkiem zespołu, to brakuje mi w nich momentów z tekstami piosenek. Znam dosłownie kilka powieści, gdzie takie coś znajdę. Dlatego taki wielki plus dla „Uratuj mnie”, bo mój apetyt na to został zaspokojony. Kyler i Mai stworzyli piękne piosenki i naprawdę słyszałam je w głowie, gdy je śpiewali.
Czas. Czas bywał remedium, lekiem na tak wiele rzeczy. Ale nie zawsze. Niekiedy to właśnie czas był naszym największym wrogiem. Bo się nie zatrzymywał, bo wciąż przeciekał między palcami. Tak po prostu i bezpowrotnie.”

Anna Bellon zaczęła tę historię publikować na Wattpadzie i przyznaję, że nie czytałam jej tam i nie mam porównania co się zmieniło, a co nie. Lecz widzę, że autorka miała pomysł od początku, widzę w tej książce, jak wydarzenia idą jednym torem, jak wszystko jest poukładane, jedynie małe fragmenciki odstają, ale to żadna przeszkoda, jeśli książka jest tak dobrze zrobiona. Boję się kolejnego tomu, gdyż pierwszy skończył się w takim momencie, że nie wiem co więcej można dodać. Mam szczerą nadzieję, że Anny nie dopadnie przekleństwo drugiego tomu, jeśli wiecie co mam na myśli.
Nie ma tutaj co dużo mówić, po prostu muszę powiedzieć wam, byście sami przeczytali, bo warto. Gwarantuję wam miło spędzony czas, pokochanie Mai i Kylera, a treść jaką tam znajdziecie, ogrzeje wasze serduszka. Mnie się bardzo podobała i pochłonęłam ją jednym tchem, nie mogłam się oderwać, ani zapomnieć o tych bohaterach.
Polecam wam oczywiście „Uratuj mnie”, jestem przekonana, że trafi do wielu serc, a na zachętę, mam dla was kod rabatowy do zakupu tej książki. Jeśli wejdziecie pod link TUTAJ i spiszecie tam hasło: URATUJ, to dostaniecie aż 35% zniżki. Myślę, że warto i bardzo was zachęcam do tego.
Moja ocena to 9/10, jeden punkt zostawię sobie na kolejne tomy.
Pozdrawiam,
Wasza Dominika
Wydawnictwo: OMGBooks (Znak)
Autor: Anna Bellon
Tytuł: Uratuj mnie
Stron: 352
Za książkę dziękuję

3 komentarze:

  1. Po takiej recenzji nabrałam jeszcze większej ochoty na tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kolejna recenzja, jaka zachęca do sięgnięcia po tę książkę, a jakoś... dobra, powiem krótko: irytuje mnie, gdy polski autor tworzy bohaterów z anglojęzycznymi imionami i takowe miejsca akcji. Ale może z ciekawości skuszę się na tę książkę. ;)
    Pozdrawiam,
    A.

    http://chaosmysli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Ma przeczucie, że bardzo spodoba mi się ta książka.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Dominika Szałomska , Blogger