17:29

#121 Recenzja książki "Prawo Mojżesza" Amy Harmon

Nie wszyscy muszą uważać cię za wartościowego człowieka, ważne by najbliżsi wiedzieli, że jesteś wyjątkowy.

Ile razy zdarzyło się tak, że wzięliśmy jakąś książkę, bo miała ładną okładkę, bo nie mogliśmy się powstrzymać przed zakupem? Podobnie miałam przy tej powieści, jak tylko zobaczyłam tę okładkę, wiedziałam, że muszę ją mieć. Nieważne o czym, nie ważne czy będzie dobra ważne, by ją mieć w swoich dłoniach i rozkoszować się jej pięknem. A ile razy po takiej zachciance, zawodzimy się, bo jednak okładka jest bardziej interesująca niż zawartość książki? Mnie się zdarzyło to wiele razy, ale równie wiele razy dałam nabrać się ponownie. Z Mojżeszem było podobnie, gdyż okładka jest przepiękna, jednak ogromnie się bałam tego, co zastanę wewnątrz. Czy historia naprawdę nie ma happy endu, jak zapowiada blurb na przodzie?



Mojżesz jako niemowlak został porzucony przed matkę, był wycieńczony i zaniedbamy. Wielu uważało, że nie przeżyje, a jak przeżyje, to nigdy w pełni nie będzie zdrowy umysłowo. Kiedy był nastolatkiem, rodzina jego matki przerzucała go z jednego domu do drugiego, nikt go nie chciał. Wszyscy uważali, że jest dziwny i niebezpieczny. Jedyne osoby, które nie podzielali tego zdania, to babcia Mojżesza i Georgia – córka, szefa Mojżesza, który pomaga przy zwierzętach i pracach remontowych. One dwie wierzą, że Mojżesz jest dobry, może i posiada swój nietypowy dar, ale nadal jest cudownym młodym chłopakiem. Najmocniej w to wierzy Georgia, która podkochuje się w Mojżeszu, nie może o nim zapomnieć, ale także chce sprawić, by chłopak wyszedł ze swojej skorupy i pokazał innym, jaki potrafi być cudowny. Tylko czy ta jedna dziewczyna jest w stanie przekonać tych wszystkich ludzi, by nie osądzali Mojżesza, tylko dali mu szanse? W tym przypadku to trochę jak walka z wiatrakami na wietrze, możemy przegrać tę walkę, nawet nie wiedząc kiedy.
„ – NA CO SIĘ GAPISZ? – powiedziałam ostro do Mojżesza, obdarzając go w końcu tym, czego według mnie pragnął, czyli swoją uwagą. Wszystkie przygarnięte przez moich rodziców dzieciaki pragnęły uwagi, jakby była powietrzem, którego potrzebowały, aby się nie udusić.”

Ciężko mi pisać o tej książce, gdyż okazała się nie tyle co zła, to nie aż taka dobra jak mogła być. Dla mnie była po prostu okay. Wiem, że brzmi to strasznie, ale mam wrażenie, że niektóre sceny były pisane na siłę, a sama autorka nie miała jakiegoś konkretnego pomysłu na całą fabułę, więc wplotła wiele wątków, które nawet na końcu książki wydają się zbędne. I kiedy odkryjemy wszystkie tajemnice, będziemy znali każdy szczegół, to nie ma takiego wielkiego Wow, jakie powinno być. Przyznaję, że spodziewałam się czegoś więcej, czegoś bardziej ambitnego. Sam tytuł daje do myślenia i w naszych głowach tworzy się niewielka intryga, kto z kim, ale jak dla mnie, objętość przeważa nad treścią. Myślę, że jeśli Amy skróciłaby fabułę o niektóre rzeczy i nieco zmodyfikowała, to wyszło, by to o wiele lepiej.
Oczywiście nie twierdzę, że książka jest zła, bo nie jest, ale nie jest też jakaś porywająca. Ciekawie się czyta, nie wymaga od czytelnika jakiegoś dużego skupienia, jednak zrelaksujemy się przy niej, odpoczniemy i wyłączymy umysł od codziennych rzeczy. Idealnie się sprawi na takie ciepłe wieczory, kiedy możemy odpocząć na balkonie przy zachodzącym słońcu, do tego weźmy herbatę lub wino i jesteśmy w raju. Jednak jeśli liczycie na coś ambitnego z dreszczykiem emocji, to niestety możecie się zawieść. W książce było parę takich momentów, gdzie powinnam poczuć wielkie emocje, ale ich nie czułam. Gorsze było jednak tylko to, że kiedy zostało mi około 20 stron do końca książki i odłożyłam ją na chwilę, to nie miałam ochoty do niej wracać. Nie czułam przyciągania, nie wołała mnie, po prostu ot tak leżała sobie na biurku, a ja robiłam coś innego, bez żadnych wyrzutów sumienia.
„– Pęknięty – powiedziałam bez namysłu.
No – potwierdził, krzywiąc się Mojżesz.
Ale ma to na ciebie dobry wpływ – stwierdziłam, odwracając się w stronę ścian. – Pęknięcia i w ogóle. Gdyby mój mózg nie miał pęknięć, twój geniusz nie miałby jak wydostać się na zewnątrz. Wiesz o tym?”

Mimo tych wszystkich wad książka jest napisana poprawnie, lekkim stylem, momentami znajdujemy emocjonujące fragmenty, które sprawią, że się uśmiechniemy. Amy Harmon jest dobrą pisarką, wie jak pisać i wie jak zachęcić czytelnika, jedynie musi popracować nad tym, jak otrzymać tego czytelnika przy danej pozycji, by nie miał ochoty odkładać tej książki, by był cały czas zaciekawiony. Tego właśnie najbardziej mi zabrakło, magnetyzmu, jaki mają niektóre książki.
Pomimo wszystko, uważam, że mogę polecić wam tę powieść. Miło się przy niej zrelaksujecie, wasze umysłu odpoczną od codziennej harówki. Taka lektura na leniwy wieczór. Gdy nie wymagamy zbyt wiele.
Moja ocena to 7/10
Pozdrawiam,
Wasza Dominika

Wydawnictwo: EditioRed (Helion)
Autor: Amy Harmon
Oryginalny tytuł: „The Law of Moses”
Stron: 360
Data premiery: 31 sierpnia 2016r.
Za książkę dziękuję

4 komentarze:

  1. Myślałem, że ta książka będzie o biblijnym Mojżeszu, ale cóż, tak tematyka też może być.
    Książka nie jest może gruba, więc jak na nią trafię raczej nie będę miał problemu z lekturą.
    Serdecznie pozdrawiam :D
    http://recenzumkomiksiarza.blogspot.com/2016/09/ksiazkowy-piatek-doktor-styks.html

    OdpowiedzUsuń
  2. Teoretycznie Amy Harmon sięgnęła po znane z New Adult schematy, ale zrobiła to w taki sposób, że Prawo Mojżesza jest niezwykle świeżą, nietypową historią. Co prawda na początku Georgia trochę mnie irytowała, ale szybko zmieniła się na lepsze. Niesamowicie podobał mi się również motyw sztuki zawarty w tej książce, artysta jednoczesnie jako geniusz i szaleniec, a do tego nitka fantastyki - podobnego ujęcia malarstwa zdecydowanie nigdy nie było!

    Books by Geek Girl

    OdpowiedzUsuń
  3. Niedługo robię małe zamówienie książkowe i muszę dodać ją do koszyka, bo czuje dobre wibrację od tej powieści ;) Strasznie się na nią nakręciłam i mam nadzieję, że się nie zawiodę :)
    Pozdrawiam!
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Dominika Szałomska , Blogger