11:11

#118 Recenzja książki "Promyczek" Kim Holden

Promyki słońca rozświetlają niebo po burzy i ogrzewają nasze ciała, gdy dzieje się źle. Jednak cudownie mieć Promyczka w ludzkiej postaci, który rozświetli każdy dzień.
Promyczek to książka, która wielu czytelników doprowadziła do rozpaczy, ich serca pękły na pół i nic nie było w stanie ich skleić. Mnie samą ta powieść bardzo intrygowała. Recenzje, jakie widziałam, mówiły same za siebie „przeczytaj, ale na własne ryzyko. Będziesz zniszczona”. Z jednej strony, uwielbiam takie książki, ale z drugiej strony, bałam się czy ta historia mnie oczaruje do tego stopnia co innych. Bardzo często mam tak, że reszta jest zachwycona, a mnie ledwo co ruszyło, lub właśnie na odwrót. Jednak kolejne pozytywne oceny sprawiły, że musiałam przeczytać Promyczka, zobaczyć co z nim takiego cudownego. Czy naprawdę był taki cudowny? Czy może się przy nim nudziłam?

Kate, mimo że przeszła w życiu wiele i nigdy nie była rozpieszczana, optymizm jej nie opuszczał. Zawsze się uśmiecha, nigdy nie poddawać i stara się poprawiać innym humor, jest pozytywna do tego stopnia, że przyjaciel Gus nazywa ją Promyczkiem. Kate chcąc coś zmienić w swoim życiu, przenosi się do małego miasteczka z Minnesoty, gdzie zaczyna studia. Od pierwszych dni zyskuje przyjaciół, pracę, a także poznaje Kellera Banksa – chłopaka, który przyciąga ją do siebie, sprawia, że Kate chce być, jeszcze lepsza. Między tą dwójką rodzi się cudowne uczucie, któremu żadne z nich nie może i nie chce się oprzeć. Chcą spędzać ze sobą każdą wolną minutę, chcą by ta miłość, która ich połączyła, trwała wiecznie. Jednak i Kate i Keller mają swoje tajemnice, wiedzą, że muszą powiedzieć tej drugiej połówce prawdę, ale jak to zrobić, by nikogo nie zranić. Tę dwójkę czeka wielka przeprawa po swoje szczęście, tylko czy przetrwają próbę, na jaką wystawi ich życie?
„Nie mówię, że nie powinieneś realizować celów i spełniać marzeń. Po prostu nie rezygnuj z tego, co dzieje się teraz, dla nieznanej przyszłości. Może ominąć cię wiele szczęścia, kiedy będziesz czekał na lata, które mogą nigdy nie nadejść. Nie trać czasu, bo przegapisz chwilę obecną, a przyszłość wcale nie jest taka pewna.”
Do końca nie wiem co sądzić o tej książce. Poruszyła kilka strun w moim sercu, zapłakałam przy niej, nie mogłam się oderwać od niej, ale czegoś mi zabrakło. Jakiegoś ważnego punktu, który sprawiłbym zakochała się do tego stopnia co inne czytelniczki. Nie wiem co się stało, ale nie jestem zakochana, nie złamało mi serca, ani nie sprawiło, że miałam książkowego kaca. Może to wina tego, że rozkładało mnie przeziębienie i moja uwaga była przytępiona, ale to raczej powinno działać na korzyść książki. Za to bardzo, ale to bardzo pokochałam postać Gusa, uwielbiam go za charakter, to jak opiekował się przez całe życie Kate i za jego muzykę. Przysięgam, nic tak mi się nie spodobało, jak Gus.
Co do ogólnego wątku książki to zaczynam powoli się nudzić, że autorzy coraz powtarzają ten sam schemat. Czasem trafi się na jakiś wyjątek i powieść jest cudowna, ale nudne jest ciągle i ciągle powtarzanie jednego tematu. To, co jest aktualnie w modzie, to wszyscy się rzucają i piszą o tym, tylko zmieniając małe fragmenty. Jeśli podsumuję te wszystkie przeczytane książki, to są one o tym samym i wywołują te same emocje. Czy może tylko mnie się to wydaje? Przyznaję, że Promyczek jest dobrą lekturą i miło spędziłam przy niej czas, ale zabrakło mi tego punktu, który sprawia, że moje zmysły szaleją, nie umiem myśleć o niczym innym tylko o danej książce. Nie chcę być za surowa dla Promyczka, ale... ciągle, ciągnie się za mną to „ale”, które sprawia, że nie jestem w stu procentach przekonana.
Nauczyłaś mnie, że dobrze jest wyjść ze swojej bezpiecznej skorupy i robić rzeczy, które przerażają i sprawiają, że czuję się niezręcznie. Nauczyłaś mnie, że dobrze jest się wygłupiać i popełniać błędy.”
Oczywiście powieść jest napisana dobrym językiem, który czyta się szybko i łatwo. Nic negatywnego nie rzuciło mi się w oczy, może jedynie zbyt wielki optymizm Kate, czasem ta jej radość aż raziła po oczach i irytowała. Miałam ochotę nią potrząsnąć i powiedzieć by się opanowała. W niektórych chwilach była zwykłą dziewczyną, która stawiała czoła następnemu dniu, a czasem zachowywała się jak obłąkana laska na jakich prochach. Mogę sądzić, że jej zachowanie miało dosadne uzasadnienie, lecz to nadal było irytujące. Owszem nie wiem, jakbym się zachowywała na jej miejscu, bo ciężko się postawić w tej sytuacji, więc nie mam za dużo co krytykować.
..Jesteście dzielni…
A teraz idźcie… stwórzcie legendę!
To rozkaz.
Zróbcie to.
Proszę... „
Pomimo tych wszystkich wad, jakie tu wypisywałam i kilku niedociągnięć to książka jest dobra, naprawdę dobra i wiele osób będzie nią zachwycona. W tej chwili Promyczek ma szerokie grono fanów i ja do niego po części także należę, bo uważam, że to dobrze napisane i dopracowana powieść. Wykończona lekkim stylem i ciętymi żartami, naładowana potężnymi emocjami, które nami wstrząsają.
Polecam wam Promyczka, dzięki niemu można wpaść w zadumę, zamyślić się nad naszym życiem i tym jak ono się toczy. Dzięki tej książce możemy docenić wiele rzeczy i na jeszcze więcej spojrzeć pod innym kątem.
Moja ocena to 8/10
Pozdrawiam,
Wasza Dominika

Wydawnictwo: Filia
Autor: Kim Holden
Oryginalny tytuł: Bright Side
Stron: 592
Data premiery: 11 maja 2016r.
Za książkę dziękuję Księgarni TaniaKsiążka.pl
Promocja -40% na Promyczka, obrazek podlinkowany!
http://www.taniaksiazka.pl/promyczek-kim-holden-p-631964.html

5 komentarzy:

  1. A mnie w "Promyczku" przeraża ilość stron. Słyszałam też, że historia na początku się ciągnie, a najważniejszą męską postać czytelnik poznaje dopiero w połowie. To odrobinę zniechęca. Również zaczęłam odnosić wrażenie, że wszystkie przeczytane przeze mnie książki były takie same, dlatego stwierdziłam, iż czas najwyższy poszerzyć horyzonty i aktualnie zaczytuję się w horrorach, kryminałach i thrillerach.
    Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
  2. A dla mnie ta książka była cudowna. Poruszająca, piękna i optymistyczna, coś wybijającego się na tle reszty książek. Chciałabym, by takie książki jak najczęściej trafiały w moje ręce. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ależ przecież optymizm Kate, nieco przerysowany, był sensem tej opowieści :) Wolałabyś żeby chodziła przybita i planowała jak się szybciej zabić? Nie sądzę, wtedy zrobiłby się z tego zwykły dramat, a nie powieść podnosząca na duchu. Co do chodzenia "na prochach", no cóż, chodziła :D
    Uwielbiam tę książkę z całego serca.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam promyczka z planach na najbliższą przyszłość, mam nadzieję, że jednak bardziej porwie moje serce niż Twoje i nie dopatrzę się tych małych wad :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo ciekawa recenzja. Ja jednak zastanawiam się czym jest ten książkowy kac. Wiem, czym jest normalny, ale o tym jeszcze nigdy nie słyszałem, tak samo również jak o tej książce. Imię bohatera skojarzyło mi się natomiast z jednym z bohaterów Gwiazd naszych wina, czy to przypadek. Tak ogólnie to pozdrawiam i zapraszam do mnie. Cieszy mnie też, że piszesz tak ciekawe posty :D
    http://recenzumkomiksiarza.blogspot.com/2016/08/basnie-folwark-zwierzecy.html

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Dominika Szałomska , Blogger