22:34

#112 Recenzja książki "Ktoś taki jak ty" Sarah Dessen

Dojrzewanie to trudny okres dla nastolatków. Konsekwencje ich aktualnych decyzji mogą zaważyć na dalszej przyszłości. Skąd dowiedzieć się czy nasze wybory to te dobre wybory?
HarperCollins to wydawnictwo, które ostatnimi czasy, bardzo mnie zadziwia. Czemu? Ponieważ nieważne jaką książkę od nich dostaję do przeczytania to porusza mnie w jakiś sposób i nie sprawia, że mam ochotę ją odłożyć. Co prawda nie mają tyle nowości, co inne wydawnictwa w ciągu jednego miesiąca, ale to duży plus, bo wydają 3-4 książki, ale na każdą znajdzie się chętny. Tak samo jest ze mną, gdyż zawsze upatrzę sobie jedną powieść, którą bardzo chciałabym przeczytać, a tym razem padło na książkę „Ktoś taki jak ty”. Jest to dosyć mała objętościowo powieść, raczej typowa dla młodzieży i na ciepłe dni, gdy mamy ochotę poczytać coś lekkiego, ale nie nijakiego.
Recenzja nie za długa, ale szczera. Zapraszam do poznania mojej opinii!

Halley jest nieśmiałą nastolatką, która nie wyrywa się przed szereg i wstydzi się rozmawiać z innymi, gdyby nie to, że jej przyjaciółka szalona i przebojowa – Scarlett, to Halley spędzałaby całe dnie w pokoju nad książkami. Przyjaźń tych szesnastolatek w najbliższym czasie przejdzie wiele prób. Obie będą musiały zmierzyć się z trudnościami i docenić to, co mają. Scarlett przeżyje stratę ukochanego chłopaka, a chwilę później dowie się, że jest z nim w ciąży. Do tej pory nie musiała się przejmować niczym, ale teraz musi spoważnieć i wziąć odpowiedzialność za swoje czyny. Halley natomiast zaczyna wchodzić w typowy wiek buntu, kiedy myśli, że wie lepiej co dla niej dobre. Szczególnie, że relacje z mamą zmieniły się na gorsze. Kłopotów dokłada chłopak, w którym Halley się podkochuje i który nie jest dla niej odpowiedni. Jak Halley i Scarlett sobie poradzą, gdy życie rzuci im ogromne kłody pod nogi?
Dziewczynka odwróciła się z powrotem i spojrzała na mnie, jakby kręcąc głową. Pamiętam, wtedy po raz pierwszy pomyślałam, że wydaje się starsza, niż wskazywałby jej wiek, starsza ode mnie. I poczułam się znowu jak w obecności jednej z wredot na różowym rowerze.
Cześć – powiedziała nagle, gdy już zamierzałam się odwrócić i pobiec do domu. – Nazywam się Scarlett.
A ja Halley – odparłam, starając się mówić śmiało, tak jak ona.”
Po ostatnich przeciętnych książkach, które w większej mierze mnie irytowały niż zachwycały, przyszła kolej na powieść, która mnie zrelaksowała. Muszę przyznać, że czytało ją się bardzo szybko, bo zaczęłam koło 10-11, a skończyłam o 13. Nim się obejrzałam przewracałam ostatnią stronę. Jedyne, czego mi zabrakło to chociażby paru rozdziałów od strony Scarlett, miło byłoby zobaczyć, co ona myśli, jak radzi sobie z nową sytuacją. Zamiast tego mamy wszystkie sercowe rozterki Halley, która jest po prostu typową nastolatką z typowymi w tym wieku problemami. Nie zauważyłam, żeby miała jakieś większe powody by narzekać na swoje życie, szczególnie, że wiele z tych problemów mogła rozwiązać w mądry i sensowny sposób. Jednak ona wolała się buntować i wybierać dość głupie rozwiązania no, ale co poradzić... Każdy w końcu popełnia błędy, nawet bohaterki z książek.
Sarah Dessen stworzyła historię, która daje trochę do myślenia, pokazuje w jaki sposób dotrzeć do nastolatek, dlatego poleciłabym ją przeczytać rodzicom, by zrozumieli choć trochę jak działa mózg takiej dziewczyny i jakie są w tym wieku priorytety. Książka jest lekka, przyjemna dla umysłu, nie trzeba się jakoś bardzo skupiać, by ją zrozumieć. Po prostu siadamy i czytamy, niby nic wielkiego, ale ma w sobie też jakieś przyciąganie nawet, kiedy odłożymy książkę w połowie to nie możemy o niej zapomnieć. Cały czas w głowie krążą nam różne wersje tego, co może dalej przydarzyć się tym dwóm przyjaciółkom. Z jednej strony jestem bardzo zadowolona, bo Ktoś taki jak Ty, zrelaksowała mnie po ciężkim tygodniu, pozwoliła zapomnieć o problemach. Z drugiej jednak strony, zabrakło mi większego morału i lepszego zakończenia, które było takie trochę nijakie jak dla mnie. Szczególnie po wydarzeniach, jakie miały tam miejsce. Kiedy odwróciłam ostatnią stronę i zobaczyłam, że dalej nic nie ma, doznałam znanego wielu czytelnikom uczucia „I co? To już? Tak po prostu?”
Przyciągnęłam więc najlepszą przyjaciółkę do siebie, objęłam ją i przytuliłam, odwzajemniając to wszystko, co do tej pory dla mnie zrobiła. Siedziałyśmy tak przez długi czas, Scarlett i ja, podczas gdy jej ciemny dom górował nad nami, a po drugiej stronie ulicy wznosił się mój rozświetlony. Był koniec lata i koniec wielu rzeczy. Siedziałam przy niej, czując jej drżące ramiona. Nie miałam pojęcia, jak się zachować i co będzie dalej. Wiedziałam tylko, że mnie potrzebuje, a ja jestem przy niej. I na razie nic innego nie mogłyśmy zrobić.”
Jeśli zaś chodzi o bohaterów to zostali wykreowani w pozytywny sposób. Halley na początku była cichą myszką, która bała się odezwać i taka też została prawie do końca. Charakter Halley bardzo powoli ewoluował, kiedy się czytało to zmiana była nieodczuwalna, nie miała gwałtownych zmian nastojów jak wiele bohaterek w książkach. Jedynymi rozterkami Halley był problem w porozumieniu się z mamą i znalezienie jakiegoś kompromisu. Za to Scarlett od początku wydawała mi się towarzyska i nieco szalona, ale w książce pokazała również się od strony poważnej, odpowiedzialnej i bardzo uczuciowej. Osobiście to właśnie ją bardziej polubiłam i stała się bliższa memu sercu.
Podsumowując polecam tę książkę, bo jest bardzo fajna i miło ją się czyta. Spędziłam przy niej kilka interesujących godzin, które mnie odprężyły i myślę, że wielu z was może czuć się podobnie po zapoznaniu się z tą pozycją. Uważam, że warto jej poświęcić kilka godzin albo kilka wieczorów.
Moja ocena to 8/10
Pozdrawiam,
Wasza Dominika

Wydawnictwo: HarperCollins Polska
Autor: Sarah Dassen
Oryginalny tytuł:
Stron: 256
Data premiery: 16 marca 2016r.
Za książkę dziękuję

3 komentarze:

  1. O szkoda, że nie miałam przyjemności dostać tej książki, ale może kupię sobie sama, bardzo ciekawa. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie miałam pojęcia, że a książka jest taka cieniutka. 256 stron? To by było na jeden wieczór... Strasznie mnie do niej ciągnie i chciałabym dorwać ją jak najszybciej, jednak znając moje szczęście uda mi się to pewnie dopiero po wakacjach -.-

    Pozdrawiam serdecznie ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. Hmm chyba się na nią nie skuszę, bo okres dojrzewania nie kojarzy mi się zbyt przyjemnie i nie chciałabym sobie porównywać tego z wydarzeniami z książki.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Dominika Szałomska , Blogger