19:25

#109 Recenzja książki "Ocalona" Alexandry Duncan

Kiedy całe życie nagle się zmienia i wszystko co do tej pory znaliśmy, okazuje się być kłamstwem. O przetrwaniu i kłodach jakie życie rzuca nam pod nogi.
Ocalona to książka, na którą czekałam bardzo długo. Nawet już nie pamiętam kiedy usłyszałam o niej pierwszy raz, ale wiem, że od początku pragnęłam ją dostać w swoje ręce i ją przeczytać. Praktycznie do momentu, aż listonosz zadzwonił do drzwi, nie wiedziałam kiedy ani w jaki sposób zostanie mi dostarczona, ale w momencie jak już ją dostałam... to był piękny moment, miałam ochotę wszystko rzucić i zacząć czytać. Jak zwykle przy takich wyczekiwanych książkach, miałam ogromną nadzieję, że będzie to powieść, dla której prędzej sprzedam nerkę niż komuś ją oddam, ale jak zwykle w takim przypadku, ja zostaje z oboma nerkami, a książka spocznie na półce ze średnimi lekturami.
Rozwińcie i zobaczycie co więcej o niej sądzę.

Ava jest najstarszą córką kapitana Parastraty, statku, który krąży wokół Ziemi z innymi podobnymi statkami. Na każdym z nich panują podobne zasady, jednak na Parastracie są one bardzo wyraźne – kobiety nie mają prawa głosu, mogą prać, szyć, zajmować się zwierzętami, ale nic ponadto. Mężczyźni są u władzy, robią co chcą, nawet mogą mieć po tyle żon ile chcą. Nieposłuszeństwo jest srogo karane, nawet wyrzuceniem w Próżnię, lecz Ava to wie i zawsze stara się być grzeczna i się nie wychylać. Jednak zakochuje się w Lucku, który jest z innego statku i jednocześnie synem kapitana. Ava i Luck myśleli, że wkrótce będą mieli się pobrać, dlatego pozwolili złamać zasady. Konsekwencje były straszne, ostatni raz Ava widziała Lucka pobitego i załamanego, a ona sama musiała uciekać tam, gdzie myślała, że nie da rady żyć... na Ziemii.
To nasi mężczyźni ryzykują zejście na jej powierzchnię, gdy nadchodzi potrzeba. Nasi mężczyźni, którzy przygotowują się do tego i chronią nas przed jej wpływem, którzy muszą oczyszczać się olejem i wodą pod tym, jak doświadczą boleśnie jej ciężaru. My mamy tylko pamiętać, że nasz statek jest życiem, prawdziwym, czystym światem.”
Cóż mogę powiedzieć o tej książce. To trudne, gdyż jest napisana bardzo dokładnie, sumiennie, autorka dopracowała każdy szczegół, akcja rozgrywa się powoli, ale nie za powoli. Wszystko jest idealnie wyważone, były momenty, kiedy w oczach pojawiły się łzy, były też takie, kiedy głośno się śmiałam. Jednak pomimo tych wszystkich plusów, czegoś mi zabrakło, nie wiem czego, ale jakiegoś ważnego elementu, który sprawiłby bym mogła powiedzieć, że spędziłam super czas przy tej powieści. A tak nie jest. Owszem czytało się miło, z zaciekawieniem, ale to wciąż nie był mój Zombi Mode, jaki powinien być przy Ocalonej. Dodatkowym ważnym punktem jest fakt, że nie miałam czego zaznaczać w tekście. Przeważnie jest kilka-kilkanaście fragmentów, które lubię zaznaczyć i do nich wrócić kiedyś tam, ale tutaj nic, tylko jeden moment. Cała książka można powiedzieć, że była jednakowo napisana, jednym ciągiem, jednym zwrotem akcji, nie wspominając o zakończeniu, które po prostu mnie zawiodło.
Teraz omówmy kreacje bohaterów. Ava jak na szesnastolatkę jest bardzo dojrzała, umie wziąć odpowiedzialność za swoje czyny, wie kiedy odpuścić, ale także umie zaopiekować się kimś innym. Myślałam, że przy tworzeniu Avy, autorka dała jej za dużo cech osoby dorosłej, a za mało nastolatki, jednak przy dalszym czytaniu zrozumiałam, że to celowy zabieg. Za to nie spodobał mi się Luck, podejrzewam, że miałbyć przedstawiony jako ideał faceta, ale jak wiemy tacy nie istnieją (żart). Drażnił mnie tym jaki był idealny... ma to sens? A potem, gdy sprawy się skomplikowały to po prostu sama miałam ochotę go zamordować, a nie zostawiać tego jego ojcu. Jeden plus w tej całej powieści to postać Perpétue, zakochałam się w trochę starszej pani kapitan małego stateczku. To jest ta bohaterka, która nadała całości bardziej realnego i specyficznego charakteru, bez niej ta powieść byłaby kompletną klapą (mój ulubiony moment z nią jest na stronie 204 i to ten jeden fragment, który zaznaczyłam w całej książce).
„ – Proszę, najbracie...
Nie jestem żadnym twoim bratem – Jerej zatrzymał się i spojrzał na mnie gniewnie. – Moja siostra Ava nie żyje. A ty, ty jesteś niczym, tylko resztką złej materii. Nie rozumiesz, co zrobiłaś? Dwa dziesiątki obrotów handlowania z ludźmi z „/Ether” wyparowały przez ciebie.”
Zabierałam się za recenzję i nie wiedziałam co napisać, a teraz nie wiem jak skończyć pisać o tej książce. Teraz już podsumowując to mimo wszystko mogę polecić Ocaloną, bo jest naprawdę dobrze napisana, jest ciekawą historią, fabuła jest dobrze wyważona, nie ma zgrzytów, a jedyne czego mi brakło to więcej napięcia i chyba bardziej drastycznej walki o przetrwanie, która jest reklamowana w opisie książki.
Myślę, że jeśli sięgniecie po Ocaloną to nie będziecie jakoś bardzo zawiedzeni, niektórzy nawet mogą być zachwyceni. U mnie mogło zaważyć to, że po prostu oczekiwałam po tej książce bardzo wiele, jak nie więcej i dlatego się trochę zawiodłam. Kto z was przeczytał, niech napisze mi poniżej co o niej sądzi, a ci co jeszcze się wahają, niech przestaną, bo to dobra powieść.
Moja ocena to 7/10, myślę, że sprawiedliwie.
Pozdrawiam,
Wasza Dominika

Wydawnictwo: YA
Autor: Alexandra Duncan
Oryginalny tytuł: Salvage
Stron: 460
Data premiery: 27 kwietnia 2016r.
Za książkę dziękuję

3 komentarze:

  1. Mimo iż nie przepadam za książkami, których akcja toczy się w kosmosie to ta ma w sobie coś takiego, że ciągnie mnie do niej od czasu kiedy zobaczyłam jej zapowiedź. Koniecznie muszę po nią sięgnąć bo mam wrażenie, że będzie ona miłą odmianą od czytanych na co dzień młodzieżówek i fantasy :)

    Pozdrawiam serdecznie ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. Też tak czasami mam, że nie wiem co napisać, a potem efekt końcowy (czyli recenzja) jest obszerniejszy niż mógłbym podejrzewać :d co zaś książki się tyczy, to wydaje się interesująca, choć nie wiem, czy ta powolna akcja by mnie nie zniechęciła :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Właśnie mi się bardzo podobało to, że autorka skupiła się na psychice dziewczyny. Bardzo mi się ta książka podobała i racja, wszystko było ładnie dopracowane. :)
    Lost in books

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Dominika Szałomska , Blogger