22:37

#108 Recenzja książki "To skomplikowane. Julie" Jessici Park

Tymczasowe wyjście z trudnej sytuacji może przynieść nieoczekiwane korzyści, ale może też się bardzo skomplikować.
Nie wiem jak wy, ale jestem wzrokowcem, wszystko co widzę, zapisuje mi się gdzieś w mózgu. Tak jest też w przypadku książek, jeśli widzę ładną okładkę to od razu muszę zobaczyć opis do danej książki, a także recenzje. O „ To skomplikowane. Julie” dowiedziałam się z FP, który powstał na długo przed premierą, już wtedy byłam zaintrygowana tą fabułą, wydawała mi się niebanalna i mogła okazać się wielki hitem. Pozostało tylko sprawdzić czy opinie jakie krążą po internecie są prawdziwe, czy może na mój gust są nieco przesadzone?
Rozwińcie i sprawdźcie!

Julie przeprowadza się do Bostonu na studia, jest pełna nadziei, że w końcu znajdzie się w miejscu gdzie będą rozumieć jej zamiłowanie do nauki, że znajdzie przyjaciół, zdobędzie dobre wykształcenie. Jednak jej entuzjazm opada, gdy przyjeżdża na miejsce i okazuje się, że mieszkanie, które miała wynajmować.... nie istnieje, w akademiku nie ma miejsc, a ona zostaje bez dachu nad głową. Na ratunek przychodzi jej Matt – syn przyjaciółki mamy ze szkolnych lat. Przyjeżdża po nią i zabiera do mieszkania, gdzie mieszka razem z rodzicami, młodszą siostrą Celeste i bratem Finnem, którego aktualnie nie ma w domu, bo zwiedza świat. Julia polubiła ich wszystkich, Matt stał się przyjacielem, Celeste jak siostra i jest jeszcze Finn, z którym Julia rozmawia przez internet i czuje do niego coraz więcej. W pierwszej chwili ta rodzina wydaje się być normalną, typową amerykańską rodziną, ale po bliższym poznaniu skrywają tajemnicę, której nikt się nie spodziewa. Co ukrywa ta rodzina? Czy prawda wyjdzie na jaw? Jak to wpłynie na Julie?
Mamo, muszę kończyć. Chyba przyjechał ten cały Matt.

Jesteś pewna, że to on?

Julie zerknęła do auta przez opuszczoną szybę.

Widzę jakiegoś psychopatę, który w jednej ręce ma kolorowy cukierek, a w drugiej zakrwawiony sierp. O, zaprasza mnie do środka. To pewnie moja podwózka.”
Ciężko pisać opis książki, w której jest tyle postaci, każda jest znacząca i o każdej powinno się wspomnieć by miało to sens. Jednak... czy jest naprawdę tak dobra jak pisze wiele osób? Mam wątpliwości. Dobra, przyznaję, w pierwszych stronach ubawiłam się, cięty język Julie przypadł mi do gustu (zobaczcie cytaty), lecz... potem zrobiło się monotonnie, trochę nudnawo. Na pewno zaczęły mnie odpychać dokładne i bardzo szczegółowe tłumaczenia jaka to ulica, do jakiego metra trzeba wsiąść by dotrzeć do uczelni, gdzie znajdę najbliższy market itp., itd. Nie lubię takich rzeczy, bo nie dość, że Ameryce mają nazwy ulic tak skomplikowane, że człowiek nie wie jak to wymówić/przeczytać, to kompletnie wybija z czytania (w każdym razie mnie). Moim zdaniem, jedyne co uratowało tę książkę przez słabą ocena to zakończenie, które mnie rozwaliło.
Julie jest pyskata, odważna, nieco dziwna, ale i bardzo serdeczna, obdarza bliskich miłością. Pobyt u rodziny Watkins jest dla Julie nowym i ciekawym doświadczeniem, bo każdy w tym domu jest inny z charakteru. Matt dużo się uczy, bo studiuje dwa kierunki, Celeste jest mało towarzyska i ma swoje dziwactwa, za to Finn wydaje się być ideałem. Każdy w tej książce jest inny, każdy ma swój sekret, a także nikt nie jest skłonny, by usiąść i porozmawiać.
Celeste wyskoczyła z samochodu.

Co ty robisz?

Zakupy. A ty co robisz?

Powoli dostaję ataku paniki, którego wolałabym uniknąć.

Aha, i co jeszcze?

Celeste ściągnęła usta, ukrywając uśmiech

Zakupy.”
Ta powieść jest dziwna? Nieszablonowa? Nie wiem jak to określić, bo z jednej strony mi się podobała, a z drugiej mnie irytowała. Była ciekawa i nudnawa, miałam ochotę ją odłożyć, ale jednocześnie wiedzieć co dalej. Do tej pory do końca nie wiem czy mi się podobało, czy raczej jestem rozczarowana. Gdyby nie to, że ostatnie dwadzieścia, no może trzydzieści stron, było bardzo emocjonujące to ta recenzja byłaby negatywna. Zastanawia mnie co przedstawiają kolejne tomy. W oryginale seria zawiera ich aż trzy, jednak nie wiem do końca czy będą to dalsze losy Julie, innych bohaterów, czy całkiem inne historie.
Podsumowując to książka jest dobra, napisana lekko ale z dużą ilością informacji o miejscach, tłumaczeniami, kto czego się uczy i masą dziwnych lecz zabawnych dialogów między bohaterami. Zabrakło mi trochę emocji, chciałabym żeby było więcej uczuć, przesłania, a może po prostu by było mniej suchych opisów, a więcej wartościowej treści.
Mogę wam polecić tę powieść, bo nie jest tak skomplikowana jak wskazuje na to tytuł (taki suchar ode mnie :D ). Czyta się bardzo szybko, bo zaczęłam czytać o 12, a skończyłam o 17 tego samego dnia z dosyć dużymi przerwami.
Moja ocena to 7/10, wydaje się mało, patrząc na inne opinie, ale mnie najbardziej odpowiadała.
Pozdrawiam,
Wasza Dominika

Wydawnictwo: OMG books (Znak)
Autor: Jessica Park
Oryginalny tytuł: „Flat-Out Love
Stron: 320
Data premiery: 11 maja 2016r.
Za książkę dziękuję

3 komentarze:

  1. To chyba taka lektura akurat na moment, w którym mamy ochotę przeczytać coś lżejszego.

    OdpowiedzUsuń
  2. Okładka koszmarna. Ale powieść czytałam i muszę przyznać że jest rewelacyjna, bardzo mi się podobała i o dziwo - zakończenie mnie zaskoczyło :)
    Justyna z livingbooksx.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie miałam jeszcze okazji jej przeczytać ale napotykam się na same pozytywne recenzje i zastanawiam się czy i mnie przypadnie ona do gustu. Jednak twoja recenzja poddała mnie pewnego rodzaju wątpliwościom. Dziwnie się czuję czytając książki, które sprawiają, że mam ochotę je odłożyć ale jednak chcę wiedzieć co było dalej. To jest takie... sama nie wiem ja to określić.
    Poza tym dużo osób zachwyca się okładkom a mi po prostu wydaje się, że te kropki (czy cokolwiek to jest) nie pasują do reszty. Jak na mój gust okładka wypada słabo...
    Pozdrawiam,
    ksiazki-bez-tajemnic.blogspot.com ^^

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Dominika Szałomska , Blogger