19:24

#105 Recenzja książki "Życie i śmierć. Zmierzch opowiedziany na nowo + Zmierzch wydanie specjalnie" Stephenie Meyer

Czasem oczekiwania są zbyt wielkie, by im sprostać, a historia, którą się kiedyś kochało może się okazać pomyłką.
Do dzisiejszej recenzji zbierałam się bardzo długo, bo aż prawie dwa miesiące. W sumie z tą książką było inaczej, bo czekałam na dzień premiery niesamowicie podekscytowana, potem byłam gotować dać każde pieniądze, by mieć swój własny egzemplarz, mogłam się nawet poświęcić i kupić na w spółkę z siostrą... no ale znalazłam inny sposób. Pozostało przeczytać i cieszyć się lekturą, tylko że... No właśnie. Zdradzę wam, że Zmierzch był pierwszą serią jaką przeczytałam z własnej woli, z wielkim zapałem i ośmielam się powiedzieć, że to właśnie od Zmierzchu zaczął się mój książkoholizm, wszystko pięknie i cudownie, ale pomysł odwrócenia płci w tej książce jakoś do mnie nie przemawiał, bałam się co z tego może wyjść. Jednak spróbowałam, musiałam sprawdzić jak to wyszło.
Jeśli ciekawi cię opinia, rozwiń!

Beau przeprowadza się do Forks w Stanie Waszyngton, by zamieszkać u ojca. Z upalnego i słonecznego Phoenix, do wilgotnego i ponurego miasteczka, tylko po to, by dać mamie więcej swobody i zbliżyć się do ojca, z którym spędzał mało czasu. Beau jest chłopakiem nieśmiałym z małą koordynacją ruchową i nie lubi być w centrum uwagi – niestety kiedy zaczyna uczęszczać do miejscowej szkoły wszyscy chcą go poznać. Miasteczko Forks jest zimne, nudne i nijakie... no prócz rodziny Cullen – piątka nastolatków i rodzice, jednak to Edythe jest tą, o której nie może zapomnieć Beau. Dziewczyna jest piękna pod każdym względem, inteligentna, ale zdaje się nie lubić Beau, a do tego ma mroczną tajemnice, której nie może wyjawić.
Dobra pisanie opisu przy tej książce jest całkowicie zbędne, w sumie cała ta nowa wersja jest zbędna, ale o tym za chwilę.... Jak pisałam wyżej, kocham Zmierzch, jest bliski memu sercu i zawsze będę miała do niego jakiś sentyment, nie ważne co będą mówić inni. Lecz czytając tę nową wersję miałam wrażenie, jakby coś było nie „halo”. Po pierwsze zmieniono płeć, prawie każdego bohatera, tylko nie rodziców Belli. Kiedy to czytałam miałam nadzieję, że może jednak to jakiś żart, że za parę stron to się zmieni, ale nie... Bella została Beau, Edward został Edythe, Jacob stał się Julia i po prostu dalej nie mogę... nie, nope, nie... Nie wiem jakim cudem Stephenie znalazła te imiona, albo skąd pomysł, by akurat je tak zamienić, uważam, że to chory pomysł. Nie dość, że nie mogłam tego czytać, bo mnie wszystko irytowało, to jedna z moich ulubionych książek została zbezczeszczona przez samą autorkę.
Why Stephenie, Why?
To pytanie będę sobie chyba zadawać do końca życia, bo nie dość, że nie mogłam przeczytać całej książki, to moje nerwy były zszargane i już nigdy nie spojrzę na tę książkę tak jak kiedyś. Sam Zmierzch w sobie nadal będzie bliski memu sercu i czasem miło poczytać sobie tę historię, ale wersję z Beau i Edythe na pewno nigdy już nie przeczytam. Ośmielam się powiedzieć, że „Życie i Śmierć” zostało napisane tylko i wyłącznie dla pieniędzy, szkoda bo tym zabiegiem Stephenie nie poprawiła sobie opinii wśród wielu czytelników, tylko jeszcze bardziej zepsuła. Może te kilka lat temu (chyba osiem lat temu), gdy byłam młodsza i nie tak obyta z książkami i nie wymagałam wiele, mogło mi się to podobać. Jednak teraz uważam to za pomyłkę, bo autorka przez te lata nie poprawiła swojego stylu pisania, nie włożyła w tę historię więcej – choć mogła, ani nie wysiliła się na tyle, by napisać po prostu coś nowego, a nie odgrzebywać coś, co nie powinno być odgrzebywane.
Nie wiem czemu Stephenie Meyer to zrobiła i pewnie się nigdy nie dowiem, ale może to i dobrze. „Życie i Śmierć” w ogóle do mnie nie przemówiło, uważam to za irytującą, żenującą i straszną podróbkę czegoś, co kiedyś uwielbiałam. Pomysł z zamianą płci bohaterów jest przerażający, to nie mogło się udać i się nie udało. Jako, że to podwójna książka bo z tyłu mamy stary Zmierzch, to mogłam przypomnieć sobie stare czasy i stanowczo dużo bardziej wolę tę starą wersję, a o nowej chciałabym jak najszybciej zapomnieć .
Nie wiem czy jest sens pisać coś więcej, bo raczej nic pozytywnego nie usłyszycie ode mnie o tym nowym Zmierzchu, ja osobiście nie mogę go polecić. Chce być szczera z wami i nie życzę nikomu by tak się męczył z książką jak ja przy tej lekturze. Stary polecę tym, którzy lubią lekkie, niewymagające za dużo od czytelnika fantasy, a nowy cóż... sami zdecydujcie.
Moja ocena to 5/10, to i tak dużo, ale ze względu na sentyment i stary zmierzch na końcu książki.
Pozdrawiam,
Wasza Dominika

Wydawnictwo: Dolnośląskie
Autor: Stephenie Meyer
Oryginalny tytuł: „Life and Death: Twilight Reimagined”
Stron: 792
Data premiery: 2 luty 2016r.
Za książkę dziękuję Księgarni TaniaKsiążka.pl 
Obrazek zalinkowany
http://www.taniaksiazka.pl/zycie-i-smierc-stephenie-meyer-p-615564.html

3 komentarze:

  1. Tak myślałam, że ta 'nowa' wersja Zmierzchu będzie totalnie zrobiona dla pieniędzy... Co Stephenie strzeliło do głowy? :P
    Pozdrawiam ciepło :*
    Debby
    myslamipisane.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Ogólnie mówiąc próbowałam czytać "Zmierzch" ale padłam gdzieś tak w połowie o główna bohaterka tak bardzo mnie irytowała, że miałam ochotę ją trzasnąć... Nowej części nawet kijem nie będę tykać, bo naczytałam się tylu negatywnych opinii, że szkoda mi na to czasu...

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Aż wstyd przyznać, ale jakiś czas temu rozważałem zakup tej książki. Miałem nadzieję, ze chociaż historia jest inna... bo przecież opowiadanie tego samego, z dobrną zmianą płci niektórych bohaterów jest kompletnie bezsensowne... Meyer powinna napisać coś nowego zamiast wciąż łuskać ostatnie grosze na tej serii :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Dominika Szałomska , Blogger