22:09

Relacja ze Zlotu fanów Moondrive z gościem specjalnym Colleen Hoover


Każdy szanujący się czytelnik Moondrive, wie kto to jest Colleen Hoover. Przeważnie każdy fan Moondrive zapoznał się z choć jedną z jej książką. Moondriverzy uwielbiają Zloty fanów, wiedzą, że królują na nich konkursy, super nagrody, ale przede wszystkim, ktoś znany z kim jest wywiad i możliwość rozmowy. Do tej pory nie miałam okazji brać udziału w takim Zlocie, aż do wczoraj(przedwczoraj, bo notka miała być wczoraj), 11 kwietnia, gdzie w Gdyni odbył się piąty Zlot fanów Moondrive. Głównym gościem, a właściwie główną atrakcją całego spotkania była Colleen Hoover, która przyleciała do Polski, by odwiedzić cztery miasta – Gdynię, Poznań, Warszawę, Kraków. Pierwsze(trzy już...) miasto za Colleen, Zlot się zakończył, dlatego zapraszam Was do zapoznania się z moją relacją z całego spotkania.

Nie wszyscy wiedzą, a chce o tym wspomnieć na początku. Ogłaszałam na Facebooku, że na Zlot wezmę ze sobą plakat Ugly Love, na którym będzie miało się podpisać jak najwięcej osób, a potem taką niespodziankę przekażę Colleen od wszystkich, którzy tam byli. Chcę podziękować wszystkich osobom, które pomogły mi przy tym zadaniu i bardzo chętnie się podpisywali. Okazało się to świetnym pomysłem i bardzo mnie cieszy, że tyle osób zostawiło po sobie ślad. Jednak to odbyło się przed przybyciem Colleen, a teraz czas, opowiedzieć każdy szczegół spotkania.
Zlot rozpoczął się od konkursu, było to 10 pytań związanych z książkami Hoover. Zasady proste – kto pierwszy ten lepszy, jeśli odgadł poprawnie to dostawał nagrodę, jeśli nie to cóż... próbował ktoś inny. Muszę powiedzieć, że tutaj Wydawnictwo bardzo dobrze przygotowało pytania, bo niektóre były naprawdę trudne, a dużo osób zgłaszało się, gdy ledwo skończono mówić pytanie. Sama Hoover próbowała zgłosić się do odpowiedzi, co wywołało wiele uśmiechów u fanów jak i organizatorów.
Jednak najbardziej spodobały mi dwie atrakcje. Pierwsza to występ (mam nadzieję, że filmik będzie działał i zobaczycie, choć krótkie nagranie), podczas którego, dziewczyna – Beata zaśpiewała cztery piosenki związane z książkami Hoover, przy akompaniamencie gitarzysty. Muszę powiedzieć, że miałam cudowne miejsce do słuchania, bo od tej pary, dzielił mnie metr, może ciut więcej, ale dzięki temu, słyszałam wszystko bez echa. Wykonane zostały piosenki „Maybe Someday”, „I'm in Trouble”, „Hold On to You” – te piosenki nawiązywały do powieści Maybe Someday, a ostatnią piosenka była „Ugly Love”. Wszystkie te utwory w oryginale zostały wykonane przez Griffina Petersona, ale muszę powiedzieć, że Pani Beata dała czadu. Niesamowite wykonanie, niesamowita energia i cudowny głos. Chyba wszyscy słuchali jak oczarowani, nawet Colleen, nagrywała i słuchała w skupieniu.
Po występnie przyszedł czas na kolejny konkurs. Tym razem był związany z bohaterami z książek na zasadzie skojarzeń. Podawano cechę którejś z postaci, były cztery podpowiedzi i zgłaszanie się także na zasadzie, kto pierwszy ten lepszy. Tutaj także muszę przyznać, że fani Moondrive i Colleen Hoover, są niezawodni, wszystko wiedzieli perfekcyjnie i zgłaszali się licznie i bardzo szybko.
W kolejnym etapie spotkania przyszedł czas na wywiad z naszą kochaną autorką! Razem z tłumaczem i Panią, która zadawała pytania zasiedli na podeście, przy biurku, gdzie była prowadzona rozmowa. Fani dowiedzieli się, że Colleen pracuje charytatywnie, pisze głównie późnym wieczorem, nieraz do 2-3 w nocy, potem odsypia na 9-10. Prowadzi normalnie dom, gdzie wyprawia dzieci do szkoły, zajmuje się domem, mężem, a dodatkowo robi to co kocha – pisze książki.
Zaczęła pisać kilka lat temu, pod wpływem chwili, nawet nie myślała, że jej książki zostaną wydane, a tym bardziej przetłumaczone i wydane w tylu krajach.
Mówi, że jeśli chodzi o pisanie to woli robić to samodzielnie, wyjątkiem jest Tarryn Fisher, z którą napisała książkę „Never Never” i mogłaby to powtórzyć przy innej powieści.
Wiersze do „Pułapki uczuć” w oryginale „Slam”, pisała sama, tylko jeden wiersz należał do jej koleżanki.
Pisząc „Ugly Love” rozpoczęła od fragmentów z Milesem, dopiero potem dopisała sceny Tate, a na końcu jeszcze bohatera, którym jest Kapitan.
Kiedy Colleen zaczyna pisać książkę, to nie zbiera potrzebnych informacji, robi to na końcu po skończeniu pisania. Mówi, że woli przelać swoje wyobrażenia na papier, napisać wszystko co chce, a dopiero potem robi research, daje komuś do przeczytania i pozostawienia uwag.
Było tego naprawdę mnóstwo, nie sposób spamiętać tego wszystkiego (miałam wziąć notes i pisać, ale zapomniałam z emocji). Fajnym punktem wieczoru była możliwość zadania pytania przez fanów. Niektórzy pytali po polsku, niektórzy zwracali się prosto do autorki po angielsku. Mimo że wielu z nas raczej sporo rozumie po angielsku to tłumacz przekazywał wszystkie odpowiedzi na polski, dzięki czemu wszyscy mieli szansę zrozumieć o czym jest rozmowa. Na koniec oczywiście było podpisywanie książek, gdzie kolejka była bardzo długa, ale wszyscy wytrwale czekali.
Ogólnie chcę powiedzieć, że jestem bardzo zadowolona ze spotkania. Atmosfera była przyjazna, książkowa, ale i gość wieczoru, okazał się być cudowną kobietą, o dobrym sercu, która uważnie słuchała fanów, dużo się uśmiechała i przekazała bardzo dużo pozytywnej energii. Myślę, że sporo osób wyszło z wielkim uśmiechem na ustach, chęcią na powtórzenie tego spotkania i motywacją do działania. Mnie to spotkanie pokazało, że idę dobrą drogą – usłaną książkami, autorami i wydawnictwami, to jest moja przyszłość i kiedyś chcę znaleźć się na takim spotkaniu nie jako widz, ale jeden z organizatorów.
Myślę, że takie wydarzenia wpajają młodzieży duże wartości, bo nie tylko poznają ulubionego autora, ale mają szansę dowidzieć się co kierowało tą osobą, że napisała daną książkę. Przy spotkaniu z Colleen Hoover dowiedzieliśmy się, że nasze życie może zmienić się o 180stopni, jednego dnia możemy być zwykła kobietą, która wysyła dzieci do szkoły, a za jakiś czas, być rozpoznawalną w wielu krajach świata. Pokazało nam, że warto trzymać się swoich marzeń i o nie walczyć. Colleen jest doskonałym przykładem na to, że jeśli pozostaniemy wierni sobie, naszym ideałom, naszym planom, nie damy się stłamsić, to nasze marzenia się spełnią. Musimy tylko zachować pogodę ducha i być wytrwałymi w tym co robimy.
Podsumowując, spotkanie było cudowne, atmosfera była niesamowita, a ludzie bardzo przyjaźni. Mam nadzieję, że jeszcze nie raz będę miała okazję spędzić czas na takim Zlocie fanów Moondrive i nie tylko.
Pozdrawiam,
Wasza Dominika
PS: Poniżej parę zdjęć ze Zlotu.











 fotografie moje i Julity Góralska

2 komentarze:

  1. Pięknie napisane. Z całego wrażenia zapomniałam co nie co z tego co mówiła Colleen ale dzięki Twojej relacji przypomniały mi się. Autorka jest absolutnie przesympatyczna to fakt. Ogromnie się cieszę że ostatecznie mogłam pojechać i poznać Was obie :-). Trzymam kciuki byś wygrała konkurs na relację z wizyty :-*

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja również byłam na Zlocie fanów Moondrive, ale w Katowicach, wrażenia były niesamowite. Przypuszczam, że tutaj jeszcze większe, bo w końcu przyjechała pani Hoover :D
    Byłam z nią na spotkaniu w Krakowie i świetnie się bawiłam <3
    Buziaki,
    SilverMoon z bloga Books obsession :*

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Dominika Szałomska , Blogger