22:35

#104 Recenzja książki "Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno" Kirsty Moseley

Gdy american dream staje się prawdziwy, gdy chłopak z sąsiedztwa może stać się tym jedynym, gdy rozterki odchodzą w niepamięć, bo wszystko wydaje się być takie jak powinno.
Czasem jest tak, że masz nawał pracy, zaczynasz czytać książki przez pracę, a nie dla przyjemności. To chyba najgorsze co może spotkać książkoholika. Takie coś spotkało i mnie, między jedną a drugą książką przestawałam zwracać uwagę na przyjemność jaką do niedawna odczuwałam przy czytaniu, po prostu jakbym zgubiła gdzieś sens tego co robię. Jednak zdarza się też tak, że kiedy sięgam po kolejną powieść, jestem przygotowana na taką zwykłą książkę o nastoletniej miłości, która na pozór ma być zwykła – tak było i tym razem, ale była też to lektura od wydawnictwa, które za każdym razem mnie powala nowymi historiami. Usiadłam do tej książki nie z przymusu, tylko dlatego, że w danej chwili nie miałam co robić... radość z czytania wróciła, ale to nie wszystko co odkryłam dzięki tej powieści. Zapraszam do rozwinięcia, by dowiedzieć się więcej.
Amber przez całe dzieciństwo żyła w strachu, bała się odezwać, ruszyć, czy zrobić cokolwiek co mogłoby zdenerwować ojca. Jednak teraz jest prawie dobrze, w szkole idzie jej świetnie, ma dobre przyjaciółki, kochającego brata Jake, który się o nią troszczy. Jest także Liam – przyjaciel rodziny, uroczy chłopak, za którym szaleją wszystkie dziewczyny ze szkoły. Tylko że Amber i Liamem mają tajemnicę, o której nikt nie może się dowiedzieć – gdy zapada noc, Liam wchodzi przez okno do pokoju Amber i grzecznie kładą się spać, jak to robili przez ostatnie osiem lat. Dziewczyna nie może zrozumieć czemu nocą on jest taki miły i uroczy, a za dnia zmienia się we wkurzającego dupka, który podrywa wszystkie dziewczyny w zasięgu wzroku. Tych dwoje na pierwszy rzut oka dzieli bardzo wiele, ale gdy bliżej przyjrzą się swojej więzi, mogą zrozumieć jak bardzo są od siebie zależni i jak bardzo siebie potrzebują. Tylko kiedy, albo czy w ogóle to do nich dotrze?
„– Nigdy więcej nie wchodź mi w drogę, gówniarzu! – wrzasnął.
Po policzkach cicho potoczyły mi się łzy. Nie mogłam patrzeć, jak Jakie cierpi. Przecież chciał mnie tylko chronić. Za każdym razem, kiedy podpadłam ojcu, prowokował go, żeby wyżył się na nim zamiast mnie.”
Jaka ja byłam zaskoczona tą książką to już chyba dawno taka nie byłam... przysięgam, że kiedy usiadłam do czytana, byłam przekonana, że to będzie lekkie, przyjemne i raczej takie bez większego szału, a tutaj takie zaskoczenie. Pierwsze strony mną wstrząsnęły, bo przedstawiają Amber jako dziecko, które musiało wiele przejść przy agresywnym ojcu. Potem akcja się zmienia, przeskakujemy do teraźniejszości, i do tego jaki to Liam jest ... cudowny. Wiem, że wiele osób powie, że to przesłodzona historia, nierealna itp., ale dla mnie, w dzień kiedy ją czytałam, była idealna. Jak wiele kobiet czytających „romansidła” dużą uwagę zwracam na bohaterów, ich uczucia i emocje jakie przekazuje nam książka. Przy Chłopaku... otrzymałam to wszystko cudownie wyważone, dzięki czemu spędziłam kilka godzin w przyjaznej, romantycznej i kolorowej historii Amber i Liama.
Amber nie jest typową pokrzywdzoną bohaterką książek, zamiast się użalać nad sobą, jest odważna, zamiast płakać po kątach spokojnie dąży do tego, co daje jej prawdziwe szczęście. Mimo że „Chłopak...” porusza wiele tematów i niektóre z nich są naprawdę trudne, to Amber jest silną dziewczyną, która wie czego chce, nie pozwala opanować strachowi swojego życia, czerpie z niego całymi garściami. Jedną z przyjemności jest Liam, który początkowo wydawał się dupkiem, ale po bliższym poznaniu jest taką wisienką na torcie. Dojrzały, uroczy, kochający, troskliwy, ale jednocześnie twardy i stanowczy kiedy wymaga tego sytuacja. Amber dla Liama jest wszystkim, od dziecka był nią zauroczony, a im dłużej się znali, tym bardziej mu się podobała. Tylko czy trudna przeszłość pozwoli temu uczuciu się rozwinąć, czy zgasi je w zarodku?
Pierwszy raz zakradł się do mojej sypialni, kiedy zobaczył, że płaczę. Kolejnego wieczoru znów przyszedł mnie pocieszyć i też zasnęliśmy razem. Po dwóch tygodniach stało się to regułą. Nie rozmawialiśmy o tym – po prostu zostawiałam mu otwarte okno, a on czekał, aż rodzice powiedzą mu dobranoc, i zakradał się do mnie.”
Ostatnio autorzy muszą prześcigać się w tym kto wymyśli coś lepszego, ale jednocześnie, by nie okazało się to kompletną klapą. Na czasie wciąż są książki młodzieżowe zabarwione nutą miłości i przemocy. Swego czasu był na takie powieści szał, ale z czasem trochę opadł, a dzięki temu autorzy mogą teraz spokojnie pisać, bez tak zwanego „wyścigu szczurów”. Jasne, zdarza się tak, że dana książka mimo sporego potencjału okazała się nijaka, ale bywają też zaskoczenia, że miała być nijaka, a okazała się cudowna. Taką lekturą jest „Chłopak...”, nie znałam do tej pory tej autorki, nie słyszałam nic o niej na zagranicznych blogach/stronach, a tu nagle trafia w moje ręce i skrada moje serce.
„Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno” to chyba książka o najdłuższym tytule, jaka gości na moich półkach, ale nie zostanie zapomniana. Nawet jak nie będę dokładnie pamiętać tytułu to wciąż będę pamiętać chwile jakie z nią spędziłam. Był to bardzo dobrze spędzony czas, odprężyłam się, pośmiałam, kolejny raz zakochałam się w bohaterze książkowym, i kolejny raz znalazłam autorkę po której twórczość na pewno sięgnę jeszcze nie raz.
Tymczasem polecam wam ją, bo chociaż nie jest jakoś wielce podniosła czy nie ma wielkiego przesłania, to uważam, że ma swój urok i spędzicie miło przy niej dzień.
Moja ocena to 9/10
Pozdrawiam,
Wasza Dominika

Wydawnictwo: HarperCollins Polska
Autor: Kirsty Moselsy
Oryginalny tytuł: „The Boy Who Sneaks In My Bedroom Window”
Stron: 352
Data premiery: 30 marca 2016r.
Za książkę dziękuję

5 komentarzy:

  1. Jeżeli natknę się na nią w księgarni, to z pewnością kupię :)

    modnaksiazka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytanie na siłę i bez przyjemności? Oj, to coś okropnego! Jakoś straszliwie nie ciągnie mnie do tej powieści, ale jeśli natknę się gdzieś na nią, to pewnie przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję za Twoją recenzję bo wczoraj przeczytałam taką bardzo anty i już sama nie wiedziałam czy ta książka naprawdę jest aż tak słaba. Zaufam jednak Tobie i przeczytam:)

    OdpowiedzUsuń
  4. czasem lubię się odprężyć przy tego typu książkach właśnie, więc postaram się pamietać o tym tytule.

    OdpowiedzUsuń
  5. Przeczytałam ta ksiażkę w dwa popołudnia. Nie moglam sie od niej oderwać. Pochłonęła mnie na maxa. Życzę sobie i tobie więcej takich ksiażek, które skradną nasze serca :) Tak samo zaczęłam ją czytać bo akurat nie miałam nic innego pod ręka i zakochałam się w historii Amber i Liama :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Dominika Szałomska , Blogger