16:31

KONKURS Z UKŁADEM!!!


Konkurs! Wiem, że miał być już chwilę temu, ale moja doba naprawdę jest krótka i brakuje mi paru godzin. Jednak obiecałam, że będzie konkurs, więc będzie, choćby nie wiem co. W końcu posiadam dwa piękne egzemplarze książki „Układ” Elle Kennedy i odsyłam tych, którzy nie czytali do recenzji TUTAJ. Zadanie jakie Wam wymyśliłam nie będzie trudne, mam nadzieję, a ponieważ nagrody jest warte zachodu liczę, że udział weźmie bardzo dużo osób!
Nie przedłużając zapraszam do rozwinięcia i wzięcia udziału w konkursie!


Aby wziąć udział należy:
Zgłosić się
Dodać się do Obserwowanych
Podać swój e-mail
Odpowiedzieć na pytanie konkursowe
Opowiedz najzabawniejszą sytuację ze swojego życia!”

Przykładowy wzór zgłoszenia:
„Zgłaszam się jako …
Obserwuję jako ….
Mój mail to ….
Najzabawniejsza sytuacja jaka mi się przydarzyła to ….”

Regulamin konkursu:
1. Organizatorem konkursu jestem ja – Dominika Szałomska, właścicielka bloga dominika-szalomska.blogspot.com i Wydawnictwo Zysk i S-ka
2. Uczestnikiem konkursu może zostać każdy, kto spełni warunki podane w punkcie 4.
3. Konkurs trwa od 10.03.2016r. – 30.03.2016r. (do godz.23.59). A wyniki zostaną ogłoszone 4.04.2016r.
4. Aby wziąć udział wystarczy spełnić następujące warunki:
a) Posiadać adres zamieszkania na terenie Polski.
b) Zgłosić się w komentarzu.
c) Napisać również w komentarzu swój adres e-mail.
d) Odpowiedzieć na pytanie konkursowe
e) Można też umieścić baner konkursowy u siebie na blogu, bądź udostępnić na tablicy - ale również nie jest to warunek konieczny.
5. Nagrodą w konkursie są dwie książki pt; „Układ” Elle Kennedy
6. Laureaci konkursu zostaną wybrani przez organizatora konkursu.
7. Zwycięzcy mają obowiązek w ciągu 4 dni roboczych od opublikowania wyników, przesłać swój adres drogą mailową - w celu wysyłki nagrody – na adres dominika.szalomska@wp.pl
8.Jeżeli zwycięzca nie prześle swoich danych adresowych, traci prawo do nagrody. Zostanie ona przyznana kolejnej, wybranej przez organizatora osobie.

15 komentarzy:

  1. Zgłaszam się jako K.N. Haner :)

    Obserwuję jako K.N.Haner

    mail:k.n.hanerofficial@gmail.com

    W moim życiu było tak wiele zabawnych sytuacji, że trudno wybrać tę jedną jedyną. Cała moja rodzinka i najbliższe mi osoby są tak zwariowane, że każdego dnia mamy powód do uśmiechu.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zgłaszam sie jako Patrycja Fornal
    Obserwuje jako Patrycja Fornal
    E-mail : patyszkaaa@gmail.com

    Najbardziej zabawna historia życiu hmm.. To chyba było kilkanaście lat temu, miałam może z 13 , 14 lat. Pewnego letniego popołudnia wybrałam się z koleżankami na pole, pojeździc na rolkach. Było to niedaleko mojego domu. Po długich jazdach bylysmy zmęczone więc postanowiliśmy sobie usiąść na trawie i odpocząć. Usiadlysmy, pogadalysmy , posmialysmy się, i gdy już nabralysny sił, postanowiliśmy wstać i jeździć dalej. A więc wstalam otrzepalam sie z świeżo pachnącej trawy.. I Nagle slysze smiech koleżanek! Byłam zdezorientowana, pomyślałam co sie dzieje😀 i spytalam dlaczego tak sie śmieją, a one mi powiedziały, że usiadlam na kupie hahahah😁😁😂😂😂😂😂 to było trochę zenujace ale i z drugiej strony śmieszne 😁 na szczęście mój dom był niedaleko, więc swobodnie mogłam pojechać i się przebrać😁😂 mam nadzieję że takie publiczne oswiadczenie było warto sie przyznac Hahaha😂😂 tak pozatym to bardzo sie cieszę że ta ksiazka jest do wygrania,może mi sir uda wygrać ją :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Zgłaszam się jako Aneta Stańczak obserwuję jako Anett oraz na fb jako Aneta Stańczak
    e-mail: anetastanczak122@wp.pl
    mam św nabardziej żenujące i śmieszne sytulacje w swoim życiu. Kiedy chodziłam jeszcze do gimnazjum. mój mama pracowała jako kelnerka i pewnego pięknego dnia kiedy wróciłam że szkoły do domu, moja rodzicielka zadzwoniła do mnie spytać czy jestem w domu , a na to, że nie wiem pójdę sprawdzić :-) do tej pory się śmieją ze mnie żebym sprawdziła czy jestem w domu.
    druga taka sytulacja była taka, że na parkingu zamiast wsiąść do swojego samochodu wpakowalam się do obcego auta gdzie siedziała jakaś parka. Na swoje usprawiedliwienie mam to, że były prawie identyczne :-P
    Pozdrawiam Aneta :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam Cię za bŁeby językowe jakie wyżej popełniłam. Mój telefon z funkcją słownika sam przekrecał słowa na inne. Mam nadzieję, że nie będzie Cię to razić za bardzo oraz nie umniejsza szans na wygraną. A w pierwszym zadaniu chodziło mi o: miałam 2 najbardziej żenujące i smieszne sytuacje w swoim młodym życiu... :-) pozdrawiam Aneta :-)

      Usuń
  5. Zgłaszam się jako: Izabela Wyszomirska
    Obserwuję jako: iza.81
    Mój mail to: iza.81@o2.pl
    Najzabawniejsza sytuacja jaka mi się przydarzyła to wtedy gdy pewnego dnia potrzebna mi była sucha sałata, a ja nie miałam czasu aby ją suszyć. W tym celu poprosiłam mojego faceta, aby ją wysuszył w suszarce (w takiej do sałaty). Gdy wróciłam do domu, stała rozłożona suszarka na ubrania, a każdy liść sałaty był przypięty na spinacz! Zamurowało mnie, a potem przez dłuższy czas nie mogłam patrzeć na sałatę, bo ogarniał mnie niepohamowany napad śmiechu.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zgłaszam się jako Julita Góralska
    Obserwuję również jako Julita Góralska
    Mail: julitagoralska@gmail.com


    Historia którą opiszę jest po troszę śmieszna a po troszę kryminalna ;-)
    Miała miejsce pewna sytuacja z moim szwagrem. Co jakiś czas ginęły mu ubrania, spodnie, koszulki, a nawet bielizna! Z początku było to zadziwiające, ale z czasem zaczęło już być uciążliwe. Nikt nie podejrzewał nawet kto to mógłby być. Ubrania rozwieszone po praniu schły tak bardzo, że wyparowywały. Zirytowani całą sytuacją, staraliśmy się dostrzec do tego kto lub co sprawia, ze rzeczy znikają- bez rezultatów.
    Ale pewnego dnia przyszedł mi do głowy iście szatański pomysł. Poprosiłam szwagra o to, by dał mi kilka rzeczy których nie będzie już nosił i nie będzie mu żal kiedy zostanie ich pozbawiony (w sumie co porównywać 4 sztuki do 20 które już zniknęły) Dał mi zatem koszulkę, spodnie, i bieliznę. Założyłam gruby sweter, rękawice i udałam się na ich działkę, gdzie prężnie pracowali nad ukończeniem domu. W jednym z pomieszczeń pamiętałam, ze są spore zapasy… waty szklanej ;) Rozłożyłam ją na ziemi spory kawałek waty i ułożyłam na niej owe ciuchy dbając by zostały dokładnie nią pokryte nacierając je z wyjątkowa starannością. Po powrocie rozwiesiłam rzeczy na suszarce. Sprawdza znikających ciuchów znalazł się bardzo szybko. Kiedy to z płaczem i krzykiem mój młodszy brat przybiegł do domu rzucając się po trawniku jak opętany i wyjąc jakby go coś ugryzło ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zgłaszam się jako: Agnieszka Miśkowiec
    Obserwuję jako: Agnieszka Miśkowiec
    Email: aagnieszka.mmiskowiec@gmail.com

    Wydarzenie to miało miejsce na wycieczce szkolnej. Została zorganizowana do Krakowa do teatru. Bardzo chciałam pojechać, więc wybrała się ze mną moja rehabilitantka. Jestem niepełnosprawna, poruszam się tylko gdy mnie ktoś trzyma za dłoń. Moja klasa i jeszcze równoległa chciała przed spektaklem wpaść do galerii handlowej a ja z rehabilitantką postanowiłyśmy zostać koło Wawelu aby zrobić zdjęcia (wtedy bardzo interesowałam się fotografią). Zapewniłyśmy, że wiemy gdzie jest teatr i dotrzemy na czas. Wspaniałe chwile spędziłyśmy przy zamku. Zdjęcia wyszły fantastyczne to była jesień więc i kolory cudowne. W końcu wyruszyłyśmy w drogę. Byłyśmy pewne, że Bagatela jest bliziutko lecz okazało się, że jesteśmy w błędzie. Ja już zmęczona bo chodzenie sprawia mi trudność a rehabilitantka obwieszcza, iż to kino Kijów nie teatr. W komórce miałam zapisany numer taxi więc dzwonię. Cisza. W końcu zaczepiamy przechodnia. Padło na komicznego faceta, który w mig określił gdzie nasz teatr się znajduje lecz widząc moją niepełnosprawność zaczął szukać numeru taxi. Wyciąga jeden zeszyt, kartkuje, drugi notes kartkuje jakieś karteczki, bloki cudawianki. Wreszcie znajduje. Dzwonimy na ten sam numer co wcześniej (miałam prawidłowy). Facet zbiera wyjęte dobytki i oddala się. My zdenerwowane w ciszy czekamy. Taksówka przyjechała zabrała nas na spektakl. Zdążyłyśmy. Bawiłyśmy się przednio a potem zaśmiewałyśmy i nadal zaśmiewamy się do rozpuku na wspomnienie mężczyzny w trybie ekspresowym wyjmującego coraz to nowsze zeszyty, kalendarze i powtarzającego "a może tu? a może tam będzie?". :D Teraz to bawi bardzo. Wtedy byłyśmy spanikowane. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Zgłaszam się
    Obserwuję jako: Rose Belle
    mietus1993@poczta.onet.pl
    Odp: Jechałam kiedyś rowerem z zakończenia roku szkolnego. Odległość do pokonania: 14 kilometrów w obie strony. Zwykle jeździłam pociągiem, więc nie miałam dobrej kondycji. Jestem w połowie drogi i czuję, że nie daję już rady i ledwo jadę. Nagle wyprzedza mnie rowerem starszy pan z dopingującymi mnie słowami: 'szybciej, szybciej!'. Ze śmiechu jeszcze więcej opadłam z sił, a moja mama i ciotka pokładały się ze śmiechu, gdy im to opowiedziałam. Bo jak mógł mnie, młodą kozę, wyprzedzić dziadek? :'D

    OdpowiedzUsuń
  9. Zgłaszam się.
    Obserwuję jako Zjadam Skarpety
    elaluczkow@gmail.com

    Byłam kiedyś w sklepie odzieżowym i co ważne dla historii - byłam dość elegancko ubrana. Chodzę sobie między półkami swobodnie, co jakiś czas zerkam na jakiś ciuszek, aż tu nagle podchodzi do mnie całkiem przystojny chłopak i pomylił mnie ze sprzedawczynią, bo chciał, bym mu doradziła, wskazała gdzie co jest, pytał o swój rozmiar (był to sklep damsko-męski). Mądra osoba pewnie by wyjaśniła, że zaszła pomyłka, ale ja sobie w łebku uroiłam, że facet jest naprawdę niczego sobie, więc czemu by nie pociągnąć tego dalej? W końcu wiele osób twierdzi, że mam specyficzne poczucie humoru. Sprzedawczyni gdzieś się ulotniła, sklep był całkiem duży, wiec może nas nie zauważyła - w każdym razie dobry kawałek czasu mu "pomagałam", w międzyczasie zagadując i podpytując, by dowiedzieć się nieco więcej o moim "kliencie". Niestety, skasować go na kasie nie moglam, więc cała intryga się wydała, ale za to miał duże poczucie humoru (choć na początku nie chciało mu się wierzyć w moją dziwną pomysłowość) i zaprosił mnie później na kawę, potem drugą... Nie jesteśmy razem ani nic z tych rzeczy, ale wciąż lubimy to powspominać jako dobrzy znajomi i pośmiać się z moich pomysłów. :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Zgłaszam się.
    Obserwuję jako Patrycja Waniek
    patrycja.dorotka@gmail.com

    Wakacje ze znajomymi zawsze przysparzają mi momentów, dzięki którym, albo się czerwienie, albo chowam głowę w ręce. W ostatnie nastąpiło kilka takich sytuacji. Najpierw impreza, zwykle nie piję dużo, ale to był pierwszy dzień wyjazdu i chcieliśmy o uczcić. Kilka kieliszków po wyjściu podszedł do nas jakiś przystojny facet, chciałam zagadać, ale on wyraźnie był zainteresowany moją przyjaciółką, więc nadąsana odpuściłam i zaczęłam układać plastikowe kubeczki w wieżyczki. Znajomi jeszcze jakoś to przyjęli, gdyż nie raz robiłam dziwniejsze rzeczy, ale nowo przybyły patrzył na nie mnie dziwnie. W domku przyjaciółka powiedziała mi, że na ucho powiedział jej, że jeszcze nigdy nie widział tak wstawionej dziewczyny. Dobrze, że wtedy tego nie słyszałam...

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  11. Zgłaszam się jako Monika Wasiluk
    Obserwuję jako Monika Wasiluk
    Mój mail to moniatoja76@wp.pl
    Najzabawniejsza sytuacja jaka mi się przydarzyła to ….no i właśnie tu zaczyna się problem. Dlaczego? Otóż nie da się opisać jednej najzabawniejszej sytuacji kiedy jest się blondynką :) Tak właśnie! Taką blondynką z kawałów. Mój mężczyzna twierdzi, że jakby napisał książkę "Życie z blondynką" od razu byłaby bestsellerem :) No bo kto inny może wysłać pracownika zamiast do Słupska to do Słupic. Żadna różnica, prawda? To na S i to na S. No kto inny jak nie ja może spaść ze schodów po których chodziłam 40 lat tylko dlatego, że nie trafiłam na stopień. Tylko ja potrafię zamiast żelu do kąpieli użyć balsamu i wielce się zdziwić że się nie pieni :) Tylko ja potrafię pomalować surowe jajka a potem dopiero je gotować. Tak właśnie! To ja!! 100% BLONDYNKA! Ze mną nie można się nudzić :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Zgłaszam się jako Oblicza Rozy
    Obserwuję jako Oblicza Rozy
    Mój mail to obliczarozy@wp.pl
    Najzabawniejsza sytuacja jaka mi się przydarzyła:
    Przypomniał mi się epizod z dzieciństwa, na wspomnienie którego zalewam się łzami ze śmiechu, choć wówczas nie miałam pojęcia, dlaczego śmieją się wszyscy oprócz mnie ;) Teraz dzieci szybciej dojrzewają i zdobywają informacje, w zamyśle przeznaczone dla dorosłych. Kiedyś tak nie było, a może tylko ja żyłam sobie w błogiej nieświadomości, o co w tych relacjach damsko-męskich chodzi. W każdym bądź razie dobrze pamiętam czasy, gdy każdy w niedzielę oglądał program Disco Polo Live ;) Królował przez pewien czas przebój "Zrób mi pompona" i chyba jednocześnie popularna była też piosenka Big Cyc "Załóż gumę na instrument". Obie wpadły mi w ucho i nie mogłam się od nich uwolnić, no tak czasami nas atakuje jakaś melodia i uparcie tkwi w głowie. No i tak sobie chodziłam i ciągle podśpiewywałam o pomponie albo założeniu gumy, nie mając bladego pojęcia, że te słowa mają podtekst mocno erotyczny i małej dziewczynce nie wypada tego śpiewać. Rodzice najpierw się śmiali, bo przecież wiedzieli, że ja nic nie rozumiem z tego tekstu, ale potem chyba się przestraszyli, że będę też to śpiewała w szkole albo w towarzystwie dorosłych, więc zabronili mi rozwijania muzycznego talentu ;) Dopytywałam oczywiście dlaczego, ale nie zostałam uświadomiona, bo "jak dorosnę, to zrozumiem". I rzeczywiście odkryłam po latach w czym tkwi tajemnica i zaśmiewałam się z siebie ile wlezie ;D

    OdpowiedzUsuń
  13. Zgłaszam się jako Ann z
    Obserwuję jako Ann z
    Mój mail to kotecek9@vp.pl
    Najzabawniejsza sytuacja jaka mi się przydarzyła to:
    „Studniówka” – jeden z pierwszych, a zarazem najważniejszych balów w życiu każdej dziewczyny. Pieczołowite starania w doborze stroju, czy fryzury mają przyczynić się do wywołania „efektu WOW” i sukcesu podczas tego wieczoru. Niestety los czasem potrafi płatać figle… Otóż mojej osobie towarzyszącej przytrafiły się drobne, ale jakże zabawne „wypadki”. Gdy impreza była już na zaawansowanym etapie, gdy memu towarzyszowi odkleiła się podeszwa od buta, a następnie, żeby tego było mało … pękły spodnie w wiadomym miejscu :) Działo się to oczywiście na oczach rówieśników. Wyobraźcie sobie, jaki mieli ubaw, choć nie wiem, czy samemu zainteresowanemu było do śmiechu. Spodnie dało się uratować, ponieważ jeden z przezornych rodziców był zaopatrzony w igłę i nitkę. Natomiast los butów, niestety był przesądzony. Mój partner jednak nie dał za wygraną i nie spędziliśmy reszty wieczoru w kącie ;) Staliśmy się za to chyba największą atrakcją wieczoru i jeszcze długo po…
    Chyba domyślacie się, jaka jest moja odpowiedź na pytania typu: „Co zabrałbyś ze sobą na bezludną wyspę?” :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Hej są już wyniki konkursu ponieważ nigdzie nie mogę ich znaleźć :-)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Dominika Szałomska , Blogger