14:19

#69 [PRZEDPREMIEROWO] Recenzja książki "Playlist for the dead. Posłuchaj, a zrozumiesz" Michelle Falkoff

Mówi się, że śmierć może być początkiem czegoś niezwykłego. Ale kiedy to umiera nasz przyjaciel? Co zrobić kiedy codzienność otacza nas bólem, kiedy rówieśnicy są okrutni i kiedy nie mamy już osoby, z która możemy porozmawiać? Książka o stracie, prawdziwej przyjaźni i tajemnicach.
Data premiery: 4 listopada 2015r.
Czasem jest tak, że kiedy książka do nas przychodzi, chcemy ją przeczytać już teraz, natychmiast, ale gdy za to się zabieramy, nie czujemy tej ekscytacji, ani radości, zamiast tego pojawia się niechęć. Z Jednej strony pragniemy już znać tę historię, ale z drugiej nie możemy się za to zabrać. Tak miałam z tą książką, która przyszła do mnie w czwartek, Pan Listonosz przyniósł, rzuciłam się na nią jak głupia, opowiadałam Wam i innym jak się na nią ciesze. Lecz gdy już ją miałam, ciężko mi było się zabrać za czytanie. Może już wtedy podświadomie wiedziałam jaka będzie, ale mimo to dziś przeczytałam i po godzinie zaczęłam pisać tę recenzję.
Myśli w mojej głowie są skotłowane, ale może zrozumiecie, to co chce Wam przekazać.
Zapraszam do czytania.

Sam jest chłopakiem, który lubi książki, gry komputerowe, świat fantasy, chodzi do liceum i ma najlepszego przyjaciela – Haydena. Wszystko dobrze, gdyby nie to, że Hayden popełnia samobójstwo i zostawia Sama z pytaniami bez odpowiedzi. Czas mija, a nic się nie zmienia, ból się nie zmniejsza, poczucie winy zostaje, a pytanie „Czemu Hayden to zrobił?” jest ciągle powtarzane. Mimo że wszyscy udają, to każdy wie, jak ciężko miał Hayden, terroryzowany przez trójkę chłopaków, wyśmiewany, w domu męczony przez rodziców, a dodatkową przykrością było, że jego brat należał do trójki, która go gnębiła. Hayden zostawił po sobie tylko playlistę dla Sama, by ten mógł zrozumieć czyn przyjaciela poprzez muzykę.
Tylko on jeden z ich trójki nie uprawiał sportu, a ja byłem od niego wyższy. Odepchnąłem go na bok, żeby dostać się do Ryana. Przecież Trevor nie przyłożyłby mi na pogrzebie.
- Co ty wyprawiasz? – spytałem. – Naprawdę zamierzasz tam stanąć i opowiadać, jakim byłeś wspaniałym bratem? Mimo że wszyscy znają prawdę? Też byłeś na tamtej imprezie. Mogłeś coś zrobić. Zamiast pogarszać sprawę.”
Okay, po pierwsze to wielkie Wow. Po drugie to nie spodziewałam się takiej książki. Po trzecie, to mam ochotę Wam zrobić tutaj spoiler, powstrzymuje się tylko resztkami woli. Jak pisałam wyżej, miałam mieszane uczucia, kiedy zabierałam się za czytanie, musiałam to odłożyć na dwa dni, gdyż ogromny ból głowy nie pozwolił mi się skupić na treści. Jednak kiedy już usiadłam i się wciągnęłam to nie mogę wyrzucić z głowy tych dwóch przyjaciół. Ich historia pokazała po raz kolejny prawdę, najnormalniejszą prawdę na świecie. Uświadamiacie sobie jak wiele jest takich chłopców jak Hayden? Jak wielu uczniów, dzieci, nastolatków znęca się nad rówieśnikami, a ci w następstwie popełniają samobójstwo? Ta książka mną wstrząsnęła, bo zobaczyłam w niej nie tylko krzywdę tego chłopaka, ale także jego przyjaciela, i wielu innych osób.
Sam jest głównym bohaterem, czuje się porzucony, zostawiony sam z problemami i mnóstwem zagadek. Im dalej brnie, im bardziej chce odgadnąć prawdę, tym więcej pojawia się pytań i nieścisłości, a także ujawniają się tajemnice Haydena. Sam myślał, że nie mają przed sobą tajemnic, że wszystko jest dobrze, że jego przyjaciel da sobie rade i przetrwa liceum, ale jednak stało się inaczej. Sam nie może spać po nocach, jest wyczerpany, a kiedy pojawia się światełko, zaraz gaśnie. Ludzie mu powtarzają, że ból z czasem mija, że wszystko się ułoży i będzie dobrze. Lecz Sam nie jest tego pewien, jest prawie przekonany, że ktoś przed nim coś ukrywa, że ktoś wie co się naprawdę stało.
Po powrocie do domu poszedłem prosto do swojego pokoju i rozpakowałem figurkę czarnoksiężnika. Co za głupi pomysł: kupić rzecz, na której widok będę automatycznie myślał o Haydenie.”
Kiedy zobaczyłam w zapowiedziach opis tej książki, bałam się, cholernie się bałam, bo wiedziałam, że albo ją pokocham, będzie genialna i mocna, albo okaże się klapą i nikomu jej nie polecę. Oczywiście Feeria ostatnio zachwyca mnie i powala na łopatki, teraz stało to się ponownie. „Playlist...” na pewno zapadnie mi w pamięć, szybko się po niej nie pozbieram, jest wyjątkowa. Dodatkowym plusem jest to, że rozdziały są podpisane tytułami piosenek, które możemy sobie wyszukać i puszczać podczas czytania. Mnie wprowadzały w klimat książki i bardzo pasowały do tego co czytałam w danym momencie, jest to bardzo dobrze przemyślane ze strony autorki.
Kiedy miałam ją opisać w kilku słowach, użyłam „mocna, szczera, prawdziwa, intrygująca, nieprzewidywalna”. Sprawiła ona, że zadumałam się, wciąż siedzę i myślę jak Wam przekazać to co mnie przekazała autorka. Pomyślcie o tym może jak mogli czuć się bohaterowie, co siedziało w głowie Haydena, że posunął się do takiego kroku i co możemy zrobić by takie coś nie działo się na naszym świecie.
Nie mogę zebrać słów, by dokończyć pisanie, jestem rozbita i to wszystko wina autorki, a także Feeri, za to co mi zrobili tą książką. Mam nadzieję, że gdy Wy to przeczytanie to poczujecie także tę gamę emocji i da Wam do myślenia. Nie chce kończyć pisać tej recenzji, mam jeszcze tyle do powiedzenia, ale chcę zostawić Wam jakieś pole do ocenienia.
Sanitariusze natychmiast kazali mi wyjść z pokoju, gdy tylko się w nim pojawili; musiałem słuchać z korytarza, jak próbują go reanimować, ale i tak docierało do mnie każde ich słowo. Było za późno; zanim go znalazłem, nie żył już od kilku godzin.”
Polecam Wam tę książkę, jest wzruszająca, mocna i poruszająca serca. Nie jest to na pewno powieść o młodzieńczym zauroczeniu, tylko o tym jak okrutni potrafią być ci, z którymi żyjemy w bliskich stosunkach. Nieraz to mąż, ojciec, matka, siostra, rówieśnik albo jak w przypadku tej książki wszystko po trochu. Uważam, że tę książkę powinni przeczytać rodzice nastolatków, by zrozumieć co kryje się w ich głowach i by choć trochę pojąć jak z nimi postępować.
Jestem przejęta i już kończę Was zanudzać. Mam nadzieję, że przeczytacie jak tylko będziecie mieli możliwość, ja będę trzymać kciuki i przypomnę o niej przy jej premierze, byście nie zapomnieli.
Moja ocena to 9/10. pierwszy raz w historii oceniania książek nie wiedziałam jaką dać ocenę. Dlatego stawiam mocne i prawdziwe dziewięć.
Pozdrawiam,
Wasza Dominika

Wydawnictwo: Feeria Young
Autor: Michelle Filkoff
Oryginalny tytuł: „Playlist for the dead”
Stron: 264
Zapraszam także razem z Feerią Young na zamawianie egzemplarzy przed premierą na http://www.empik.com/playlist-for-the-dead-posluchaj-a-zrozumiesz-falkoff-michelle,p1113529316,ksiazka-p
Za książkę dziękuję z całego serca Wydawnictwu Feeria Young
 

4 komentarze:

  1. O nie, teraz jestem sstraaaasznie ciekawa tej książki! Muszę przeczytać!

    OdpowiedzUsuń
  2. Książka wydaje się intrygująca, ale nieco przypomina mi powieść "Trzynaście powodów", która mi się nie podobała. Dlatego na razie odpuszczę sobie "Playlist for the Dead", ale nie mówię kategorycznie nie. Pozdrawiam :)

    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Zawsze mnie cieszą książki, skierowane do młodych czytelników, które nie są lukrowanym romansidłem. To połączenie książki z muzyką, jest bardzo intrygujące.

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak mało stron, a tak wiele emocji. Czytając Twoje recenzje wszystkie je poczułam, widzę jak mocno na Ciebie podziałała, chcę ją poznać, chcę ją przeczytać.

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Dominika Szałomska , Blogger