20:58

#67 Recenzja książki "Aplikacja" Lauren Miller

Co ubrać, co zjeść, gdzie pójść, to już nie są nasze decyzje. To już technologia, która opanowała świat – co zrobić, kiedy nie liczy się to co czujemy, a to co mówi nam Aplikacja? Książka o przyszłości i bardzo realnej prawdzie.


Kolejna nowość Wydawnictwa Feeria trafiła w moje skromne dłonie. Informacje o niej pojawiały się na długo przed jej premierą i chęć jej przeczytania rosła z każdą chwilą. Przedpremierowe recenzje, konkursy, zachwyty skradały czytelnikom serca, mnie także. Czekałam z wielką niecierpliwością, tak mocno jej wyczekiwałam, że pomyliłam datę premiery prawię o miesiąc! Ale kiedy w końcu doczekałam się premiery, dostałam swój egzemplarz, przeczytałam, a potem przyszedł czas na recenzje. Zabieram się za nią już drugi dzień, gdyż nie mogę znaleźć pasujących mi słów, by opisać to co czuję. A co czuję?
Sprawdźcie w poniższej recenzji. Zapraszam!

Google i smartphone'y odeszły dawno w nie pamięć, teraz rządzi Gnosis ich aplikacją Lux i handheld, którego używa już każdy. Ludzie oddali swoje życie w ręce Aplikacji – Lux, wyręcza ona ich w każdej decyzji. Co ubrać, co zjeść, z kim się zadawać, gdzie chodzić, człowiek nie musi myśleć, wystarczy, że zapyta Lux, a ono mu wszystko powie, co niby jest najlepsze. Do grona fanów tej aplikacji należy także Rory, która pyta o prawie każdą rzecz. Jedyna decyzją jaką podjęła samodzielnie, to ubieganie się o miejsce w Akademii Theden, dziewczyna bardzo pragnęła tam pójść, ale bała się, że Lux odradzi jej tę decyzję. Kiedy udaje jej się dostać na listę uczniów, wyrusza do nowej szkoły z nadzieją na lepsze życie, ma wielkie plany, wie, że może osiągnąć wiele. Lecz gdy dociera na miejsce, musi zmierzyć się z rzeczywistością, która wygląda inaczej niż się spodziewała. Czy Rory uda się spełnić oczekiwania nie tracąc własnej osobowości?
Beck miał bardzo ambiwalentny stosunek do swojego handheldu. Naturalnie, używał go, ale tylko dzwonienia i pisania. Mnie natomiast gemini służyło do wszystkiego. Mój kalendarz, moje plany, mój profil na Forum, playlisty i książki – wszystko to pragnęłam mieć pod ręką, zawsze. Potrzebny był mi też, oczywiście, Lux, dzięki któremu moje życie szło gładko. Radziłam się tej apki co najmniej tysiąc razy na dzień.”
Musze przyznać, że ta książka pokazała to do czego zmierza nasz świat. Od jakiegoś czasu gdy widzę ludzi chodzących po ulicy czy słucham opowieści, słyszę mnóstwo o jakiś właśnie aplikacjach, nowościach, zachwytach nad technologia. Architekci prześcigają się w wynalazkach, a ludzie kupują te rzeczy i się nimi zachwycają. Dlatego właśnie „Aplikacja” tak mnie ciekawiła, bo pokazała mi, że nie tylko ja widzę dokąd zmierza nasze otoczenie. Co lepsze, autorka w bardzo dopracowany sposób przedstawiła nam przyszłość, to jak będzie wyglądać, i jak my będziemy się zachowywać. Jestem bardzo poruszona efektem końcowym i perfekcją Lauren Miller.
Rory jest raczej nieśmiałą nastolatką, która marzy by przenieść się do nowej szkoły, wie, że tam będzie bardziej pasować. Od pierwszych chwil w Akademii Theden czuje się jak w raju, ta technologia, która ją otacza, nauczyciele, profesorzy, nowi znajomi, którzy traktują ją jak swoją, a nie jak przemądrzałe dziwadło. Jedyny kto wygląda inaczej i nie bardzo pasuje do okolicy to North – chłopak z irokezem, tatuażami i nie zachwycający się Lux'em. Jest inny, nie pasuje do standardów, ma zakaz zbliżania się do Theden, i zawsze robi na przekór. Rory wie, że nie powinna się z nim zadawać, że nie jest odpowiedni, ale nie może się powstrzymać. Dzieli ich ogromna przepaść, ale i łączy bardzo wiele. Muszą tylko zdać sobie sprawę, co tak naprawdę jest ważne, i odkryć gdzie jest prawda.
Aż mną rzuciło. Ostatni raz słyszałam Zwątpienie latem przed siódmą klasą. Wciąż pamiętam, co się wtedy ze mną działo: to poczucie spokoju, które na mnie spływało ilekroć głos przemówił. Teraz doświadczyłam czegoś zupełnie odmiennego. Byłam roztrzęsiona, niespokojna i jakich tam jeszcze określeń można użyć, żeby powiedzieć, że nie jest ze mną okej.”
Powyżej przedstawiłam Wam raczej plusy książki, napisałam to co uważam za ważne i koniecznie do powiedzenia. Ale teraz przyznam Wam szczerze, że jakoś ciężko mi było przebrnąć przez tę technologie jaka jest w środku powieści. Nie wiem czemu, bo nie było to trudne, ani skomplikowane, lecz nazwy, pojęcia i wyjaśnienia różnych rzeczy nie chciały mi wejść do głowy. Niektóre zdania czytałam po kilka razy, albo po prostu robiłam sobie przerwy między czytaniem, gdyż mózg nie przyswajał mi informacji. Ba, kiedy w czwartek czytałam i przyszedł Kat, to cieszyłam się na dwie godziny ćwiczeń, gdyż mogłam odpocząć od czytania. Jednak nie jestem negatywnie nastawiona do niej, początek był trudny, to prawda, środek nieco lżejszy, ale końcówki nie odczułam jakoś tak bardzo.
Mimo wszystko jestem gotowa Wam polecić tę powieść bo jest dobra, naprawdę dobra, dopracowana pod każdym względem, nie trzeba czekać na kolejny tom, by dowiedzieć się co z bohaterami, poznamy rzeczy jakie będą nas otaczać za kilkanaście lat. Mimo trudności jakie miałam podczas czytania, wiem, że warto przeczytać i zapoznać się z tą książką, dlatego polecę Wam ją, i będę czekać na Wasze opinie.
Moja ocena to 7/10, gdyż musiałam trochę odjąć za to jak się męczyłam na początku.
Pozdrawiam,
Wasza Dominika

Wydawnictwo: Feeria Young
Autor: Lauren Miller
Oryginalny tytuł: Free to Fall
Stron: 456
Data premiery: 7 październik 2015r.

Z książkę dziękuję 
 A to mój egzmplarz

2 komentarze:

  1. Książka zbiera raczej pozytywne opinie, a że jest w moich klimatach zapewne się skusze :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Książka wychwalana, ale czuję, że jednak nie dla mnie ;)
    Pozdrawiam serdecznie! ;*
    http://ravenstarkbooks.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Dominika Szałomska , Blogger