22:33

#65 Recenzja książki Kathryn Taylor "Powrót do Daringham Hall"

Kiedy strata pamięci może okazać się na tyle pozytywna, że zmienia nasze życie i charakter o sto osiemdziesiąt stopni.


Teraz przyszedł czas na książkę, o której było bardzo głośno kiedy się ukazała na rynku, a nawet i wcześniej. Wiele osób zachodziło w głowę czy jest naprawdę tak dobra jak mówią czy po prostu zachwycają się dla dobrej promocji i zysku. Mnie także te pytania męczyły, aż do tego stopnia, że postanowiłam dodać tę powieść do Wyzwania Czytelniczego i przeczytać ją w ciągu trzech miesięcy. Okazuje się, że to nie takie łatwe, dni mijają, a książek z listy nie ubywa, dlatego postanowiłam przyspieszyć i na zakończenie września dodać Wam nieco więcej notek. Ostatnio był wywiad z J.D. Horn'em, a teraz czas przyszedł na recenzję.
Miłego czytania i zapraszam do rozwinięcia!
Ben jest w Anglii, przyjechał dopiąć swoich spraw na ostatni guzik, ale kiedy już miał wracać do Stanów, postanowił, że sam załatwi tę sprawę, nie przez prawników. Chce zobaczyć miny ludzi, którzy skrzywdzili jego matkę, kiedy dowiedzą się czego się domaga. Ale życie płata mu figla i zostaje okradziony, pobity, a na dodatek przez pomyłkę dostaję belką w głowę od mieszkanki Salter's End, małej mieściny na obrzeżach Wschodniej Anglii. Kate myślała, że Ben jest włamywaczem, dlatego go uderzyła, nie przewidziała, że on już jest poturbowany, a jej cios pozbawi go pamięci. W takiej sytuacji oboje nie wiedzą co robić. On kompletnie nie wie kim jest, skąd przyjechał, a ona ma wyrzuty sumienia. Los połączył tych dwoje ludzi w bardzo burzliwy sposób. Co z tego wyniknie?
Ta książka miała być dla mnie wielkim hitem. Czekałam na nią, niecierpliwiłam się i po prostu pragnęłam dostać w swe ręce. Kiedy to się stało, kiedy zaczęłam czytać, miałam typowe motylki w brzuchu z podekscytowania … które niestety obumierały w miarę im dalej się posuwałam w tekście. Przyznaję, że jestem zawiedziona. Wiele osób się zachwycało i wciąż zachwyca, ale mnie nie porwała. Jak na mój gust, za dużo wątków, które mieszają w głowie czytelnika i sprawiają, że już nic nie wiemy. Mnie samą trochę dezorientowała ta cała rodzinka Camden'ów, za dużo ich, gubiłam się kto z kim i gdzie. Przyznaję, że Wam Ben mnie bardzo intrygował i to jak skończy się jego historia, ale reszta była trochę przesadzona. W jednej chwili miałam nawet wrażenie, że oglądam modę na sukces.
Ben jest zawzięty, surowy i bardzo ostry, jeśli chodzi o moment przed stratą pamięci. Jednak kiedy ją traci, staje się innym człowiekiem, jest miły, sympatyczny, pomocny, bardzo chętnie nawiązuje nowe kontakty. Kate jest miejscową dobrą duszą, chętnie wszystkim pomaga, jest weterynarzem, przygarnia chyba każde biedne zwierzątko, ale kiedy Ben traci pamięć, przygarnia także jego. Od pierwszych dni nawiązuje się między nimi przyjemna rutyna, którą chętnie podejmują w ciągu kolejnych dni. Przyciąga ich to siebie jakaś magiczna siła, nie mogą jej się oprzeć, aż w końcu muszą ulegnąć.
Nie idzie mi pisanie tej recenzji. Niby wiem co chcę Wam powiedzieć, ale wstawanie po szóstej nie wspomaga mojej koncentracji, dlatego dzisiaj będzie krótko.
Powieść jest dobra, poprawnie napisana, ale mnie trochę nudziła. Pierwsze strony były ciekawe i wręcz nie mogłam się oderwać, lecz im dalej brnęłam tym gorzej mi szło. Na ostatnie strony po prostu miałam ochotę przewinąć i czytać tylko co trzecie zdanie. Wiedziałam jednak, że takie coś nie pomoże przy recenzji. Dlatego stwierdzam, że książka jest poprawna, miła, nie jest jakoś bardzo lekka, ale można przeczytać sobie w jesienny wieczór.
Czy polecam? Nie wiem, jeśli macie ochotę to czytajcie, jeśli nie, to nie. Ja przeczytałam i nie żałuję, ale nie jestem pewna czy sięgnę po kolejny tom, może jedynie z czystej ciekawości. Jeśli przeczytaliście to dajcie znać czy Wam się podobało czy nie.
Moja ocena to 6/10
Pozdrawiam,
Wasza Dominika

Wydawnictwo: Otwarte
Autor: Kathryn Taylor
Stron: 360
Data premiery: 29 lipca 2015r.

2 komentarze:

  1. Nie wiem co myśleć o tej książce. Na początku bardzo chciałam ją przeczytać, ale im więcej recenzji czytam, tym mój entuzjazm coraz bardziej gaśnie. Jeszcze się będę musiała zastanowić czy po nią sięgnąć. Pozdrawiam :)

    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Chciałam sięgnąć po tę książkę, bo jakoś mnie intrygowała. Jednak obecnie czytam dużo różnych opinii i są dość sprzeczne, więc nie wiem, na obecną chwilę sobie ją daruję. :)
    Pozdrawiam
    A.


    http://chaosmysli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Dominika Szałomska , Blogger