22:06

#1 Cykl "EaK" czyli Ekranizacja a książka, co lepsze? Dziś "Duff: Ta brzydka i gruba"

Czas wakacji zauważyłam w świecie blogerów to masowa ilość recenzji, a także cyklów i TAG-ów różnego rodzaju. Dawno już nie widziałam takiego ruchu na blogach jak w ciągu ostatniego miesiąca. Nie wiem co Was tak nakręca, ale podzielcie się tym ze mną! Jednak wracając do tematu, u Was ciągle coś się pojawia, jedna osoba przegania drugą swoją pomysłowością. Nie chcąc być gorsza stwierdziłam, że mam za dużo czasu(żart) i że przecież jeden cykl więcej nie sprawi, że utonę w obowiązkach (także żart). Mimo głosu wewnątrz czaszki, który twierdził, że to głupi pomysł brać na siebie kolejne zadanie, otworzyłam Worda i chcę Was serdecznie zaprosić na cykl pt; „Ekranizacja a Książka”.

Ostatnimi czasy zauważyłam, że bardzo dużo książek ukazuje się na dużym ekranie. Nieraz z lepszym, a nieraz z gorszym efektem końcowym. Jako, że jestem bardzo ciekawą osobą, która lubi zagłębiać się w różne tematy, uwielbiam porównywać powieść z tym co z niej zrobili reżyserzy i scenarzyści. Dlatego też postanowiłam się z Wami dzielić swoimi opiniami i nieraz frustracjami na widok tego co zostało zrobione.
Czy powieść zawsze jest lepsza od ekranizacji?
Na to pytanie będę odpowiadać w każdej notce. A dziś na pierwszy ogień idzie tytuł „Duff: Ta brzydka i gruba”. W obu wersjach mam tę historię za sobą i teraz przyszedł czas na ocenę. Najpierw ocenie krótko książkę, a potem ekranizację i na koniec podsumuję obie.
Zapraszam!
Książka:
Bianka jest nastolatką, która nie bardzo dba o to jak wygląda, nie przejmuje się opiniami rówieśników. Przez większość czasu jest szczęśliwa, jednak pewnego dnia Wes – irytujący podrywacz, który nie przepuści żadnej dziewczynie, wyjawia jej, że jest Duff-em. Czyli tą grubą i brzydka spośród swoich koleżanek, które są piękne i mają wzięcie u chłopaków, właśnie do Duff-a, zwracają się chłopacy, by umówić się z jedną z piękności. Bianka jest zszokowana tym przezwiskiem, a dobija ją dodatkowo sytuacja w domu. Chcąc odreagować znajduje sposób, który myśli, że oderwie jej myśli od problemów.
Przyznaję, że bardzo czekałam na tę powieść, ale recenzji nie zdecydowałam się napisać, gdyż miałam mieszane uczucia. Z jednej strony mi się podobała, ale z drugiej strony nie znalazłam takiego przekazu dla rówieśników jakbym chciała. Bianka działała pochopnie, nie dzieliła się z przyjaciółkami wszystkimi uczuciami jakie w niej krążą. Szczególnie drażniło mnie to jak podchodziła do sytuacji w domu. Jednak to nastolatka, a one bywają różne, dlatego uznałam książkę za dobrą, ale nie aż tak ambitną jak myślałam, że będzie.
Film:
Fabuła jest podobna. Bianka dowiaduje się, że jest Duff-em i to kompletnie ją wytrąca z równowagi. Zaczyna oddalać się od przyjaciółek, zamiast nich prosi o pomoc Wesa, aby ją przemienił w super laskę, by chłopak, który jej się podoba - Tobby ją dostrzegł i się z nią umówił. Wszystko przebiega tak jak przewidują, ale do czasu. Metamorfoza jest powolna, lecz to nie przeszkadza rówieśnikom kpić z Bianki i rozsiewać o niej filmiki po całej szkole. Dziewczyna jest coraz bardziej zamknięta w sobie i nie widzi pozytywów.
Tutaj również nie mogłam się doczekać ekranizacji, gdyż chciałam zobaczyć jak zrobiono kilka wątków. Spotkało mnie ogromne zaskoczenie, pominięto wiele rzeczy, które były w książce, a zamiast tego zrobili coś całkiem innego. Nie było to złe, podkreślili rzeczy bardziej ważne, skupili się głównie na tym jak otoczenie może nas zniszczyć.
Podsumowując:
Obie wersje miały jakiś przekaz, może nie jakiś super głęboki, ale mogą dać do myślenia każdemu jeśli tylko chce się dotrzeć problemy wśród młodzieży. Polecam zapoznać się z „Duff...” osobom, które mają problemy z własną wartością i nie wiedzą co zrobić by uwierzyli w siebie. Może albo książka, albo film pomoże Wam znaleźć jakiś pomysł na to. Niektórzy mogą uznać to za zwykły obyczajowy gniot dla nastolatek, które marzą o cudach, ale uważam, że to nie prawda. Przekaz jest, mogę Was zapewnić, że nie jest to płytka historia o zakompleksionej dziewczynie.
Zapoznaliście się z obiema wersjami? Jakie są Wasze wrażenia? Podzielcie się ze mną i powiedzcie czy chcecie bym rozwinęła ten cykl, czy ma umrzeć śmiercią tragiczną?
Moja ocena „Duff: Ta brzydka i gruba” jest pozytywna i na pewno Wam ją polecę. Jednak w skali wygląda to 6/10.
Pozdrawiam,
Wasza Dominika

PS: Dajcie opinie!! Plis!

10 komentarzy:

  1. Ja sama lubię porównywać książka vs film, więc jak najbardziej podoba mi się ten cykl.
    Nie czytałam książki ale film mam zamiar obejrzeć na dniach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do obu mam mieszane uczucia. Książkę wolałabym pożyczyć z biblioteki, niż kupować, a bilet do kina to też duży wydatek, przy moich uczuciach :)
      Pozdrawiam,

      Usuń
  2. Rzadko kiedy oglądam ekranizacje. Nie mam przyjemności z oglądania, bo wiem jak książka się skończy :D No chyba, że książka jest świetna, to wtedy z chęcią oglądam jej adaptację filmową.

    Pozdrawiam
    http://blog--ksiazkoholiczki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z czystej ciekawości zawsze oglądam ekranizacje, postanowiłam zrobić z nich pożytek :)
      Pozdrawiam,

      Usuń
  3. I książka, i film były całkowicie odmienne! Mało co się ze sobą łączyło, bo można powiedzieć, że główny wątek, czyli seks z Wesem, był pominięty. Jeśli film i książka by się ze sobą nie łączyły, byłoby okej i obydwóm wystawiłabym wysoką ocenę. Mi jednak film podobał się bardziej, bo przyznam szczerze, że irytowało mi to wskakiwanie do łóżka Wesa, kiedy Bianca tego potrzebowała. Nie podobało mi się to :P
    http://gabrysiekrecenzuje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się w 100%. Dokładnie takie same mam odczucia, gdyby było osobno to by było dobrze, ale wyszło jak wyszło :) Szkoda

      Pozdrawiam,

      Usuń
  4. Muszę przyznać, że co do tego szału recenzji i tagów masz rację. Sama ostatnio z tym szaleję. :D W sumie wakacje do tego nakręcają i większa ilość wolnego czasu.
    Co do powyższego porównania filmu i ksiażki - cóż, osobiście nie znam tej historii ani jako lektury, ani ekranizacji. Ale miło było przeczytać coś, czego do tej pory nie miałam okazji poznać. :)
    W sumie podoba mi się Twój blog, piszesz notki dłuższe niż 5 linijek, więc chętnie zaobserwuję.
    Pozdrawiam
    A. :)

    http://still-changeable.blogspot.com - będzie mi miło, jeśli zajrzysz. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja nie znam ani filmu, ani książki i chyba tak pozostanie, może jak będę miała wolny, jesienny wieczór to wtedy po nią sięgnę (książkę), ale wątpię, by to się stało.

    http://leonzabookowiec.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie znam ani książki, ani filmu i widzę, że nie jestem odosobniona. Moja przyjaciółka pracująca w empiku mówiła jednak, że powieść schodziła jak świeże bułeczki w okolicy premiery, więc może i ja kiedyś padnę ofiarą tego szału:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zdecydowanie KSIĄŻKA. Na kilku już pozycjach się o tym przekonałam. Najgorzej jest najpierw obejrzeć film i nim zrazić się do super książki. Pozdrawiam www.czytanko.pl

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Dominika Szałomska , Blogger