21:58

#44 Recenzja książki "Na szczycie" K.N.Haner

Książka o której już słyszałam wiele i widziałam w wielu miejscach. Kusiła mnie i przekonywała od momentu premiery. Słyszałam sporo dobrego o niej, a i mam znajomych, którzy się nią zachwycają. W weekend postanowiłam, że sprawdzę ją i ja, bo przecież erotyki to mój ulubiony gatunek. Czytam różne książki z tym wątkiem, poczynając od tych lekkich z drobnym dodatkiem erotycznym, aż po takie które wręcz ociekają seksem różnego rodzaju. Dlatego stwierdziłam, że ta powieść będzie dla mnie idealna i na pewno trafi do grona moich ulubionych. Okładka boska, opis również zachęca, przy takiej kombinacji wnętrze musiało być zachwycające. Zabrałam się przeczytałam.
Ale co sądzę o tej książce?
Zachwyciła czy zniechęciła? Wszystko poniżej!

Rebeka pracuje jako striptizerka, nie wstydzi się swojej pracy. Taniec to coś co lubi i świetnie czuje, a przy okazji zarabia przy tym nie małą kasę. Obok siebie ma najlepszego przyjaciela Treya, którego zna od dzieciństwa. Trzymają się razem pomimo wszystko, zawsze są wierni swojej przyjaźni i wspierają się nawet wtedy, gdy oboje cierpią. Ale wszystko się zmienia jednego dnia, gdy Rebeka tańczy w klubie i tam podchodzi do niej pewien mężczyzna i to nie byle jaki, to sam Sedrick Mills, menadżer słynnego zespołu. Przez niego Rebeka traci pracę ale zyskuje nową równie szybko jak traci pierwszą. Serdick zatrudnia ją jako tancerkę dla zespołu, by tańczyła na koncertach podczas trasy koncertowej. Mimo że dziewczyna ma początku opory, bo nie chce zostawiać przyjaciela to w momencie kiedy on także decyduje się jechać z nimi jako dźwiękowiec, wtedy zdarzenia zmieniają się w lawinę. Wszyscy się pakują i ruszają. I tu zaczyna się dopiero „zabawa”.
Po pierwsze co chce powiedzieć, a raczej spytać was. Prawda, że fabuła wydaje się fajna? Pomysł jak bardzo dobry? Dlatego pytam się – czemu Pani Autorko? Czemu to tak zrobiłaś, a nie inaczej? Nie znam tej Pani osobiście i nie będę tu jej oceniać, tylko jej książkę, jednak bardzo przykro mi to robić, bo mogła z tego wyjść naprawdę genialna powieść. Lecz tak nie jest, naprawdę jestem cholernie zawiedziona, bo tak jak sceny erotyczne są napisane poprawnie, tak reszta to dla mnie horror. Mnóstwo dialogów, jak dla mnie niekiedy zbędnych, kolosalna ilość przekleństw, które mnie jeszcze bardziej zniechęcały. Jestem w stanie zrozumieć, że to gwiazdy rocka, że faceci, ale nawet oni aż tyle nie bluzgają, a przynajmniej mogło to się jakoś złagodzić. Do tego praktyczny brak opisów, które wprowadziłyby jakoś nas bardziej do losów bohaterów. Jestem sfrustrowana, bo zarys jest naprawdę genialny, a wykonanie słabsze. Za dużo tego, okropne dzieciństwo, porwanie, jakiś seks grupowy i wiele innych sprawiło, że miałam wrażenie, że czytam jakąś inna wersje „Mody na sukces”.
Rebeka stara się udawać dorosłą, która wie czego chce, ale tak gdy czytałam miałam wrażenie całkiem odwrotne. Dla mnie była rozhisteryzowana, niezrównoważona, niepoważna i po prostu irytująca. Niby kobiety są bardzo emocjonalne, ale no ludzie, w jednej sekundzie bzyka się z Sedrickiem, by w drugiej rzucać się na niego z rękoma z chęcią mordu. Kobieta zakochana – kobieta nieobliczalna? Tutaj na pewno to się sprawdza, bo Rebeka jest nieobliczalna, nigdy nie wiadomo co zrobi. Przez pierwsze dwieście stron, może i było intrygujące, ale im dalej w las, tym gorzej. Reszty dopełnia zespól, przyjaciel, matka, wszyscy sprawiają wrażenie skrajnych i nieco nadpobudliwych, jakby wszyscy bohaterowie musieli udać się do specjalisty na terapię.
Przykro mi to stwierdzać, ale powieść jest po prostu źle napisana. Nie wciągnęła mnie, gdy czytałam, męczyłam się i cierpiałam. Jedyne co mogę uznać to sceny erotyczne, które są dobre, ze smakiem zrobione, jednak w połowie książki zrobiło się ich nieco za dużo. Może też bohaterowie nie są dobrze ukreowani, ponieważ większość powieści zajmuje zwykle bzykanie wszystkich naraz. Nie żartuje, w tej książce chyba każdy przeleciał każdego, dosłownie.
Dlatego muszę powiedzieć, że nie polecam tej powieści, gdyż jest zwyczajnie słaba. Mogłam nie pisać tej recenzji, ale postanowiłam, że jeśli na poważnie chce zajmować recenzowaniem, to muszę pisać też te mniej pochlebne, których do tej pory raczej unikałam. Po prostu nie czytałam książki do końca, tylko odkładałam na półkę. Ale tym razem jest inaczej. Przeczytałam, wymęczyłam, przecierpiałam, a teraz napisałam.
Moja ocena to 3/10, gdyż wątek erotyczny to jedyne co mogło zyskać punkty w tej książce.
Pozdrawiam,
Wasza Dominika

PS: Dodam jeszcze, że przed weekendem uczestniczyłam w „Recenzencki Klub Dyskusyjny” i rozmawialiśmy tam o krytyce. Jak powinien reagować autor, a także jak powinien zachować się recenzent. Mam nadzieję, że wyciągnęłam jakieś wnioski z tej dyskusji i nie obrażam nikogo tą recenzją.

Wydawnictwo: Novae res
Stron: 794
Autor: K.N. Haner
Premiera: 13 luty 2015r.

2 komentarze:

  1. Przypadkiem natknęłam się na Twoją recenzję i oczywiście musiałam się z nią zapoznać. Szkoda, że moja książka nie przypadła Ci do gustu ale dziękuję za opinię.

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Huehuehue. ^_^ Moja mama czytała. XD I też jej się niezbyt podobało. XD :D

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Dominika Szałomska , Blogger