16:19

#46 Recenzja "Jedno małe kłamstwo" K.A.Tucker

Ach kolejny tom jednej z moich ulubionych serii. „Jedno małe kłamstwo” było pierwszym tomem jakim przeczytałam i nie żałuję. Na pewno byłam zaskoczona, kiedy się dowiedziałam, że to jest seria napisana przez bardzo dobrą pisarkę i że to ja mam okazję ją przeczytać. Sięgnęłam po nią w nudny dzień, gdy powinnam robić na pewno coś innego, a nie czytać(znowu). Lecz zamiast tego wzięłam się za czytanie i nawet jeśli musiałam robić inne rzeczy to trudno. Rozkoszowałam się w losach tym razem Livie i jej życia, które może w końcu zacznie być takie jakie powinno. Książkę czytałam jakiś czas temu i teraz mam ochotę do niej powrócić i przeczytać ją jeszcze raz, specjalnie dla recenzji, ale także dla przyjemności.
Co wyszło z czytania?
Jak mi się spodobało?
Zapraszam poniżej!

Livie od zawsze była poukładana, sumienna, spokojna, opanowana, a także miała plany na prawie resztę życia. Jednak wszystko się zmienia, kiedy idzie do collegu, a tam jej szalona współlokatorka wciąga ją w studenckie życie, pokazując jak powinny bawić się dziewczyny w jej wieku. Zaczęły się imprezy, wychodzenie, a także galaretkowate shoty, które nieźle potrafią uderzyć do głowy, o czym przekonała się właśnie Livie na jednej z imprez, gdzie poznała także jego. Ashtona. Chłopak, od którego serce przyspiesza, świat pod nogami się buja, a w głowie pojawią się pustka, jednak gdyby nie był takim aroganckim dupkiem... Tylko, że atrakcyjnym dupkiem, który ma w sobie, coś co ją przyciąga do niego i na odwrót. Oboje nie wiedzą co się z nimi dzieję i próbują się bronić przed tym. Livie tak się broni, że zaczyna się umawiać z innym chłopakiem – Connorem, przyjacielem Ashtona. Czy to dobry pomysł?
„– Przestań być takim ponurakiem, Livie. Przyznaj, że jest fajnie – krzyczy Kacey, podając mi dwa kolejne kubeczki z galaretką. – Nawet, jeśli jesteśmy ubrane w prześcieradła. Na serio, no kto w dzisiejszych czasach urządza imprezy z togami?”
Powieść na pewno nie jest nudna, ani denna. Dla mnie sprawiała wrażenie pełnej życia, energii, iskry, która popycha czytelnika do dalszych stron. Wciąga i to nie tylko za pierwszym razem, mnie równie mocno wciągnęła za drugim i podejrzewam, że nie powstrzymam się, by przeczytać ją po raz kolejny, nawet wtedy, gdy będę znała losy bohaterów na pamięć. K.A.Turcker jest pisarką, która wie jak zaskoczyć i rozpalić, nie bawi się w podchody jak niektórzy, ona prosto z mostu wali fabułą tak oryginalną i nieoklepaną, że nic nas nie powstrzymuje przed przeczytaniem całej książki w mig. Losy Livie są warte tego, że nad nią przysiądziemy i damy się porwać.
Levie nie wie co myśleć o tym jak zmienia się jej życie w przeciągu tak krótkiego czasu. Wszystkie plany jakie do tej pory miała wydają się blednąć i nie są już tak idealne jak się wydawało, nawet chłopak – Connor, który powinien być doskonały dla niej, nie jest tak pociągający jakby chciała. Owszem, ułożony, miły, słodki, ale przy nim nie budzą się w niej takie uczucia jak przy Ashtonie. Ten chłopak swoim głosem wywołuje u niej gęsią skórkę, a dotyk sprawią, że jej serce zamiera. Livie nie chce tego czuć, broni się przed tym, ale nie ważne jak bardzo by chciała, nie daje rady trzymać się z dala od niego. Z reszta o nim można powiedzieć to samo, Ashton mówi jedno, ale robi drugie. Powtarza, że nie może z nią być, że nie są dla siebie odpowiedni, ale mimo to całuje ją tak namiętnie, że oboje zapominają o reszcie świata.
Pochyla się, by scałować łzę z mojego policzka, a potem drugą i trzecią, zmierzając w stronę moich warg. Nie wiem, czy to przez intensywność tej chwili – gdy boli mnie serce, umysł jest kompletnie gdzie indziej, a ciało mimowolnie odpowiada – ale kiedy jego usta są tuż przy moich i szepczą: „Znów się na mnie gapisz, Irlandko”. Natychmiast przysuwam się, by wyjść im naprzeciw.”
„Jedno małe kłamstwo” to powieść na taki typowy zimowy, albo wiosenny dzień, kiedy chcemy dać się porwać i zapomnieć o rzeczywistości. Kiedy wolimy zapomnieć o wszystkim i przenieść się do wyobraźni, która za sprawą tej książki działa na pełnych obrotach, nie szczędząc nam żadnego szczegółu fabuły. Na pewno pomoże nam się zrelaksować, a nawet i pośmiać, mnie samą rozbawiła i sprawiła, że poczułam się lżejsza i bardziej optymistycznie nastawiona na resztę pochmurnego dnia.
Polecam Wam tę książkę. Sprawi, że będzie chcieli dorwać kolejną część, ale i nigdy nie zapomnicie o niej, bo ma swój niepowtarzalny urok. Lekka, przyjemna, pełna uczuć, wzruszeń, śmiechu i miłości.
Moja ocena to 8/10
Pozdrawiam,
Wasza Dominika

2 komentarze:

  1. Czytałam pierwszą część, która nie przypadła mi do gustu, więc nie wiem, czy siegnę po tą. Serdecznie pozdrawiam.

    http://zakurzone-stronice.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja mam na półce dopiero tom pierwszy, który będę czytała w najbliższym czasie :) Dwójka też kiedyś będzie u mnie w poczekalni :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Dominika Szałomska , Blogger