13:15

#42 Recenzja książki "Biorąc Oddech" Rebecci Donovan

Ostatni tom serii Oddechy nosi tytuł „Biorąc Oddech”. Wiele czytelniczek czekało na ten moment, na swój jedyny, niepowtarzalny egzemplarz. Czekały na dzień premiery, w tym gronie byłam i jestem ja. Kiedy przybył kurier z paczką, miałam akurat kolejne spotkanie z Katem i niestety, bądź stety, był on zmuszony na zobaczenie mojego tańca radości. Gdy tylko domofon zaczął dzwonić, w moich oczach zapaliły się lampki, jak w oczach hazardzisty, który widzi kasyno. Niestety do czytania mogłam się zabrać dopiero następnego dnia, a jak się zabrałam to nie przerwałam póki nie dotarłam do ostatniej strony. Czytałam jak zombi, mogli mnie karmić i poić wszystkim co tylko im się podobało, bo i tak nie czułam smaku.
Jak bardzo się wciągnęłam? Co wynikło z siedmiu godzin czytania?
Zapraszam poniżej do przeczytania :)

Emma wiele przeszła, nie jest już tą samą osobą. Kiedy zaczęła studia, wydawać się mogło, że to jej nowy początek, że mogła w końcu żyć tak jak jej się podoba. Ale tego nie robi, woli ukrywać się przed innymi, zakopać w książkach i nie myśleć o przeszłości. Trwa w tym stanie już od półtora roku. Lecz przeszłość zawsze wraca wtedy, gdy chcemy o niej zapomnieć. Tak samo jest z Emma, nawet jeśli wszystkie wspomnienia schowała do kartonu, a ten pod łóżko to i tak nic nie daje. Jej serce wciąż cierpi, niewyobrażalnie, za każdym razem kiedy ktoś wypowie imię Evana, albo cokolwiek związanego z nim. Jednak pojawia się też ktoś, kto zdaje się pomagać w zmaganiu z bólem – Colen. Kolega, który pojawią się w życiu nagle, ale nawet mimo oporów Emmy nie poddaje się i za wszelką cenę chce, by ona dała im szanse. Ale nawet Colen nie jest w stanie uchronić Emmy przed nią samą. Dziewczyna chcąc uciszyć ból, wyciszyć wszystkie wspomnienia, zaczyna pić. Jej silna wola słabnie, a jedynie czego chce to zapomnieć.
Zalała mnie fala bolesnych wspomnień, zmuszając, bym czuła więcej niż przez ostatnie półtora roku. Nie mogłam wydobyć z siebie żadnego dźwięku. To było tak, jakby odarto mnie ze skóry, jakby każdy mój nerw był obnażony.”
Czytelnicy, którzy kochają serię Oddechy, wiedzą jak bardzo życie/los krzywdziło Emme i jak ona nieraz sama sobie zadawała ból. Jednak mogę powiedzieć bez żadnego wahania, że trzeci tom jest kulminacją tych wszystkich emocji, jakie nas opanowywały przy pierwszych dwóch. Rebecca Donovan jest nieodwołalne jedną z najlepszych pisarek jakie miałam okazje poznać dzięki jej twórczości. Przenosi na nas takie uczucia, że nie jesteśmy w stanie oderwać się od powieści. Brakuje nam słów by opisać to co czujemy, mnie samej zabranie się za recenzje zabrało pięć dni, gdyż wcześniej nie dałam rady zebrać słów. W tej chwili także jest ciężko, bo nie wiem co można więcej powiedzieć o tym genialnym dziele.
Emma nie radzi sobie z emocjami jakie w niej krążą, szuka adrenaliny, byle tylko czymś zająć umysł. Wynajduje sobie nowe wyzwania, rzeczy, których nigdy normalnie by nie zrobiła. Lecz w chwilach zapomnienia, przeszłość uderza jeszcze bardziej. Nie pomaga alkohol, ani seks z Colenem. Emma ze spokojnej, dobrej dziewczyny zaczęła się przeradzać w całkiem kogoś innego i dla mnie – obcego. Nie znałam jej, to co robiła wydawało mi się jakimś żartem i mimo że mogła robić wrażenie szczęśliwej to taka nie była. Dopiero kiedy ponownie w jej życiu pojawił się ten jedyny – Evan, zaczęła jakby wracać do siebie. Jednak to był bardzo powolny i bolesny proces. Wszyscy jej znajomi wiedzą, że nigdy już nie będzie taka jak kiedyś, że te wszystkie złe wydarzenia w jej życiu zmieniły ją i to niestety może być, że na gorsze. Stawka waha się cały czas, decyzja należy do Emmy, czy pozwoli by demony przeciągnęły ją na dno i tam zatrzymały? Czy może odbije się od dna i wyjdzie na prostą?
Cole objął mnie w pasie i przyciągnął do siebie. Zarzuciłam mu ręce na szyję. Gdy nasze usta się połączyły, poczułam, jakby poraził mnie prąd.

Pożądanie usunęło dręczące cienie, nie pozwoliłam, by cokolwiek innego wzięło nad nim górę.
Na te pytania nie jesteśmy w stanie odpowiedzieć prawie do końca książki, Autorka tak rozłożyła wydarzenia, że z zagryzionymi ustami czytamy dalej i zmieniamy się w Zombi Mode (jak to mówi, Łukasz o mnie, gdy książka jest wciągają, że otoczenie przestaje istnieć. Tak dzieje się właśnie w powieści). „Biorąc Oddech”, zaskakująca fabuła wytrąca nas z równowagi, a emocje przekazane przez Rebecce Donovan sprawiają, że płaczemy i śmiejemy się równocześnie.
Emma, Evan, Sara nasza magiczna trójka, która zakorzeniła się w naszych sercach i zostanie tam na zawsze. Mimo że to ostatni tom tej serii to myślę, że każdy z nas nie raz jeszcze wróci do wnętrza tych książek, by spotkać się z tą trójką jeszcze raz. Seria „Oddechy” na pewno jest jedyna w swoim rodzaju i nigdzie indziej nie znajdziemy jej kopii, ani nic podobnego. Wszystko to co nas spotkało w tej trylogii jest nie do opisania słowami, to trzeba poczuć. Trzeba otworzyć książkę, zagłębić się w jej fabułę i samemu poznać bohaterów, ich losy, ale także trzeba dać się obezwładnić emocjom jakie tam się znajdują.
Polecam „Biorąc Oddech”, jak i całą serię Oddechy, wszystkim i powiem jeszcze, że jest mi smutno, że to koniec. Delektujcie się każdą stroną, zdaniem, słowem, gdyż warto.
Moja ocena to 9/10, gdyż samotna łza na moim policzku zabrała ten jeden punkt ze smutku.
Pozdrawiam,
Wasza Dominika

Wydawnictwo Feeria Young
Stron: 464
Autor: Rebecca Donovan
Premiera: 8 kwietnia 2015r.

2 komentarze:

  1. Właśnie dziś zakończyłam czytanie I tomu, ale wcześniej przeczytałam II. Byłam strasznie ciekawa tej serii aa że wcześniej w moje ręce trafiała 2 części, to za przeczytanie 1 zabrałam się niedawno. Nie sądziłam, że ta trylogia mnie tak wciągnie. Nie mam jeszcze III tomu... Jak najszybciej chciałabym poznać losy Emmy własnymi oczami. Ostatnio czytałam wiele pozytywnych recenzji i jeszcze tutaj się bardziej utwierdziłam w przekonaniu, że jak najszybciej muszę przeczytać "Biorąc Oddech" ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak na razie jestem w trakcie czytania e-booka "Powód, by oddychać". :) Czytam 19 rozdział i jestem zachwycona książką. ♥ Tylko szkoda, że czytam e-booka, a nie książkę. :D

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Dominika Szałomska , Blogger