20:57

#41 Przedpremierowo! "Ród. Wiedźmy z Savannah" J.D. Horn

„Wiedźmy z Savannah” to powieść, która zapowiadała się bardzo obiecująco. Miałam to szczęście, że objęłam ją patronatem, a to za sprawą zaufania Wydawnictwa Feeria. Książka jeszcze przed premierą wzbudza wielkie emocje, a lista chętnych czytelników wzrasta z każdą chwilą. Mnie samą zachwyciła w momencie, gdy zobaczyłam ją w kwartalniku i przeczytałam jej opis. Wiedziałam, że będzie moja, a także, że może okazać się wielkim hitem. Wszystko zależy od pomysłu i fabuły. Jednak kiedy dostałam ją do przedpremierowej recenzji, nie zwlekałam i zabrałam się za czytanie. Zajęło mi to trochę dłużej niż myślałam, ale przeczytana i gotowa czeka na swoją recenzje.
Ciekawi jakie wrażenie na mnie zrobiła?
Przeczytacie wszystko poniżej

Mercy oprowadza wycieczki turystów po Savannah nazywając je „Wycieczkami Kłamców”, opowiadając im zmyślone historie, świetnie przy tym się bawiąc. Przekręca prawie każdą legendę z miasteczka, narażając się jeszcze bardziej ciotce Ginny, która jest i tak już negatywnie do niej nastawiona. Mercy ma siostrę bliźniaczkę, która wydaje się być ulubienicą ciotki Ginny, a także następną Kotwicą rodu. To siostra ma przejąć władzę i kontrolę nad całą magią z miasteczka Savannah i to na nią spadnie masa obowiązków. Nie ma na to ochoty, gdyż jest zakochana w chłopaku, którego kocha także Mercy. Wszystko jest skomplikowane, tak mocno, że kiedy ciotka Ginny ginie w niewyjaśnionych okolicznościach, nikt nie jest pewny co się dokładnie stało. Okazuje się, że nikt nie lubił Ginny i prawie każdy miał dobry powód, by ją zabić. Jednak prawda okazuje się zupełnie inna. 
"Serce krajało się na dźwięk desperacji brzmiącej w głosie kobiety. Wysoki, wyglądający na ojca mężczyzna z mojej grupy stanął przede mną, zasłaniając mi tę nieprzyjemną scenę. Dobry Boże, dorastając w Savannah widziałam dużo gorsze utarczki niż ten mały dramat."
Przyznaję się, że książki z wątkami magicznymi omijałam przez dłuższy czas. Jakoś nie przemawiały do mnie i wydawały mi się trudne, a także oporne do pochłaniania. Aż do tej powieści... kiedy zobaczyłam opis, poczułam z nią jakąś wyjątkową wieź i czułam, że muszę objąć ją patronatem medialnym. Nie pomyliłam się. Książka wciągnęła mnie, mimo lekkiej obawy jaką miałam, to zaskoczyła mnie ogromnie, a ostatnie strony, wydawało mi się, że pochłonęłam w minutę. Szok jaki mnie ogarnął na koniec był ogromny, nie spodziewałam się takich emocji i takiej więzi z powieścią. Czułam żal, że już się skończyła i że będę musiała czekać tyle czasu na kolejną część.
Bohaterowie „Wiedźmy z Savannah” są bardzo realni, żaden z nich nie jest idealny, każdy ma swoje wady i swoją historię. Mercy i jej siostra Maisie mają sporą grupę wujków i ciotek, z czego niektórzy są przemili, drudzy okropni. Chyba większość z nas znajdzie swojego ulubieńca w tej książce, ja znalazłam. Okazał się nim wujek Olivier, który wydaje się takim miłym panem w średnim wieku, który jak dla mnie jest idealny. Wiem, że wcześniej pisałam co innego, ale po zastanowieniu, myślę, że Olivier jest cudowną postacią, która wnosi wiele dobrego do powieści. Z resztą każdy bohater ma swój wyznaczony cel, mam wrażenie, że Autor wszystko zaplanował tak, by nikt nie miał umniejszonej roli. Jednak najwięcej uwagi skupia się na siostrach, a dokładniej na Mercy, która od dziecka była uważana za tą gorszą i tą co mało w życiu osiągnie.
Mercy to postać pełna niewiadomych, zaskakuje nas na każdym kroku i w każdym zdaniu wypowiedzianym z jej ust. Najpierw opowiada turystom różne historie, ostrzega na stronach książki, by trzymać się z dala od Matki Jilo, a tu zaraz niespodzianka, gdyż sama z nią rozmawia i robi interesy. Mercy to na pewno nie bohaterka jak inne, różni się od tych wszystkich, które występują w książkach. Wydaje się realna, ponieważ robi ludzkie błędy, głupoty za które odpowiednio płaci, ale także ma swoje lęki, wady, pragnienia. Mamy wrażenie, że Autor napisał o takiej zwykłej, niezwykłej dziewczynie, która mieszka w miasteczku pełnym magii. Co do Autora, jestem bardzo mile zaskoczona jak mężczyzna potrafił przedstawić postać dziewczyny w powieści napisanej w pierwszej osobie. Nie jest to łatwe i chyba każdy kto pisze o innej płci to potwierdzi, dlatego moje uznanie za to, że temu Panu to się udało.
" Pokonałam na kolanach dzielące nas kilkadziesiąt centymetrów, objęłam go i wpiłam wargi w jego usta. On oddał pocałunek i przytulił mnie tak mocno, jakby chciał mnie wchłonąć w siebie. Peter to wspaniały mężczyzna. Będzie dobrym mężem i ojcem, gdy przyjdzie na to czas. Zamiast magicznej namiętności poczułam, jak rośnie we mnie spokój i świadomość, że jakoś wypracujemy naszą relację, nieważne, ile to zajmie."
„Ród. Wiedźmy z Savannah” to książka dla fanów fantastyki, którzy lubią być zaskakiwani i wciągnięci w powieść na całość. Jest to jedna z lepszych historii o czarownicach jakie czytałam, nie zawiodła mnie w żadnym stopniu. Zamiast tego zapomniałam o bożym świecie, zapomniałam o ciepłej herbacie, która mi wystygła nim sobie przypomniałam, zapomniałam o znajomych czekających na moje odpowiedzi, a także zapomniałam o innych recenzjach. Dlatego jestem pewna, że Wam się spodoba i będziecie równie zachwyceni co ja. Zatem zamiast przeciągać to polecam Wam tę książkę, mam nadzieję, że sięgniecie po nią i będziecie podobnej opinii co ja.
Moja ocena to 9/10, gdyż potrzebuję więcej stron, by dać całą dziesiątkę, ale z następnym tomem, to się może stać.
Pozdrawiam,
Wasza Dominika

1 komentarz:

  1. Bardzo chcę przeczytać, bo tęsknię za magią, a o czarownicach dawno NIC nie było:)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Dominika Szałomska , Blogger