19:19

#34 Recenzja książki "Dlatego mnie kochasz" Magdalena Kołosowska

Ach Feeria, kochana Feeria. Od kiedy tylko zaczęłam współpracować z tym wydawnictwem, zaskakuje mnie nowymi pozycjami, coraz to szerszej tematyki. Jeszcze chyba nie przeszłam obok żadnej z ich powieści obojętnie. Kolejne ich zapowiedzi wywołują u mnie coraz to nowsze emocje. Bardzo silne emocje spowodowała u mnie zapowiedź książki „Dlatego mnie kochasz” Magdaleny Kołosowkiej. Niby okładka i opis mnie zachęcały, ale jednak czułam niepewność bo to polska pisarka, której do tej pory nie znałam. I mimo że polscy pisarze robią się coraz lepsi, to nieraz człowiek ma wciąż wątpliwości, lecz postanowiłam zaufać wyborze Feerii i poprosiłam o egzemplarz recenzencki, który dostałam.
Jak sprawił się kredyt zaufania? Czy zawiodłam się, a może wręcz przeciwnie?
Wszystko poniżej.

Agata i Marcin poznają się jako nastolatkowie, dzięki bratu Agaty. Mimo że nie od razu poczuli do siebie chemię to jednak z czasem stali się parą i małżeństwem. Niby wszystko pięknie i czysta sielanka. Młodzieńcza miłość, która przerodziła się w dojrzałą i poprowadziła ich przed ołtarz, następnie sprowadzili na świat dwie córki. Na pierwszy rzut oka wygląda to na szczęśliwy dom, pełen miłości i zrozumienia, jednak to co pozornie wydaje się idealne, tak naprawdę takie nie jest. Oni jednak się rozwodzą, a raczej to Agata występuje do sądu o rozwód, bo to co kiedyś wydawało się genialnym planem na przyszłość, przyniosło gorzki smak porażki. A Marcin, który miał być jej księciem na rumaku, okazał się mieć ciężkie ręce.

Pokiwałam głową, w oczach zakręciły mi się łzy. Byłam tak zaabsorbowana sobą i swoimi sprawami, że wyleciało mi z głowy, że to dzień imienin Marcina. Ależ byłam głupia! Wkurzył się, było mu przykro, zorientował się, że zapomniałam.”

Zamawiając tę książkę na pewno nie spodziewałam się tego z czym spotkałam się na stronach powieści. Liczyłam na jakąś lekką historyjkę o miłości, gdzie wszyscy będą ćwierkać i gruchać do siebie. Owszem na początku tak było, ale potem autorka przedstawiła prawdziwy świat. Pokazała, że nie każde związki są szczęśliwe, ani że nie każdy kończy się happy endem, nieraz jest tak jak właśnie miała Agata. Kończy się na siniakach, łzach, upokorzeniu, a także na braku pewności siebie i uzależnieniu od wspomnień do tego stopnia, że żyjemy złudzeniami.
Co do moich odczuć do bohaterów, to mam mieszane uczucia. Wszyscy byli tacy... niby jak normalni ludzie, jakby się zachowali w danej sytuacji, ale niekiedy ich zachowania był absurdalne. Najbardziej irytowała mnie Edyta i sama główna bohaterka Agata. Jej wybory były nie do zaakceptowania, czasem miałam ochotę złapać ją za ramiona i potrząsnąć krzycząc „Ogarnij się kobieto, czemu dajesz mu kolejną szansę?”. Jednak musiałam brać pod uwagę to, że kobieta, która znajduje się w takiej sytuacji, często boi się odejść od męża, który ją bije. Boi się tego jak sobie poradzi, co pomyślą inni, czy dostanie gdzieś pomoc itp. Dlatego te wszystkie bodźce łagodzą moją ocenę jej osoby, ale... Zawsze mam jakieś ale. Ale kiedy już jesteśmy prawie przy zakończeniu książki, wszystko dzieje się tak szybko, że czasem musimy zwolnić czytanie, by ochłonąć i poukładać sobie w głowie. Tak też musiałam zwolnić ja, bo inaczej bym zamordowała bohaterkę za to co robi, nie powiem Wam o co chodzi, bo zepsuję przyjemność czytania. Mimo to książka zyskuje przy bliższym poznaniu.
„ – Dzień dobry – powiedział, wchodząc. – Chciałbym zobaczyć się z żoną, Agatą Nowogórską.
Zachowywał się nienagannie, potrafił stwarzać pozory. Kto by mi uwierzył, że w rzeczywistości jest łajdakiem? Dziewczynom w biurze miękły kolana, kiedy mówił, spoglądając na nie; chyba mi nawet zazdrościły. Wiem, że tak było.”

„Dlatego mnie kochasz” to na pewno powieść o życiu i przeciwnościach losu. O tym jak bardzo może się zmienić nasze życie i jak często dzieją się rzeczy nieplanowane. Mnie książka przypadła do gustu, wywołała u mnie sprzeczne emocje, co jest dobrym znakiem dla pisarki. Bo jeśli książka nie sprawia, że walczymy wewnątrz siebie, to znaczy że jest zła. Ta powieść jest bardzo dobra, napisana poprawnie z myślą o wszystkim. Autorka przemyślała każdą sytuację i nic nie odstaje jakoś bardzo, za to wątki są tak poukładane, że dają nam do myślenia. Co do pióra Pani Magdaleny to jest ono lekkie i przyjemne dla czytelnika, dzięki czemu bardziej skupiamy się na fabule niż na używanych zwrotach.
I tym razem Wydawnictwo Feeria mnie nie zawiodło, bo książka mi się spodobała i uświadomiła mi parę rzeczy. Polecam Wam ją, bo warto przeczytać, a ja na pewno sięgnę po kolejne powieści tej Pani.
Moja ocena to 8/10, przemyślałam i taka ocena jest sprawiedliwa. Mam nadzieję, że Autorce się spodoba.
Wydawnictwo Feeria
Stron: 432
Pozdrawiam,
Wasza Dominika

2 komentarze:

  1. Widzę, że książka ma w sobie trochę prawdziwego świata, więc kiedyż się skusze.

    OdpowiedzUsuń
  2. Musiałabym poważnie się zastanowić, czy faktycznie po nią sięgnąć.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Dominika Szałomska , Blogger