17:33

Konkurs. Konkursik!

Witajcie!
Zapewne wielu z Was widziało, że fragment mojej recenzji (tutaj, jeślimacie wątpliwości czy warto) książki znajduje się na pierwszej stronie dodruku powieści „Powód by oddychać”. Posiadam dwa egzemplarze, dlatego postanowiłam zrobić konkurs i jeden przeznaczyć właśnie na niego. Zwycięzca będzie mógł przeżyć podobne emocje, jakie ja przeżywałam kiedy ją czytałam.

Pytanie konkursowe:

Jak chciałbyś/łabyś przeciwdziałać przemocy w rodzinie?


Regulamin konkursu:
1. Organizatorem konkursu jestem ja – Dominika Szałomska, właścicielka bloga dominika-szalomska.blogspot.com
2. Uczestnikiem konkursu może zostać każdy, kto spełni warunki podane w punkcie 4.
3. Konkurs trwa od 10.12.2014r. – 31.12.2014r. (do godz.23.59). A wyniki zostaną ogłoszone 03.01.2015r.
4. Aby wziąć udział wystarczy spełnić następujące warunki:
a) Posiadać adres zamieszkania na terenie Polski.
b) Zgłosić się w komentarzu.
c) Napisać również w komentarzu swojego maila.
d) Odpowiedzieć na pytanie konkursowe, a swoją odpowiedź umieścić w komentarzu:
1”Jak chciałbyś/łabyś przeciwdziałać przemocy w rodzinie?”
e) Miło mi będzie, jeżeli dodacie mojego bloga do obserwowanych (z boku z lewej, chowany gadżet), ale nie jest to warunek konieczny. Można też umieścić baner konkursowy u siebie na blogu, bądź udostępnić na tablicy - ale również nie jest to warunek konieczny.
5. Nagrodą w konkursie jest książka autorstwa Rebecci Donovan – "Powód by oddychać".
6.Nagrodzona zostanie jedna osoba!
7. Laureat konkursu zostanie wybrany przez organizatora konkursu.
9. Zwycięzca ma obowiązek w ciągu 4 dni roboczych od opublikowania wyników, przesłać swój adres - w celu wysyłki nagrody - na mojego maila dominika.szalomska@wp.pl
10.Jeżeli zwycięzca nie prześle swoich danych adresowych, traci prawo do nagrody. Zostanie ona przyznana kolejnej, wybranej przez organizatora osobie.



The contest I organise is only for people living in Poland. I apologize but there is no other option.
 

19 komentarzy:

  1. Przemoc jest tematem dosyć często dyskutowanym. Niestety nasze prawo jest dosyć luźne jeśli chodzi o pomoc ofiarą przemocy. Według mnie nie wolno przyglądać się kiedy dochodzi o zachowań agersywnych. Musimy być asertywni i niewątpliwie odważni i zgłaszać wszelkie takie próby. Nikt nie zasługuje na bicie, poniżanie i upodlenie. Według mnie powinno się poszerzyć spectrum działania niebieskiej karty. Taki zwyrodnialec nie powinien mieć prawa i możliwości zbliżenia się do bliskich, których krzywdził. Ja bym zaostrzyła kary za przemoc. Dodatkowo ważne, aby pojawiło się więcej osób i organizacji, które będą niosły pomoc pokrzywdzonym. Bo często mówi się o sadyście i karze jaką powinien ponieść, a zapomina się o tych bezbronnych osobach, które zostają z całym dramatem.

    ry.natalia@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  2. O, ciekawe, ciekawe...
    Może bym się zgłosiła? (Myśli intensywnie)

    Zawiejka

    OdpowiedzUsuń
  3. Moim zdaniem przeciwdziałać przemocy w rodzinie można na jeden sposób: zaostrzyć kary dla katów i otoczyć opieka ofiary. Po pierwsze: więcej domów wsparcia dla ofiar przemocy. One muszą wiedzieć, że w każdym mieście istnieje ośrodek do którego o każdej godzinie można uciec od swego oprawcy. Ośrodek taki byłby w pełni wyposażony aby można było przeżyć w nim kilkanaście miesięcy i z opieką psychologa (który przerwałby nić współuzależnienia od męża), Powinien powstać również program ochrony takich osób, np. bita kobieta nie mieszkałaby w tym samym mieście co dotychczas, ale mogłaby wybrać inne miasto i tam miałaby zagwarantowaną prace i mieszkanie (mąż nie wiedziałby gdzie jest, ona sama decydowałaby o ewentualnym kontakcie). Jeśliby kobieta nie chciała zmieniać miejsca zamieszkania- sądy powinny błyskawicznie rozpatrywać skargi o pobicie, orzekać zakaz zbliżania się do ofiary i eksmitować takiego gnoja z mieszkania. Takie mieszkania i osoby pozostające w nim powinny być pod obserwacją policji aby nic im się złego nie działo.

    OdpowiedzUsuń
  4. Z tych nerwów (bo dużo myślałam o przemocy w rodzinie, bezsilności itp.) zapomniałam podać swego maila: mariola.niowak@onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  5. Jest to bardzo trudny temat, a zarazem często spotykany. Osoby, które są poniżane przez swoich partnerów, rodziców często wierzą, że ta osoba się zmieni, wierzy w puste obietnice, do chwili gdy jest już za późno. Człowiek, który żyje czy wychowuje się wśród przemocy, potrzebuje uświadomienia, że nie da się tak żyć wiecznie, że najlepszym spodobem jest odejście i rozpoczęcie nowego życia bez dręczyciela. Osobą, które doznały agresji od drugiego człowieka, powinna być zapeniona opieka zdrowotna, psychiczna jak i zapewnienie że nic nie grozi jej. Powinno się takim osobom pomóc rozpocząć nowe życie, zapewnić pracę i mieszkanie, by nie musiały wracać do gnębiciela tylko datego, że nie mają się gdzie podziać czy co jeść. Pierwszy krok jest najważniejszy, trzeba chcieć coś zmienić w swoim życiu i trzeba uświadomić sobie, że jak ktoś raz uderzy to drugi raz się nie powstrzyma, aż będzie coraz gorzej i osoba albo trafi do szpitala albo niestety jeszcze gorzej.
    Obcy ludzie muszą też zacząć reagować na przemoc w sąsiedztwie czy w okolicy, nie mogę przechodzić obok jakby nic się nie stało, jakby nic nie słyszały.
    Powinno się też zaostrzyć kary dla krzywdzicieli, i zapewnić lepsze bezpieiczeństwo dla osób pokrzywdzonych.

    mail: akacj1999@gmail.com
    obs jako: Akacja423

    OdpowiedzUsuń
  6. Problem przemocy w rodzinie, zawsze skłania mnie do głębszego zastanowienia się nad wieloma kwestiami.
    Ale o tym kiedy indziej :)
    Myślę, że starała bym się przeciwdziałać przemocy w rodzinie w bardziej 'codziennych' sytuacjach. Zaostrzenie kar czy tworzenie organizacji jest zdecydowanie poza moim zasięgiem (przynajmniej na tą chwilę). Starała bym się dotrzeć do 'źródła' problemu. Osoby, które doświadczyły przemocy, często to ukrywają i czują się osamotnione i sfrustrowane. Chciałabym im pomóc. Rozmową, wyciągnięciem ręki... po prostu pokazała bym ze nie są same i jest ktoś komu mogą zaufać.
    Wiem, że to może głupie, ale takie jest moje zdanie :)
    E-mail: julinek1205pl@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Przemoc w rodzinie to poważny problem nie tylko w Polsce, ale na całym świecie. Dlatego myślę, że najlepszym rozwiązaniem tego problemu mogłyby być szerzej rozwijające się fundacje wspomagające ludzi, którzy zmagają się z tym na co dzień, ale i większa otwartość i odwaga osób z otoczenia poszkodowanych. Przemoc w rodzinie często traktowana jest jako temat tabu. Nie mówi się o tym z obawy przed... sama nie wiem właściwie przed czym. Chciałabym, aby ludzie stali się bardziej otwarci w tych sprawach, aby zgłaszali przykre incydenty odpowiednim służbom porządkowym. Bardzo bym chciała, by społeczeństwo wykazywało więcej odwagi i zainteresowania, a także chęci pomocy takim rodzinom. Myślę, że najlepszą drogą do tego, żeby uniknąć tak przykrych doświadczeń jest mobilizowanie poszkodowanych do odejścia i nie bagatelizowania problemu. Nie zamykajmy oczu i uszu na nieszczęście innych. To mogłoby wiele zmienić.

    mail: m.lewandowskaa@onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  8. Ludzie dotknięci przemocą domową najczęściej boją się o tym rozmawiać. To nie może być temat tabu. Powinno się o tym otwarcie mówić i potępiać oraz nie mieć szacunku dla ludzi którzy takiej i jakiejkolwiek innej przemocy się dopuszczają. Nie ważne czy psychiczna czy fizyczna, każda jest straszna, a psychiczna nawet bardziej. Trzeba zaostrzyć prawo, żeby poczuli się tak samo okropnie, a nawet gorzej. W więzieniu karmią lepiej niż w szpitalu, więc może przydały by się jakieś inne kary. A ofiary tych tyranów powinny mieć opłaconego z pieniędzy państwa psychologa i zapewnioną pomoc.
    e-mail: oliwka_2000@vp.pl

    OdpowiedzUsuń
  9. Problem przemocy w rodzinie jest bardzo trudnym problemem i dla rodzin dotkniętych przemocą często wstydliwym. Przemocą w rodzinie głównie dotknięte są dzieci, matki oraz osoby starsze. Dobrym rozwiązaniem przeciwdziałającym owej przemocy są placówki świadczące pomoc. Niestety osoby, których ten problem dotyka nie są na tyle odważne by samemu zgłosić się po pomoc. Tutaj niezbędna jest pomoc sąsiadów i innych bliskich osób z otoczenia. Osoby dotknięte przemocą w rodzinie są często zastraszane psychicznie przez co same sobie nie radzą. Rozwiązaniem powszechnym jest tak zwana „niebieska Karta”, jednak wiem z doświadczenia, że po interwencji funkcjonariuszy i osób z pomocy społecznej, wywiadach i innych zabiegach często sytuacja się powtarza. W pomocy powinniśmy oddzielać ofiarę, sprawcę i świadków. Nie możemy biernie przyglądać się, kiedy ktoś wyrządza krzywdę innej osobie.

    mail: ksiazkomaniaa@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Przemoc w rodzinie to poważny problem społeczny. Jej przeciwdziałanie nie może mieć charakter lokalny, tym problem powinna zajmować się polityka społeczna państwa. Każdy powinien czuć się w obowiązku pomóc drugiej osobie.
    Osoba, która doświadcza przemocy wstydzi się swojej sytuacji, a całą odpowiedzialność bierze na siebie. Boi się swojego "kata", boi się o swoje zdrowie, a nawet życie. Obawia się również tego, że nawet jak zawiadomi policję, to nikt nie zezna po jej stronie. Nie należy być obojętnym na przemoc w rodzinie! Jeśli bym była sąsiadem osoby krzywdzonej, często słyszałabym awantury, hałasy, krzyki, płacz dziecka oraz osoba doznająca przemocy ukrywałaby ślady pobicia (chodziła w okularach przeciwsłonecznych, gdy nie ma słońca, długi rękaw bluzki itp.) po pierwsze porozmawiałabym bezpośrednio z osobą krzywdzoną. Szczerze powiedziała jej, że znam jej sytuację w domu, oznajmiła jej, że mogę jej pomóc (np. wzywając policję), i otwarcie powiedziała, że przemoc jest karana - nikt nie ma prawa znęcać się nad drugim człowiekiem. Innym rozwiązaniem jest też porozmawianie z samym sprawcą, jednak ja bałabym się kontaktu z nim. Jeśli jednak osoba krzywdzona nie chciałaby ze mną rozmawiać po prostu wezwałabym policję. Ponadto dałabym takiej osobie numer do Ogólnopolskiego Telefonu Niebieskiej Linii. Ważne by nie być obojętnym!

    e-mail: czytelniczka27@o2.pl
    blog: zrecenzowano.blogspot.com
    Obserwuję jako Honsia Honsia

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Powiedzmy sobie szczerze, przemoc nie jest rzadkim przypadkiem w dzisiejszych czasach, a jednak jest tematem tabu. Człowiek, który doświadcza przemocy nie mówi o niej, często z powodu wstydu i strachu przed odtrąceniem. Jak dla mnie, ludzie powinni zostać bardziej uświadomieni w tym temacie, nie powinno się go ukrywać, a wręcz przeciwnie- takie sprawy powinny wychodzić na wierzch, na światło dzienne, aby ludzie je mogli zauważyć. Dzieci w szkołach powinny od czasu do czasu o tym porozmawiać, tak aby każde z nich widziało, że nie jest to normalne i musi od razu temu przeciwdziałać. Im wcześniej uświadomi się o tym młodsze pokolenie, tym lepiej pojmie ono wagę sytuacji i będzie umiało jej zaradzić- podobnie rzecz ma się z pierwszą pomocą. Jeśli widzimy, że w rodzinie nie dzieje się dobrze powinniśmy delikatnie porozmawiać z ofiarą, wesprzeć ją i zapewnić o naszym wsparciu. W skrajnych przypadkach, jeśli ofiara nie będzie chciała pomocy, możemy zadzwonić po policję, która zainterweniuje.
    Kary zaostrzyc można, owszem, ale to niewiele da (ale jestem jak najbardziej za), bo czy liczba gwałtów lub wypadków samochodowych zmniejszyła się tak drastycznie(może ciut mocne porównania)? Jeśli oprawca czuje się bezkarnie, bo się nie mówi o tym, co dzieje się za drzwiami, będzie robił to dalej, bez obaw o konsekwencje.
    Ofiary powinny również wiedzieć, że mogą zaufać organom władzy. Jak dla mnie, jesli ofiara nie wyrazi zgody, to nigdy nie powinna sie widzieć ze swoim oprawcą, a on nie powinien mieć prawa widywac się z nią do końca życia.
    Na koniec: przede wszystkim nie można udawać, że nic się nie dzieje, człowiek nie może być obojętny drugiemu człowiekowi.

    e-mail: ola291998@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  12. Przemoc w rodzinie to temat dobrze znany. Często mówi się o tych wszystkich rodzinnych patologiach.
Ale dlaczego tak mało się robi by się jej przeciwwstawić? Tyle jest przeróżnych akcji, czasem nawet pośwęconym błahym sprawom. Ale dlaczego nikt nie sprzeciwi się głośno przemocy w rodzinie, nie przestrzeże otwarcie przed tym swoich dzieci? Co jakiś czas wybuchnie afera i wspomną o tym w telewizji, ale spójrzmy prawdzie w oczy: wszystko zaraz idzie w zapomnienie. Ale osoby, które takiej przemocy doświadczyły, nigdy o czymś takim nie zapomną, nie wymażą z pamięci, choćby nieiwadomo jak chcieli. Już zawsze pozostaną zranieni zarówno psychicznie jak i fizycznie. Ich życie będzie nieodwracalnie zniszczone... Jak nie dopuścić do takiego stanu rzeczy? Po prostu trzeba zdusić to w zarodku. Bo wszystko od czegoś się zaczyna. Zbyt duża dawka przemocy w codziennym życiu, czy fascynacja brutalnością... Takie rzeczy mogą mieć katastrofalne skutki w przyszłym życiu. Zmiany w psychice mogą spowodować, że taki ktoś zacznie traktować swoją rodzinę nie jak żywe istoty, ale jak rzeczy, na których może się wyżywać. Nie wolno do tego dopuścić! Do tego wszystkiego prowadzą gry dozwolone od szesnastu, czy osiemnastu lat, filmy przesiąknięte brutalnością. A nastoletni ludzie (a czasem nawet dzieci!) coraz częściej po takie coś sięgają. I aż strach na to patrzeć. I wiem co mówię. Sama widzę co się wokół mnie dzieje - patrzę w co gra mój młodszy brat i jego koledzy. Nie raz zwracam mu na to uwagę, bo po prostu się o niego boję. Ale niestety on nie chce mnie słuchać. Ale ja wiem, że to jest szkodliwe w nadmiarze (na szczęście on nie przesadza). I pomyśleć, że niektórzy spędzają godziny w fikcyjnym świecie pełnym brutalnych scen, co potem przekłada się na przyszłe życie. Aby temu zapobiec, chciałabym zaapelować do rodziców, by zwrócili większą uwagę na to, co oglądają i w co grają ich dzieci. I czy aby na pewno jest to dla nich odpowiednie. Bo ta przemoc nie bierze się znikąd. A tylko oni mogą coś z tym zrobić nim będzie za późno...


    OdpowiedzUsuń
  13. I zapomniałabym o e-mailu: kmka1296@wp.pl :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Zgłaszam się.
    obliczarozy@wp.pl

    Trudne pytanie! Nie ma złotej metody na zaradzeniu złu. Nie oznacza to jednak, że w pojedynkę jesteśmy całkowicie bezradni! Najłatwiej powiedzieć, że to nie moja sprawa, nie widzieć i nie słyszeć, a problem mnie nie dotyczy. Nie znam nikogo, kto był ofiarą przemocy w rodzinie, więc moja odpowiedź jest teoretyczna. Wydaje mi się, że chciałabym pomóc przez drobne gesty, których celem byłoby uświadomienie tej osobie, że nie jest sama, że może przyjść do mnie o każdej porze. Taki brak wsparcia i nie dostrzeganie drogi ucieczki z panującego piekła domowego, jest najgorszy w sytuacji takich osób. Bo gdzie się podzieją? Kto im pomoże? Od czego zacząć? Każda wyciągnięta pomocna dłoń ma znaczenie i może zapobiec tragedii. Taką mam przynajmniej nadzieję!

    OdpowiedzUsuń
  15. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  16. Czy moja odpowiedź konkursowa dotarła ? Bo nie wiem czy mi się zapisało?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba niestety nie. Musisz spróbować jeszcze raz :)
      Pozdrawiam

      Usuń
  17. W razie jakby 1. odpowiedź nie dotarła [jeśli dotarła to proszę brać ją pod uwagę]
    Zgłaszam się
    Ania_0970@wp.pl
    Zastanawiam się jak to jest gdy ludzie są sobie na tyle obcy, by nie mieszać się w życie ludzi w domu za siatką, w którym kipi nienawiść, w którym ojciec podnosi rękę na bezbronne dziecko, w którym matka zrobiła już wszystko co mogła, a jednak wciąż pogodna, wychodzi udawać, czasem z podbitym okiem...udaje, że jej mąż to anioł nie człowiek. Człowieku rusz swoje cztery litery, jej serce krwawi. Tak, tak Bóg ją wybawi. Zabierze jej mężowi z pod nosa butelkę, oczyści jej zbolałe serce. Nie. To nie jego sprawa. On dał jej wolną wolę. Wybrała..kogoś...kto daje jej piekło na ziemi, może da radę to zmienić, wystarczy mieć oczy i patrzeć. Mieć serce i kochać. Podejmować dobre wybory kiedy trzeba, potrafić wbić numer 112. Boli mnie serce gdy idę ulicą i patrzę na potarganą kobietę z siatkami. Jej mąż siedzi przed telewizorem i bez granic wmawia pilotowi, że jest idiotą, wierny sługa pana, jest kolejną nie idealną w życiu ''istotą'' zaraz po żonie i dzieciach. Czy potraficie wyobrazić sobie ból kobiety, która odpoczywa dopiero gdy jej mąż idzie do sklepu lub gdy zabierze go policja, wtedy to nawet prześpi spokojnie noc, ale prawdziwie odpocznie gdy on...zapije się na śmierć. Wtedy przychodzi żal, smutek, płacz, gniew i ulga, że nie będzie nią targał i sponiewierał na oczach innych. My jako bliźni nie patrzmy na to obojętnie. Bądźmy odważni...ten jeden jedyny raz. Dzieci z takich rodzin często wnoszą to do swoich. Ziarenko nienawiści kiełkuje na takim żyznym gruncie. Świat nie dostrzega potrzeby edukacji, uczą nas jak obliczyć cosinus, a nie uczą być człowiekiem. Czego nie wyniesiemy z domu...nikt nam nie da. A kobiety bite, a dzieci, których ojcowie gromią je za złą minę? Co z nimi? A córka, której tata lub ojczym zapomniał kim dla niej jest i traktuje ją jak panią do towarzystwa? Czemu? Bo człowiek staje się potworem i to jest zaraźliwa choroba. Móc odezwać się, a milczeć? Znów wracam do drogi. Cichej i spokojne, kroczy nią dziewczynka, jej ojciec pierwszy raz był z niej dumny, skwitował ją słowami: ''Stałaś się kobietą, dzięki mnie. Teraz idź, nie jesteś mi już potrzebna.''. Nieme przyzwolenie matki, cicha potrzeba śmierci, ciągnie się za nią, wierci. Powiecie: A Bóg na to patrzy. Wy też, oprócz naszej odwagi, edukacji, pieniędzy na pomoc w ucieczce, doktorom, którzy zrobią wszystko by ich nauka nie poszła w las, psychologom i cichej modlitwie, nie możemy uczynić nic więcej, poza czystym ludzkim człowieczeństwem.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Dominika Szałomska , Blogger