13:39

Wywiad z autorką "Z poczwarek w motyle" Patrycją Żurek!

Dominika Szałomska: Tradycja u mnie. Kiedy zaczęło się Twoje pisanie? Jak wyglądały początki?
Patrycja Żurek: Nie pamiętam dokładnie momentu, w którym zaczęłam pisać. Robiłam to od zawsze. Już w podstawówce pisałam jakieś opowiadania i romantyczne historie. Czasami miałam długie przerwy, ale zawsze o tego wracałam.
Musze powiedzieć, że książka bardzo mi się spodobała, bo miała jakiś swój urok. Skąd wzięłaś pomysł na napisanie powieści o kobiecych rozterkach?
Nie miałam sprecyzowanego pomysłu od początku do końca. Wiedziałam, że chcę napisać o przemianie. Zaczęło się od bólu głowy, pomyślałam o migrenie tak silnej, że nie pozwala funkcjonować. Zaczęłam pisać, reszta potoczyła się spontanicznie. Zawsze piszę w ten sposób. Czasami mam gdzieś w głowie zarysowany plan, ale nigdy tak naprawdę nie wiem, co się wydarzy. Moi bohaterowie sami o tym decydują.
Wielu ludzi woli upiększać życie w Polsce. Ty pokazałaś, jak wygląda to naprawdę. Miałaś taki zamiar, czy wyszło to przypadkowo?
Pisząc, nigdy niczego nie upiększam. W książce mało jest polskich realiów, bo wolę skupić się na postaciach niż rzeczywistości. Ale tak, to był zamiar i dobrze, że wyszło w ten sposób.
Jesteś również Matką - Polką. Miewasz podobnie jak Zuza lepsze i gorsze nastroje?
Matka – Polka to takie dziwne określenie. Nie do końca wiem, co oznacza. Chyba chodzi o kobiety, które mając dzieci jednocześnie pracują. To wcale nie jest takie trudne, jak się wydaje. Wszystko można połączyć, a kobieta, szczególnie gdy ma dziecko, nie powinna zapominać o sobie. Oczywiście mam lepsze i gorsze nastroje, ale nie wynika to z macierzyństwa. To raczej taka typowo ludzka cecha.
Zuza jest kobietą raczej podatną na załamania, a Sylwia to kobieta sukcesu. Ciężko było stworzyć dwa tak różne charaktery?
Nie :) Jak wspomniałam, bohaterowie tworzą się sami. Może brzmi to bardzo dziwnie, ale kreują się podczas pisania, dając mi znać, jacy chcą być i jak chcą postępować. Łatwo tworzy się postacie zupełnie różne od siebie. Trudniej stworzyć postać pełną, z wadami i zaletami, tak, by jej nie przekoloryzować.
Jaki jest Twój cel w pisarstwie? Jak daleko chcesz zajść?
Nie mam określonych pisarskich marzeń. Nie myślę o nagrodach, bo nie po to piszę. Chciałabym, żeby w moich książkach ludzie znaleźli coś, co im pomoże. Wiem, że tak się dzieje, bo kilka osób mi o tym powiedziało. Moje teksty wzruszają – i to jest znak, że robię to dobrze, tak jak chcę. Moim celem jest pisać jeszcze lepiej, ale nie stracić tej lekkości i sensu tego, co chcę przekazać.
Kiedy znajdujesz czas na pisanie? Rola matki nie jest prosta, nie ma jak brać wolnego. Więc kiedy tu znaleźć minutę czy dwie na pisanie książek?
Każdy czas jest dobry. Można pisać, jak dziecko jest w przedszkolu albo śpi. Jak bawi się z ojcem albo jest z nim na spacerze. Lubię pisać nocą, chociaż teraz częściej piszę rano. Staram się znaleźć godzinę dziennie i się temu poświęcić.
Opisywana przyjaźń Zuzy i Sylwii, którą pokazałaś w książce „Z poczwarek w motyle” jest wzorowana na prawdziwych zdarzeniach czy stworzyłaś ją na potrzeby powieści?
Wszystkie moje książki nie są oparte na faktach. Nigdy nie wykorzystuję przyjaciół czy znajomych i ich przeżyć. Mam taką zasadę. Wszystko, co opisuję, jest fikcją.
Czy doświadczałaś takiej oddanej przyjaźni?
Tak. Mam przyjaciół, bliskich i dalekich, z którymi znam się bardzo długo albo krócej. Każda z tych relacji jest inna, ale wszystkie równie ważne. Przyjaźń to, moim zdaniem, jedna z najważniejszych relacji w życiu i trzeba o nią dbać.
Okładka książki jest bardzo ładna i z klasa. To był Twój pomysł?
Okładkę stworzyła Edyta Niewińska i to był jej pomysł. Trafiła w sedno i jestem jej bardzo wdzięczna za ten projekt.
Jakie masz plany na dalsze książki? Piszesz już coś? Co to jest?
Mam skończone dwie pozycje. Jedna to erotyk z elementami fantastyki (czytaj: wampiry). Druga to powieść obyczajowa, jej akcja dzieje się w biednej dzielnicy. Bohaterkami są dwie dziewczyny, znów bardzo różne, kontrastowe. Ich losy przeplatają się z historią tytułowego Pana Ropucha. Więcej nie zdradzę, to tajemnica. Poza tym zaczęłam pisać... romans. Czyli coś, na czym kompletnie się nie znam i jestem ciekawa, co z tego wyniknie.
Jak Twoi bliscy reagują na kolejne napisane powieści? Czytają, oceniają?
Bliscy, czyli rodzina? Nie czytają. Przyjaciółki owszem, zawsze kupują, czytają, oceniają. Dają uwagi i rady. Bardzo cenię sobie to wsparcie.
Masz na koncie napisaną książkę erotyczną. Skąd wziął się pomysł?
Lubię erotykę i lubię o niej pisać. Zainspirował mnie jeden film, którego tytułu nie zdradzę. Postanowiłam stworzyć erotyczny trójkąt – kobieta i dwóch mężczyzn (wampirów). Wydawało się to ciekawe. Spróbowałam. Pisałam ponad miesiąc, ale jestem zadowolona z efektu. To piękna opowieść, jedna z moich ulubionych. Jest w niej dużo ładunku emocjonalnego.
Dziękuję Ci bardzo za odpowiedzi i życzę dalszych sukcesów.
Dziękuję serdecznie i pozdrawiam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Dominika Szałomska , Blogger