17:11

"Nie chodzi mi tu o to, żeby zamiast przecinków, kropek, wykrzykników, czy innych rzeczach używano słowa kurwa, ale jednak wulgaryzmy cały czas nam towarzyszą i dlatego postanowiłem je dodać." - Wywiad z Dawidem Waszakiem

Standardowe pytanie u mnie. Skąd pomysł, zamiłowanie do pisania? Kiedy się to zaczęło?
Hmmm… skąd… Szczerze mówiąc nie wiem, urodziło się to we mnie tak jakoś samo z siebie, nie wiem nawet, kiedy zaczęło. Za książkę zabierałem się kilka razy, usuwając wszystko, co napisałem, pisałem coraz więcej, a usuwałem coraz mniej. Opowiadanie z czasem zaczęło zmieniać się w książkę i tak sama z siebie powstała książka, a ja dzięki temu stanąłem w miejscu w którym właśnie jestem. Skąd pomysł na pisanie? Jak to się zaczęło? To tak jakbyś zadała mi pytanie, skąd pomysł na picie, dlaczego to robię.
Nie bałeś się wplatać wulgaryzmów do książek? Nie zawsze są mile przyjmowane.
Fakt, nie zawsze jest to przyjmowane dobrze, ale zależało mi na emocjach jakie towarzyszą głównym bohaterom. Komu, przy natłoku emocji, nie zdarza się używać wulgaryzmów? Spójrzmy prawdzie w oczy, prawie każdemu. Jeśli komuś coś takiego przeszkadza, przeszkadza mu również wyrażanie emocji. Nie chodzi mi tu o to, żeby zamiast przecinków, kropek, wykrzykników,
czy innych rzeczach używano słowa kurwa, ale jednak wulgaryzmy cały czas nam towarzyszą i dlatego postanowiłem je dodać. To nie miała być książka, w której pokazuje, jaki to świat jest idealny, bo najzwyczajniej nie jest.
Czy ktoś powiedział ci, że książka „ O tym, który raz już umarł” jest słaba i to najgorsze co napisałeś? Jeśli tak, to jak to przyjąłeś?
Nie da się każdemu dogodzić… Zdarzały się osoby, którym książka się podobała (chwaliły ją, że jest prawdziwa), ale nie ukrywam, że były też osoby, którym się nie podobało. To zresztą zależy od gustu, nie mogę każdemu dogodzić. Za każdym razem (w pierwszej jak i drugiej książce) wmawiałem sobie, że nie będę się przejmował zdaniem czytelników. W teorii to wszystko wychodzi super, ale w praktyce już nie. Nie potrafię się tym nie przejmować. Straciłem na to bardzo dużo czasu i część mojego życia i każda negatywna opinia trochę boli.
Skąd pomysł na takie mocne i przerażające sceny morderstw?
Mocne? Przerażające? Nie starałem się aby takie były. Miały być normalne, zwykłe. Fakt, chciałem, aby pozostały w czytelniku na dłużej, żeby o tym jeszcze przez chwilę pomyślał. Chciałem trochę podnieść poprzeczkę, odskoczyć od tych sztywnych opisów. Chciałem, aby moja książka była inna. W filmach poprzeczka ciągle jest podnoszona i nikt nigdy nie robi z tego powodu wielkiego halo, zamiast tego zachwycają się pomysłami, nagradzają. Tak też trzeba robić z książkami, iść do przodu, jeśli chcemy, aby miały one miejsce w przyszłości.
Jest wiele opinii, że powieść „ O tym, który raz już umarł” ma wiele wątków, które można by było rozwinąć całość miała by z 400 stron. Czemu tego nie zrobiłeś, tylko skupiłeś się na jednym bohaterze?
Zgodzę się z Tobą, mogłaby mieć z 400 stron, gdybym ją bardziej rozpisał… ale nie chciałem jej bardziej rozpisać. Postanowiłem się skupić na tej osobie, która jest tu najważniejsza. Ksiądz Marcin? Nawet nie mogłem go rozpisać, mimo że odgrywa on tam bardzo dużą rolę. Gdybym rozbudował bardziej jego postać, zepsułbym dalszą część historii, stałby się mniej tajemniczy. Jeśli chodzi o życie Grzegorza, ksiądz nie spędzał z nim całych dni i nie wiedział dokładnie o wszystkim. Wydaje mi się, że gdybym rozpisał ją bardziej, byłoby to wtedy mniej realistyczne
Co twoi bliscy mówią, gdy czytają twoje książki?
Zdarzają się negatywne jak i pozytywne opinie, wśród tych, którzy ją czytali. Są ze mnie dumni, że stworzyłem coś takiego i z resztą coś tak odważnego. Rodzina trzyma kciuki za to, by mi się udało
Przygotowywałeś się jakoś specjalnie do tej książki? Czy po prostu usiadłeś i zacząłeś pisać?
Przyznam się, że po prostu usiadłem i zacząłem pisać, chociaż nie z problemami. Były takie fragmenty, przy których miałem więcej problemów. Przy pierwszych blokadach zacząłem się przygotowywać, ale nie do całej historii, wtedy sam stworzyłbym w sobie blokadę i ograniczyłbym się do takiej pracy, jaki materiał sobie przygotowałem.
Jak zareagowałeś gdy po pierwszej książce „Narodziny zła” zaczęły napływać wiadomości o tym jaki dobry jesteś i jak bardzo się podobała książka?
Przed jej ocenami, jak już mówiłem wcześniej… bałem się. Nie wiedziałem jak ludzie zareagują, ale no cóż… trzeba spróbować… i się udało. Książka cieszyła się ( i z resztą cieszy) dużym zainteresowaniem. Spływały do mnie przychylne recenzje, opinie od czytelników, którzy wysyłali mi je na fan-page w wiadomości. Zdarzyły się nawet osoby, które wybrały ją na maturę i pisały z kilkoma pytaniami. Nie spodziewałem się takiego poklasku.
Nie boisz się, że jakiś psychopata po przeczytaniu twojej książki skopuje sceny morderstw i na kimś je użyje?
I znowu takie pytanie, dość często się zdarza. Jeśli czytelnicy uważają, że jakiś psychopata jest w stanie je skopiować, to znaczy, że jest dobra i realistyczna Nie myślę teraz o tym, mi samemu nie przyszło to do głowy. Miałbym ogromne wyrzuty sumienia, gdyby coś takiego miało miejsce. Nie mówmy o tym.
Osobiście nie czytam powieści, które mają dużo wulgaryzmów. Jakbyś zachęcił taką osobę, by przeczytała twoje dzieło i dała jej szanse?
Nie jestem w tym dobry, ale spróbuje. W obu książkach nie chodzi o wulgaryzmy czy chamstwo. Starałem się pokazać historię, która może spotkać każdego z nas, bez względu na to skąd pochodzi, kim jest, jak żyje. To historia, która wydaje mi się, że poruszy każdego czytelnika, która zada sobie pytanie, a co, jeśli ktoś taki mieszka obok mnie? Warto sięgnąć po tą lekturę chociażby dlatego, że pokazuje życie od kuchni.
Słyszałam, że będzie i trzecia książka, nad którą już pracujesz. Zdradzisz czytelnikom choć odrobinę o czym będzie?
Tak, pracuję nad czymś nowym. Będzie to coś innego od moich pozostałych prac. Miałem z nią trochę problemów, niestety miałem całość na pendrive, który po prostu padł, ale nie zniechęciłem się, piszę od nowa i całkiem dobrze mi idzie. Jest to historia ułożonego mężczyzny, z żoną, synkiem, dobrze płatną pracą, którego życie niestety legło w gruzach. Reszta jak na razie niech pozostanie tajemnicą
Jaki masz styl pisania i jaki jesteś brutalny w książkach już wiemy. Ale jaki jesteś na co dzień jako zwykły Dawid?
Na co dzień nie jestem brutalny, mroczny, czy ponury, jeśli o to chodzi. Staram się nie pokazywać, że mam zły humor, czy doła. Uwielbiam oglądać komedie i w różny sposób poprawiać sobie humor. Nie lubię pisać o sobie, a może bardziej nie lubię. Najważniejsze chyba, że nie jestem taki jak postacie w moich książkach.
Jednym z patronów medialnych książki są „Polacy nie gęsi i swoich autorów mają”. Jak oceniasz tą akcje? I jak się czułeś podczas promocji „O tym, który raz już umarł”?
Zaskoczyło mnie zaangażowanie ze strony Gąsek. Nie spodziewałem się, że aż tak im będzie zależeć na promocji książki, jak i mojej osoby. Ich akcja jest bardzo dobrym pomysłem, szkoda jedynie, że została ona założona tak późno.

1 komentarz:

  1. Jakoś ten autor nie przekonuje mnie do siebie... Może kiedyś się to zmieni..

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Dominika Szałomska , Blogger