16:54

Inteligentna Bomba Silly i jej autor u mnie na dywaniku – czyli wywiad z Marcinem Brzostowskim

Marcin Brzostowki. Fot z prywatnej galerii
Dominika Szałomska: Dzień dobry, oto pierwsze pytanie. Kiedy zaczęło się Twoje pisanie?
Marcin Brzostowski: Moje pisanie rozpoczęło się jakieś 12 lat temu, właśnie wtedy debiutowałem książką Pozytywnie nieobliczalni.
Czyli teraz, podczas promocji na Gęsiach, to wersja rozbudowana? Czy to ta pierwsza? Sprzed 12 lat.
To jest drugie wydanie, czyli wersja poprawiona. A było co poprawiać...
Aż tak źle? Czy po prostu parę rzeczy Ci się nie podobało?
Zaryzykuję twierdzenie, że po tych kilku latach od debiutu nieco inaczej patrzę na tekst i kwestie techniczne. Dlatego było co robić.
Mówi się, że pisarz dojrzewa z każdym swoim dziełem.
Zdecydowanie, zresztą to bardzo fajna sprawa, że widzi się swoje słowa i zdania w nowym świetle.
A masz tak, że czytasz coś swojego sprzed kilku lat i mówisz: „Wow, ja to napisałem”?
(śmiech) Czasami. Raczej załamuję ręce i biorę się ponownie do roboty.
A jak to robisz, że średnio co dwa lata pojawia się nowa książka? Zdarzyło się nawet kilka powieści w ciągu jednego roku.
Wszystko zależy od organizacji pracy. I oczywiście od pomysłów. Jeśli jest czas (Cud!) i pomysł, to z resztą jakoś już idzie.
Co tak zajmuje Twój czas?
Myślę, że to samo co u wszystkich z nas, czyli praca i przeróżne obowiązki. Pisanie odbywa się zawsze kosztem czegoś.
Czemu z tylu możliwości wybrałeś właśnie pisanie?
Kiedyś to była muzyka, zespół. Jednak w którymś momencie wybrałem pracę solową. Można się wtedy bardziej zorganizować i odpowiadasz za błędy tylko przed sobą.
Jesteś miłym i niesamowicie pozytywnym człowiekiem, skąd więc w Tobie pomysły na takie właśnie książki, jak Bomba Silly, Pozytywnie Nieobliczalni i wiele innych?
Nie lubię pisać o dupie Maryni. Chcę poruszać i komentować ważne sprawy, przynajmniej dla mnie. Na przykład wyścig szczurów czy też wszechogarniającą władzę państw, korporacji. Po prostu staram się patrzeć szeroko otwartymi oczami na rzeczywistość.
Może pytanie i oklepane, ale muszę je zadać: jak wpadłeś na pomysł, by napisać książkę o inteligentnej bombie? Czegoś takiego jeszcze nie spotkałam na rynku.
Długo myślałem o czymś właśnie nowym, oryginalnym choćby w części. I pewnego dnia zobaczyłem tę „Silly”, jak przemierza mój pokój i pyta o drogę... Poza tym wszystko ze mną ok.
Imię lub nazwa „Silly” po przetłumaczeniu na polski oznacza „głupi”. Czy to jakiś Twój prywatny żart czy przypadek?
Może bardziej głupiutka, niedojrzała, naiwna. Trochę jak dziecko, które poznaje świat.
Czyli jednak jest jakieś nawiązanie do tych dwóch słów?
Do tego jednego, to tak.
Widziałam, że książka Słodka bomba Silly jest także przetłumaczona na angielski. Skąd taki pomysł? Czemu akurat ta książka?
Mam nadzieję, że przesłanie tej książki jest uniwersalne, dlatego jest i tłumaczenie. Sweet bomb Silly jest dostępna na całym świecie, np. Amazon. I właśnie o to mi chodziło.
Osobiście uważam, że ta książka ma duże szanse na stanie się bestsellerem. Zamierzasz zostać przy thrillerach czy może planujesz coś nowego?
Miło mi, że tak myślisz. To bardzo miłe. Po mistrzostwach świata w piłce nożnej zabieram się do kontynuacji Zemsty kobiet i przygód inspektora Franco Foga. A zatem tym razem to będzie kryminał.
Czyli na romans nie mam co liczyć? (śmiech)
Ależ tak! Mam już w głowie część fabuły do romansu.
A zatem jesteś wielogatunkowy. Taki pisarz ma ogromne szanse na wybicie się. Chciałbyś być rozpoznawalny na świecie?
Chyba każdy by chciał, ale nie liczę na to zbytnio. Ale chcieć zawsze można…
Czyli plany na książki są. A jak myślisz, prościej wydać książkę papierową czy e-booka?
Zdecydowanie e-booka. Zresztą e-booki to przyszłość.
Czemu? Nie wierzysz w papierowe wydania?
W papierowe wydania wierzę, tylko w polski rynek książki nie wierzę.
(śmiech) No tak, spora różnica. A polscy pisarze? Jak ich oceniasz?
Jako osoba pisząca, nie będę oceniał poczynań kolegów i koleżanek. A jako czytelnik mogę polecić Sławka Łuczaka, Krzysztofa Vargę, Andrzeja Stasiuka... To z tych żyjących.
I mnie. (śmiech)
To na pierwszym miejscu!
Dziękuję. Myślę, że wszytko już mam. Dziękuję bardzo za udzielenie wywiadu.
Dominika, to ja bardzo dziękuję. A przede wszystkim życzę powodzenia z Twoją książką.
Nie dziękuję, lepiej nie zapeszać. I ja również życzę powodzenia i czekam na romans w Twoim wykonaniu.
(śmiech) Kiedyś będzie. Obiecuję.

Za możliwość wywiadu dziękuję Polacy nie gęsi i swoich autorów mają

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Dominika Szałomska , Blogger