20:39

Zdrowie prawde powie

Zdrowie prawde powie
Nie wiem ilu z Was wie, że od środy popielcowej nie jem słodkiego, ani niezdrowego. Staram się jak mogę, by moją dietę urozmaić w witamy. Ostatnio mnie olśniło, że moje posiłki są tak ubogie w witaminy i owoce, że złapałam się za głowę. Kilka lat temu przez problemy z żołądkiem musiałam zacząć uważać bardzo co jem, nie każdy owoc mi służył, dlatego (o zgrozo) zrezygnowałam ze wszystkich i z czasem oduczyłam się je jadać. Dopiero teraz dotarło do mnie co zrobiłam sobie i swojemu organizmowi (przyczyniło się do tego czyjeś gadanie, że jem niezdrowo). Wiem już jakie owoce działają na moją niekorzyść, a które mogę jeść bez problemu, z warzywami jest podobnie. Co więcej, zamierzam taką dietę utrzymać, nie tylko przez post, lecz już na zawsze. Wiadomo, zawsze zdarzy się jakiś jednorazowy wyskok, ale w końcu jestem kobietą i czasem mam ochotki na różne różności.
Jednak co jest najwspanialsze w tym wszystkim, to to, że nie brakuje mi jakoś bardzo starych nawyków, ani czekolady, zapiekanek, pizz... oczywiście przychodzi ochota na nie, ale wtedy sięgam po jabłko, czy coś co może mi zastąpić zachciankę.
No bo spójrzmy na to... co np. takie jabłuszko daje mojemu organizmowi: Witaminę C, B1, B2, B3, B5, B6, B9, B12, A i Retinol, E i tokoferol, D, K, Karoten, likopen, są źródłem węglowodanów w tym błonnika. Połowa z tych nazw mi nic nie mówi, ale no ludzie, czy to mało?
A co taka pizza posiada w sobie? Yyy no ja nie wiem... Nic? Nie no dobra, wiadomo jak zrobimy sami i dobierzemy wartościowe składniki to tak, ma coś w sobie. Ale mało osób ma ochotę, by po ciężkim dniu jeszcze bawić w takie rzeczy, dlatego przeważnie wchodzi się do sklepu i kupuje coś za kilka złoty, co więcej szkodzi niż pomaga.
I oto po takim rekonesansie, doszłam do wniosku, że nie będę się więcej truła. Tyle na ile mogę, staram się jeść zdrowo i z głową, a nie ze zachcianką. Wam polecam to samo, idzie wiosna (już w sumie jest) i trzeba zadbać o nasze ciałka, dzięki którym możemy egzystować na ziemi. Musimy dostarczyć im dużo witaminek, by nie pogniewały się na nas i nie zaczęły protestować.
Ja biorę się ostro za siebie i swoje posiłki, a Wy? Dotrzymacie mi towarzystwa i razem będziemy walczyć z naszymi niezdrowymi nawykami?
Pamiętajcie, owoce i warzywa to nasi najlepsi przyjaciele i nie zapominajmy o nich nigdy, przenigdy.
Całusy
Wasza Dominika

23:07

Miłość to nie powód do wstydu

Miłość to nie powód do wstydu
Miłość wyzwala w nas to co piękne. To co nosimy w swojej duszy. Nie patrzy na bariery jakie nas dzielą. Pozwala poczuć nam się bezpiecznym, przy tej prawdziwej drugiej połówce nie musimy się hamować, jesteśmy po prostu sobą. Kocha się nas z naszymi wadami i zaletami, nie raz ta ukochana osoba potrafi zmienić wadę w zaletę. I to w nich uwielbiamy, bo oni zawsze dostrzegą w nas dobry, choćby nie wiem co.
Ale taka miłość zdarza się rzadko, a nawet i rzadziej. Pary kłócą się o drobiazgi, odkochują się w ciągu doby. Ba potrafią, zakochać się, odkochać i ponownie w ciągu kilku dni. Dobra, wierzę w miłość od pierwszego wejrzenia, ale nie dziesięć tysięcy razy w tygodniu. Jeśli kochamy prawdziwie to to uczucie trwa całe życie, nie widzimy nikogo innego, bez tej osoby nie potrafimy normalnie żyć, gdy już wkroczy do naszego świata to nic nie jest takie samo, wszystko się zmienia i zaczynamy postrzegać rzeczywistość inaczej. Gdy ten ktoś znika, nasze serce krwawi. Dlatego nie rozumiem osób, które w jednej chwili mówią „kocham”, a w następnej „nienawidzę” jak można odkochać się w ciągu jednej nocy?
Czy pamiętacie jak miłość wyglądała kiedyś? Jak mężczyźni starali się o kobietę, a one zawstydzone rumieniły się. Nie rozkładały nóg po dziesięciu minutach rozmowy. Nie paliły więcej od mężczyzn, nie kopciły pod blokiem z „koleżankami”. Były delikatne, urocze, wstydliwe i przede wszystkim potrafiły mówić coś więcej niż same przekleństwa. Umiały rozmawiać w kulturalny sposób. Panowie by zwrócić na siebie uwagę wysyłali kobiecie kwiaty, liściki, komplementy. Nie mówię, że tak powinno być, ale no ludzie/faceci czy waszym szczytem podrywu jest „E lala, fajne cycki”? Bycie dżentelmenem nie boli, naprawdę, co Wam szkodzi przepuścić w drzwiach kobietę? Rozumiem też, że teraz jest modne bycie silną, niezależną damą, ale przecież każda dziewczyna/kobieta chce być adorowana. I nie wciśniecie mi kitu, że to nie prawda.
Czemu to wszystko piszę? Ponieważ widząc dzisiejsze pary, szlak mnie trafia, no bo błagam Was... No i naczytałam się na dużo romansów :)
Czy istnieją małżeństwa, które kochają przez całe życie? Wspierają? I są ze sobą na dobre i na złe? Uważam, że takie są na wyginięciu. W naszych czasach rośnie wskaźnik rozwodów jak temperatura w Afryce. Kto z Was wierzy, że istnieje gdzieś na świecie nasza druga połówka? Wierzy, że warto kochać? Znam bardzo mało takich ludzi. Wszyscy stają się cyniczni, żądnymi sławy, kariery i górą pieniędzy, za które pojadą na luksusowe wakacje za granicę. Ilu z Was wolało by pojechać gdzieś na wieś? Gdzie czas płynie wolno, ludzie się znają i lubią, rano czuć rosę, a także słychać za oknem śpiew ptaków, by móc przebywać z ukochaną osobą. Mnie osobiście wieś spełnia wszystkie wymogi.
Jednak im młodsze pokolenie, to inne mają zamiary, priorytety i pomysły, które mnie przerażają. Przyznaje, jestem starej daty, ale czy tak dużo wymagam od społeczeństwa? Trochę kultury i empatii dla innych.
Mówią, że to niemożliwe, że trzeba się martwić o siebie i być samolubnym, ale wystarczy odrobiną chęci i można wszystko. Jeśli nie pokażemy światu się od lepszej strony, to jesteśmy zgubieni. Kim będziemy za dziesięć, dwadzieścia czy pięćdziesiąt lat, jeśli zapomnimy czym jest prawdziwa miłość. Okazujmy ją przyjaciołom, rodzeństwu, rodzicom i tym których kochamy. Nie bójmy się mówić „kocham cie”. To są dwa najpiękniejsze słowa jakie ludzkość mogła stworzyć (zaraz potem jest „wyprzedaż”). Nie pozwólmy by straciły swój unikatowy czar. Gdy słyszymy te dwa słowa, serce przyspiesza, w brzuchu pojawiają się motyle, a na naszej twarzy pojawia się uśmiech.
Do czego zmierzą tą notką? Chce pokazać, że niektórzy wciąż widzą „to coś” w ukochanej osobie. Pokaż, że mimo jest różnie i dzieje się różnie, nie wolno się poddawać tylko walczyć i naszą miłość. Nie dajmy jej sobie odebrać, nie pozwólmy by słowa „kocham cie” straciły znaczenie.
Pomóżcie mi pokazać i udowodnić to wszystko światu.
Wasza Dominika

21:21

#8 Recenzja Jesiennej Miłości

#8 Recenzja Jesiennej Miłości
         Autor: Nicholas Sparks – Jesienna Miłość
Wydawnictwo: Albatros Wydawnictwo
Premiera: 2013-09-06
Stron: 224
Nicholas jak wiadomo powszechnie to wybitny pisarz, który jest znany na całym świecie. Ma na swoim koncie prawie 20 wydanych książek tłumaczonych w trzydziestu trzech krajach. Dla mnie miłośniczki romansów i obyczajów to same rarytasy. Dlatego sięgnęłam po kilka jego książek, jednak ostatnio przez przypadek znalazłam powieść „Jesienna miłość”.
Książka opowiadana jest od strony Landona. Rzadko zdarza mi się czytać coś od tej męskiej strony, ale tak zakochałam się w opisie, że uznałam to cudo za jedną z tych rzeczy „Must have”. Kupiłam i czekałam z niecierpliwością kiedy będę mogła wziąć w dłonie, a gdy to się stało od razu zabrałam się za czytanie. I muszę przyznać, że nigdy w życiu nie przeczytałam tak płynnie napisanej książki. Od pierwszych stron uśmiałam się i wiedziałam, że nie pożałuję poświęconego jej czasu.
Wszystko zaczyna się spokojnie. Dojrzały już wiekowo Landon wybiera się na spacer, podczas którego cofa się wspomnieniami o czterdzieści lat. I tak zaczyna się cała historia, która ma miejsce w latach sześćdziesiątych. Jednak nic po opisach na to nie wskazuje, akcja mogłaby dziać się kiedyś jak i dziś. Dialogi są zabawne, opisy jak dla mnie są idealne, ani za długie, ani za krótkie i ukazują to co najważniejsze. Za to w książce jest dużo wątków powiązanych, z reguły mi one nie bardzo podchodzą, ale w tej powieści nie o tyle przeszkadzało mi, co dodawało całej książce uroku.
Teraz nieco o bohaterach.
Landon to 17-latek, który trochę się buntuję, kaprysi, wyśmiewa się wraz ze znajomymi z innych, nie dogaduję się z ojcem, z którym mają różne poglądy, a do tego uwielbia flirtować. Chcąc iść na łatwiznę zapisuje się na zajęcia teatralne. Miał do wyboru albo teatr albo chemie, dlatego wolał to mniejsze zło, lecz nie wiedział, że zabawa w aktora może odmienić jego życie.
Jamie, córka pastora, bardzo religijna, zawsze przy sobie nosi biblię, niemodne ubrania, jednak jest przesympatyczną dziewczyną, którą nie może tyle co lubią, a szanują. Sprawia, że buntownicy stają się nieśmiali, a gdy o coś prosi nikt nie potrafi odmówić... jej niewinna dusza i serce to cenny dar. Lecz podczas, gdy wszyscy widzą niewinną osobę, ona tak naprawdę skrywa tajemnicę, która odmienia wielu.
Ostatnie o czym chciałam wspomnieć to, że na podstawię tej książki został nakręcony film „ Szkoła uczuć” i chyba każdy z nas zna ta ekranizację, i choć raz ją widział. Jednak to kolejny przykład książka-film gdzie zmiany są tak widoczne, że nie trudno je dostrzec. Dla mnie te dwa cuda różnią się diametralnie. Większość wątków jest całkowicie inna, jednakże oba dzieła są warte uwagi i oba pokochałam. Nie potrafię wybrać lepszego, bo prezentują różne odczucia, jednak pewnie jak spora część ludzi, stanę po stronie książki.
Podkreślę jeszcze raz, że Nicholas Sparks jest wybitny i po prostu wiem, że sięgnę po kolejne jego powieści w najbliższym czasie. Nic mnie od tego nie powstrzyma.
Książka dostaje ode mnie 10/10

12:33

„Jest to obecnie najpopularniejszy poetycki fanpage w Polsce.” - czyli wywiad z Victorem Venerdim


Kiedy zaczęło się pisanie wierszy? O czym był ten pierwszy?
Pisać nauczyłem się już jako trzylatek. Pierwsze wiersze napisałem we wczesnym dzieciństwie, ale nie po polsku, lecz w sobie tylko znanym, wymyślonym, dziecięcym języku. Nic one nie znaczyły, ale miały zachowany rytm.
Również w mojej dzisiejszej poezji pozostało coś z czasów dziecka. Słowo „Emportante” obrane za tytuł tomiku w rzeczywistości nie istnieje. Zostało ono wymyślone przeze mnie i w sposób luźny nawiązuje do słowa „important”. Emportante postanowiłem jednak czytelnikowi wytłumaczyć na pierwszej stronie mojego tomiku jako: „1) myśli, ludzie i rzeczy będące dla człowieka bardzo ważne; 2) wszystko co człowiek ratowałby z płonącego domu”.

Pamiętasz go jeszcze, by na przykład zacytować go tutaj?
Haha... pamiętam, ale gdybym go zacytował, to moja kariera byłaby już zniszczona, a członkowie Rady Języka Polskiego przerwaliby urlopy w trybie pilnym.

Chciałeś wydać tomik z wierszami, które możemy przeczytać na Twojej autorskiej stronie. Skąd wziął się pomysł na takie wydanie?
Na mojej stronie internetowej opublikowany jest wybór wierszy wchodzących w skład tomiku „Emportante”, który ostatecznie zamknąłem w liczbie 57 wierszy. Pomysł na jego wydanie wziął się stąd, że jak każdy artysta chcę, aby moje utwory znalazły swoich odbiorców. Forma tomiku poetyckiego posiada ponadto już pewne tradycje, a doba e-booków otwiera przed nimi jeszcze większe możliwości, które mam zamiar wykorzystać.

Podział na cztery części jest dość oryginalny. Który dział sprawił Ci najwięcej trudności?
Mój tomik zawiera bardzo wiele utworów, co czyni uzasadnionym twierdzenie, że są to właściwie cztery tomiki w jednym. Zabieg jego podzielenia na części miał na celu ułatwić czytelnikowi odbiór tomiku jako całości. Jednocześnie zbliża on tomik do kodeksu – formy znanej chociażby z twórczości K.K.Baczyńskiego.
Żadna z części nie sprawiła mi trudności. Pewnie dlatego, że tematyka nie była mi narzucona, lecz wyewoluowała ze mnie samego. Zdarzały się jednak „trudne” wiersze. Nad rekordzistą pracowałem 4 lata skrupulatnie jak zegarmistrz, dopisując coś, dokonując skreśleń i przekształceń.

Jesteś przystojnym mężczyzną, nie boisz się że, gdy zyskasz sławę wierszami z części Miłość, dużo dziewczyn będzie widziało w Tobie ideał?
Dziękuję za komplement. Nigdy nie myślałem o tym w ten sposób. Zdarzyło mi się już, że kilka osób rozpoznawało mnie i podchodziło na ulicy. Było to bardzo miłe. Zdaję sobie sprawę, że wiersze miłosne cieszą się największa popularnością. Z tym ideałem to pożyjemy, zobaczymy...

Czy jakiś wiersz w tomiku ma dla Ciebie szczególne znaczenie? Jeśli tak, to który?
Tak, szczególne znaczenie dla mnie ma bez wątpienia wiersz „śmierć Adama”. Wówczas bowiem wypracowałem swój styl, któremu po dziś dzień jestem wierny.
Pamiętam zresztą jak go stworzyłem. To było w 2009 roku, siedziałem w Bibliotece Uniwersytetu Warszawskiego i w moje ręce wpadł album o malarstwie włoskim. Moją uwagę przykuł obraz autorstwa Piero della Francesca, na którym uwieczniony został moment śmierci pierwszego człowieka – biblijnego Adama. Uzmysłowiłem sobie wówczas, że była to pierwsza śmierć w historii świata. Doświadczenie zupełnie nowe, nie tylko dla umierającego Adama (nie wiem jak – nienaostrzoną była kosa/ nie wiem jak – pusta kartka w pamiętniku Boga), ale także dla obserwującej to Ewy („dotyka wyroku powiek/pragnie umrzeć z nim bądź za niego/pragnie przeniknąć skałę/lecz palce wpadają kolejno w przepaść”). Właśnie tak kończyła się pierwsza miłość. Ten wyjątkowo smutny obraz niesie w sobie jednak pewną nadzieję, którą również starałem się zawrzeć w moim wierszu. Otóż według podań apokryficznych pod język Adama włożono ziarno drzewa, z którego stworzono krzyż dla Jezusa Chrystusa („choć podobno pod drętwym językiem:/ziarno zbawiennego drzewa/małe słoje co przesiąkną krwią”).

Jak powstają Twoje wiersze? Nagle pod wpływem chwili, czy siadasz nad kartką papieru i po dłuższym namyśle piszesz?
Nigdy nie siadam nad pustą kartką papieru. Wiersze piszę w myślach, niektóre krócej, a niektóre dłużej. Na papier przelewam już gotowy i przemyślany utwór.

Jak wspominasz analizowanie wierszy w szkole?
Nie umiałem tego robić. Jak pewnie większość z nas odczuwałem nawet pewną niechęć do poezji. Przyczyna tego była jak zwykle prosta – nikt nigdy nie postarał się tego dobrze mi wytłumaczyć. Byłem „zaszczepiony” na wszelkie odmiany poezji. Dopiero w liceum za sprawą fantastycznego polonisty odkryłem jej magię i straciłem na nią „odporność”. W poezji zafascynowało mnie to, że w kilku wersach można wyrazić to, co na kilkuset stronach powieści. Ta cecha zaważa właśnie na tym, że do wiersza łatwiej wrócić niż do opasłych tomów prozy.

Czy na co dzień jesteś wrażliwy jak na poetę przystało?
Tak. Uważam, że w dzisiejszym świecie jest to jednak wada, a nie zaleta. Niestety istnieją ludzie, którzy potrafią wykorzystać czyjeś dobre serce. Czasami lepiej jest nie czuć więcej niż inni. Takie jest życie.

Ciężko było połączyć pisanie wierszy i studiowanie prawa?
Nie. Natłok zajęć i obowiązków sprawił, że poezja stała się dla mnie w sposób naturalny jedynym oknem na świat kultury. Zwięzłość formy i mądrość treści świetnie odnalazły się w moim zabieganym i pełnym paragrafów życiu.
Wpływ prawa na moją poezję oczywiście był. Przykładowo, w wierszu „sto kamieni od Rzymu” piszę o losie Peregrini dediticii, a więc cudzoziemców, którym prawo rzymskie nie dawało żadnych praw publicznych, czy prywatnych. Nie wolno im było nawet zbliżać się do Rzymu bliżej niż właśnie na sto mil. Również kodeksowa struktura mojego tomiku nosi pewne znamiona studiów prawniczych.

Nie uważasz, że w naszych czasach ludzie już nie czytają wierszy? Nie boisz się, że Twoja praca pójdzie na marne?
Jak pisała Wisława Szymborska: „niektórzy lubią poezję...”. Nie oszukujmy się – poezja nigdy nie będzie tak popularna jak piłka nożna czy muzyka. Ma ona jednak swoje stałe grono odbiorców i wierzę, że zawsze tak będzie.

Masz już jakieś wielbicielki/wielbicieli?
Tak, moi fani mogą komentować moje wiersze oraz obserwować moją twórczość na fanpagu: www.facebook.com/wiersze Cieszy mnie to, że jest to obecnie najpopularniejszy poetycki fanpage w Polsce.

Czy miałeś swoją muzę do działu Miłość?
Nie miałem muzy. Moje wiersze miłosne nie były inspirowane wydarzeniami z życia osobistego. Zwykle gdy to mówię, to wiele osób się dziwi. Poezja miłosna jest bowiem silnie emocjonalna i nie każdy potrafi o niej pisać nie będąc zakochanym. Poeta jest w tej mierze trochę podobny do aktora. Musi umieć wczuć się i opisać to co nieopisywalne, i to tak, aby nie narazić się na zarzut sztuczności.

Ile czasu dziennie poświęcasz na pisanie wierszy? I ile dziennie ich przybywa?
Całe szczęście nie pracuję w fabryce wierszy i nie mam do wyrobienia ich dziennej normy. Poetą jest się jednak przez całą dobę. Bywa tak, że jednego dnia pojawia się kilka pomysłów. Inspiracją może być dosłownie wszystko.
Przykładowo, kiedyś w nocy, przy ostrym mrozie i ataku śnieżycy, pomogłem zagubionej w Warszawie parze znaleźć drogę do hotelu. Podczas wędrówki nawiązana pomiędzy nami rozmowa w jakiś tajemniczy sposób skłoniła tego mężczyznę do oświadczenia się swojej wybrance. Poeci czynią cuda. Oświadczyny zostały przyjęte, a ja zostałem poproszony o bycie świadkiem na ich ślubie. Tak powstał wiersz oświadczyny. Z kolei wiersz koszule powstał, gdy odwiedził mnie mój znajomy, któremu kilka dni wcześniej zmarła ukochana żona. Nie wiedział co robić z jej ubraniami i lekami. Wahał się, czy w ogóle wchodzić do jej pracowni, nie mówiąc już o jej posprzątaniu.
Oficjalna strona poety: www.victor-venerdi.pl

12:23

#7 Recenzja wierszy Victora Venerdiego - Emportante

Jak wiadomo wiersze pisane były przed wiekami. Tworzą historię tak jak książki, jednak mają w sobie inny urok. To co niektórzy umieszczają na dwustu stronach powieści, to poeta potrafi umieścić w paru wersach. Potrafią wprawić nas w radosny, melancholijny, a nawet i nastrój przemyśleń. Sama nigdy jakoś szczególnie nie przykładałam dużej uwagi do wierszy, nie czytałam ich nałogowo jak książek, lecz gdy już czytam to potrafię rozróżnić dobry wiersz od tego złego.
Dlatego jestem pewna, że wiersze Victora Verdiego są więcej niż dobre. Autor podzielił je na cztery części.
Miłość
Cierpienie
Tożsamość
Przebaczenie
Każdy „dział” posiada własną niepowtarzalną aurę, która mnie osobiście zachwyciła. Sprawiła, że na mojej twarzy pojawił się uśmiech, rozmarzenie. Nie znam się na technikach pisania wierszy, lecz uważam, że te są naprawdę dobre i warte uwagi każdego człowieka. Nie ważny jest wiek, lecz odczucia jakie one wywołają. A w naszych czasach to rzadkość, gdy ktoś docenia tą starą sztukę, a co więcej, na wymarciu są osoby, którzy potrafią napisać wartościowego.
Pozwolę sobie przytoczyć mój ulubiony wiersz Victora Verdiego, który znalazłam na jego stronie internetowej.
    „I
tak bym chciał całować Ciebie
Nocą Kupały zagrać na Twojej szyi
pocałunkiem jak na harmonii
melodię miłości ze starych płyt
która wybaczała wszystko

tak bym chciał malować Ciebie
siedmioma zachodami słońca
uciszyć palcem rozchylone wargi
i całować Ciebie do końca bez końca

     II
więc bądź moim Aniołem
zanurz mnie w ukojną pościel słowa
i spraw bym uciekł do każdego pocałunku
niczym ptak w przestrachu chłodu
w odległe zakamarki Twojej duszy
tam gdzie znajdę zapach róż
dla każdej litery z Twojego imienia „
Miałam problem wybrać ten jeden, bo uważam że wszystkie są dobre i jak powszechnie wiadomo, jestem romantyczką, więc moja ulubiona część to „Miłość”. Na drugim miejscu stoi „Cierpienie”. W tych dwóch działach się zakochałam i będę śledzić poczynania tego autora. A jeśli ukaże się jakiś tomik, to oficjalnie ogłaszam, że pierwsza ustawię się w kolejce po niego.
Moja ocena to 9/10. Polecam wiersze każdemu, dużemu, małemu, staremu, młodemu.
Za przeczytanie ich dziękuję akcji „Polacy nie gęsi i swoich autorów mają”, a także Autorowi, za napisanie czegoś tak dobrego.

22:19

Kącik pisarski

Kącik pisarski
Niektórzy traktują pisanie jak hobby, inny jak zawód, a jeszcze inni z myślą że zarobią na tym krocie. Nic bardziej mylnego.
Ja sama zaczęłam pisać ponieważ... Szczerze? Pojęcia nie mam dlaczego. W mojej głowie wykreował się pomysł i go napisałam jak najlepiej wtedy umiałam. Wtedy czyli w 2009 roku, środek wiosny, a ja otworzyłam Worda i zaczęłam uderzać w klawiaturę. Teraz wydaje mi się to takie naturalne, takie jakbym robiła to od zawsze, a nie dopiero kilku lat.
W kąciku chce Wam pokazać jak wygląda taki świat pisarza początkującego. Czy wena to prawda, czy mit? Czy pisanie może być powołaniem jak np. bycie księdzem? A także jak wygląda publikowanie książek. Wszystko to chce Wam pokazać „od kulis”. Bez kolorowych historyjek jakie to życie jest piękne, gdy robi się to co się kocha.
Tak to cudowne, ale czy łatwe? Czy aby na pewno jest to tak proste jak się wydaje? To już wkrótce...
Copyright © 2016 Dominika Szałomska , Blogger