12:34

#4 Recenzja Zamek Laghotow E.M.Thorhall

Co ja mogę powiedzieć o tej książce? Może zacznę od tego, że ostatnio opisy nie współpracują ze mną, nie oddają sensu tego co dzieję się w powieści. Zgłosiłam się do recenzowania tej książki z podekscytowaniem, że w końcu doczekam się porządnej historii z wątkiem miłosnym. I co? I zawiodłam się nieco, tak jest tam poruszony lekko ten aspekt, ale jest go tam stanowczo za mało jak dla mnie. Co prawda wiem, że będą jeszcze następne części więc akcja nie może za szybko się rozkręcić, bo wtedy mógłby być problem.
Książka głównie opowiada o dziewkach, najemnikach, narwanej i kochanej królowej oraz jej mężu, z którym łączy ją silna wieź(chyba, tak to zrozumiałam), i nieco dziwnej głównej bohaterce Kyle. Całości dopełnia ciężkie dzieciństwo, strata bliskiego i pasja do popularnych w tamtych czasach walk rycerskich. Spodziewałam się jakiejś wielkiej historii, wiecie jakieś groźby/ napaście od wrogiego królestwa, śmierć króla i zemsta jego żony, coś takiego, ale nie doczekałam się tego w pierwszym tomie. Śledziłam losy głównej bohaterki i często zmieniających się pobocznych bohaterów jak, i wątków. Jeden dla mnie był całkowicie dziwny i bez sensu, ale pewnie rozwinie się w kolejnej części i wszystko się wyjaśni, nie chce Wam zdradzać co i czemu, bo nie którzy tego nie lubią.
Oczywiście co to stylu pisania i umiejętności jakie posiadła autorka do napisania tej książki są pełne pochwały i zachwytu. Podczas czytania naprawdę czułam się trochę jak w średniowieczu, te wszystkie słowa, gesty i kultura, która została opisana przeniosła mnie tam. Stroje kobiet, zwyczaje wydawało się tak realne, że widziałam to przed oczami. Jednak gdy skończyłam czytać wróciłam do teraźniejszości z takim „What the f**k” za przeproszeniem. Nie chce być wredna ani udawać znawczynie, ale po prostu wytrąciło mnie to trochę w kontekstu. Pewnie dlatego, że mi ciągle mało.
Spytacie czemu?
Otóż, czytam sobie zaciekawiona co zrobi dowódca najemników, czy spełni moje oczekiwania i pozwoli mojej romantycznej duszy zaznać spokoju, a tu nagle... Wyglądało to tak.
Wpatrzona w ekran, przewijam tekst, wzrok od lewej do prawej, od lewej do prawej, coraz szybciej, już liczę, że spełni się to na co czekam, ale strona się kończy to przewijam następną, a tu co? KONIEC! Rozumiecie to? Moja reakcja mogła być jedna. Jedno wielkie na cały dom „ Serio?”
Nie no wybaczcie mi, tak jak całą książkę uważam za dobrą technicznie, fabuła wciąga i sprawia, że wyobraźnia pracuje, tak zakończenie jest straszne. Tak wiem, jestem hipokrytką, bo pewnie sama bym tak zrobiła swoim czytelnikom, ale gdy ja czytam tak nie wolno... jednak jest to też dobre, bo wiem, że gdy tylko pojawią się kolejne części ja na pewno po nie sięgnę.
Całą powieść polecam osobom, które lubią średniowiecze, bo odnajdą się. Ogólna ocena to...
6/10
Za przeczytanie i przeniesie się do innych czasów dziękuje „Polacynie gęsi i swoich autorów mają” A także autorce książki E.M.Thorhall

1 komentarz:

  1. A ja ją czytam i powiem Ci, że mnie wciągnęła :D Chociaż chwilami nie mogę się tam odnaleźć ;) Ciekawe jakie to zakończenie :P
    Świetna recenzja, dobrze Ci wychodzą chyba lepiej niż mi :/ :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Dominika Szałomska , Blogger