11:47

Świąteczny czas / Christmas Time

Świąteczny czas / Christmas Time
Grudzień to dla wielu osób miesiąc świątecznej gorączki. Bieganie po sklepach, kompletowanie prezentów, a na koniec stanie godzinami w kuchni, by móc upichcić coś dla rodziny i w Wigilijny dzień usiąść razem z nimi przy stole, wymienić się opłatkiem, a także objeść się za wsze czasu (choć robimy to co roku). Teoretycznie grudzień to także miesiąc kiedy zaczyna nam się kalendarzowa zima, ale tej w tym roku nie widać. Śnieg na święta będzie raczej niewidoczny, temperatura na plusie, a my zwykli ludzie będziemy obchodzić Boże Narodzenie.

21:06

Ogłoszenie!

Kochani!
Ogłoszenie malutkie i nieco przygnębiające, ale z przykrością muszę powiedzieć iż przez kilka najbliższych dni, z powodów zdrowotnych na blogu nie pojawi się nic nowego. Dopadł mnie jakiś okropny wirus przez co jestem osłabiona ze wszystkich sił. Nawet napisanie tej notki było dla mnie wyczynem i poświęceniem, gdyż przez ostatnie dwie doby siedzę, leżę i śpię. Nawet rehabilitacja którą miałam rozpocząć dziś, skończyła się tym, że została przełożona na inny termin. Staram się wrócić do sił jak najszybciej, ale wolno mi idzie, dlatego pisanie recenzji czy innych analiz jest w tej chwili nierealne.
Przepraszam bardzo i przypominam, że do końca miesiąca trwa KONKURS w którym można wygrać książkę pt; „Powód by oddychać”
Zachęcam do udziału i całuje Was
Pozdrawiam
Wasza Dominika



 
My Dears,
Just a short and a bit depressing note, I am sorry to tell you but there won't be any news on my blog inh the nearest future in order to medical reasons. I've caught some terrible virus that's weakened me to the bones. Even writing this note was a challenge and dedication as all I do lately is sitting, lying and sleeping. Even the rehabilitation I was supposed to start today eneded up rescheduled. I'm trying to get better as soon as I can but it's not going very well, so writing reviews or other analysis is impossible at the moment.
I'm really sorry and just a quick reminder: the contest you can win the book „Reason to breathe” in lasts till the end of the month. 
I encourage you to participate.
Greetings,
Your Dominika

17:33

Konkurs. Konkursik!

Konkurs. Konkursik!
Witajcie!
Zapewne wielu z Was widziało, że fragment mojej recenzji (tutaj, jeślimacie wątpliwości czy warto) książki znajduje się na pierwszej stronie dodruku powieści „Powód by oddychać”. Posiadam dwa egzemplarze, dlatego postanowiłam zrobić konkurs i jeden przeznaczyć właśnie na niego. Zwycięzca będzie mógł przeżyć podobne emocje, jakie ja przeżywałam kiedy ją czytałam.

Pytanie konkursowe:

Jak chciałbyś/łabyś przeciwdziałać przemocy w rodzinie?


Regulamin konkursu:
1. Organizatorem konkursu jestem ja – Dominika Szałomska, właścicielka bloga dominika-szalomska.blogspot.com
2. Uczestnikiem konkursu może zostać każdy, kto spełni warunki podane w punkcie 4.
3. Konkurs trwa od 10.12.2014r. – 31.12.2014r. (do godz.23.59). A wyniki zostaną ogłoszone 03.01.2015r.
4. Aby wziąć udział wystarczy spełnić następujące warunki:
a) Posiadać adres zamieszkania na terenie Polski.
b) Zgłosić się w komentarzu.
c) Napisać również w komentarzu swojego maila.
d) Odpowiedzieć na pytanie konkursowe, a swoją odpowiedź umieścić w komentarzu:
1”Jak chciałbyś/łabyś przeciwdziałać przemocy w rodzinie?”
e) Miło mi będzie, jeżeli dodacie mojego bloga do obserwowanych (z boku z lewej, chowany gadżet), ale nie jest to warunek konieczny. Można też umieścić baner konkursowy u siebie na blogu, bądź udostępnić na tablicy - ale również nie jest to warunek konieczny.
5. Nagrodą w konkursie jest książka autorstwa Rebecci Donovan – "Powód by oddychać".
6.Nagrodzona zostanie jedna osoba!
7. Laureat konkursu zostanie wybrany przez organizatora konkursu.
9. Zwycięzca ma obowiązek w ciągu 4 dni roboczych od opublikowania wyników, przesłać swój adres - w celu wysyłki nagrody - na mojego maila dominika.szalomska@wp.pl
10.Jeżeli zwycięzca nie prześle swoich danych adresowych, traci prawo do nagrody. Zostanie ona przyznana kolejnej, wybranej przez organizatora osobie.



The contest I organise is only for people living in Poland. I apologize but there is no other option.
 

20:24

#25 Recenzja książki "Spróbujmy jeszcze raz" Abbi Glines/ Review book "Never too far" Abbi Glines

#25 Recenzja książki "Spróbujmy jeszcze raz" Abbi Glines/ Review book "Never too far" Abbi Glines
Drugi tom, trylogii o Blair i Rushu, która podbiła serca na całym świecie, w tym moje. Póki nie skończyłam czytać „O krok za daleko”, (recenzja tutaj), nie zdawałam sobie sprawy, jak bardzo bohaterowie weszli do moich myśli. Zawładnęli mną tak bardzo, że już następnego dnia postanowiłam sięgnąć po kolejną część. Byłam pewna obaw na myśl co dalej z Blair i jej trudną miłością do Rusha.
Czy się polepszyło?
Sprawdźcie poniżej.

11:27

#24 Przedpremierowo! Recenzja książki "Lea Michele: Piękna i Ambitna"/ Pre-realase book "Brunette Ambition: Lea Michele"

#24 Przedpremierowo! Recenzja książki "Lea Michele: Piękna i Ambitna"/ Pre-realase book "Brunette Ambition: Lea Michele"
Przyznaję się bez bicia, że zabiegałam o tę książkę, gdyż znam tę aktorkę głównie z serialu Glee, a także kilku innych ról. Chciałam na własną ręką sprawdzić czy rzeczywiście jest taka wspaniała, czy to tylko poza dla fanów. Chciałam zobaczyć czy Lea to prawdziwa postać wykreowana przez swój charakter, a także zobaczyć co ciekawego mogła umieścić w takiej książce, o takim tytule. Okazję miałam jeszcze przed premierą, gdyż dostałam egzemplarz od wydawnictwa Feeria, które udostępniło mi Leę do własnej oceny.
Co mnie ujęło, a co zniechęciło? Wszystko poniżej.

18:18

#23 Recenzja książki "O krok za daleko" Abbi Glines/ Review book "Fallen to far" Abbi Glines

#23 Recenzja książki "O krok za daleko" Abbi Glines/ Review book "Fallen to far" Abbi Glines
Szczerze mówiąc, nie mam pojęcia jak zabrać się za tę recenzje. Książka wywołała we mnie mieszane uczucia, które sprawiły, że zanim zabrałam się za pisanie tego, przeczytałam drugą część. Ale dziś mówimy o pierwszej. Co tu dużo mówić, w niedziele, kiedy miałam odpoczynek od całej tej pisarskiej pracy, sprawdzania i wymyślania „kto z kim i jak”, postanowiłam, że przeczytam jakąś dobrą książkę o miłości. Znalazłam takim sposobem „O krok za daleko”.
Czy mi się spodobało?
Zobaczcie poniżej.

21:40

#22 Recenzja książki "Onyks" Armentrout Jennifer L./ Review book "Onyx" Armentrout Jennifer L.

#22 Recenzja książki "Onyks" Armentrout Jennifer L./ Review book "Onyx" Armentrout Jennifer L.
Nie wiem ilu z Was tak ma, że gdy przeczyta pierwszą książkę z jakiejś serii, to potem nie może czytać nic innego, tylko po kolei wszystkie części. Mnie to spotykało niejednokrotnie, lecz nieraz kończyło się to tak, że im dalej brnęłam tym kolejne części były gorsze. Też tak macie?

21:40

#21 Recenzja książki "Obsydian" Armentrout Jennifer L./ Review book "Obsidian" Armentrout Jennifer L.

#21 Recenzja książki "Obsydian" Armentrout Jennifer L./ Review book "Obsidian" Armentrout Jennifer L.
Okładka tej książki przewijała mi się kilkakrotnie przy wybieraniu jakiejś pozycji do przeczytania, lecz jakoś specjalnie nie wydawała mi się bardzo pociągającą. Może i ten pan na zielonym tle jest seksowny i pociągający, ale opis nie porywał mnie tak bardzo bym chciała po nią sięgnąć. Ale nastąpił taki dzień, że poszukując idealniej książki nie znalazłam nic co by mnie zainteresowało. Prawda, mam kilka książek do przeczytania i napisania recenzji, ale jakoś nie były tym co potrzebowałam. Dlatego na próbę sięgnęłam po kilka stron na sprawdzenie, czy zadziała na mnie, tak jak tego pożądałam. Czy zadziałała? Czy sprawiła, że zamieniłam się w „Zombi mode”? Jak to mówi pewna osoba, gdy zaczynam czytać. Sprawdźcie w recenzji poniżej.

19:52

Zły Październik/ Bad October

Zły Październik/ Bad October
Recenzje, recenzje i znowu recenzje, ostatnimi czasy nic innego się nie pojawia na blogu tylko to. Dlatego też postanowiłam wykorzystać swój nowy sprzęt(o tym za chwilę) i napisać Wam wszystko co się u mnie wydarzyło, jakie nowości nastały, a także co sprawiało, że na mojej twarzy pojawiał się szeroki uśmiech.

10:22

#20 Recenzja książki "Morze Spokoju" Katja Millay/ Review the book"The Sea of Tranquility" Katja Millay

#20 Recenzja książki "Morze Spokoju" Katja Millay/ Review the book"The Sea of Tranquility" Katja Millay
Książka, która mnie prześladowała. Gdzie nie spojrzałam to widziałam jej okładkę, która mnie przyciągała i wołała bym zapoznała się z treścią. Nie wiedziałam co w niej jest takiego, że wszędzie ją pokazują, bo sam opis był lekko mylący i nie wiedziałam czy chcę to czytać. Jednak w końcu się skusiłam, gdyż miałam ochotę na jakąś książkę, która by mnie poruszyła, dała do myślenia czy po prostu oderwała od rzeczywistości i pozwoliła się odprężyć. Jednak mam odrobinę mieszane uczucia.

21:30

#19 Przedpremierowa recenzja książki "Cena Odwagi" Ewy Seno/ {re-premiere book review "Price of courage" Ewa Seno

#19 Przedpremierowa recenzja książki "Cena Odwagi" Ewy Seno/ {re-premiere book review "Price of courage" Ewa Seno
Cena odwagi to drugą cześć serii „Antilia”, recenzję pierwszego tomu mieliście okazje przeczytać tutaj, a zanim jeszcze zdążyła „wystygnąć”, ja rzuciłam się na drugi tom. W świecie recenzentek i maniaków czytania, na pewno obiło Wam się o tej serii o uszy. Dużo reklam, konkursy, aż i ja się skusiłam na to. Miałam zahamowania, bo polscy pisarze nie są jakoś bardzo rozpoznawalni i nadal mam strach po nich sięgać. Taki sam strach miałam z tymi dwoma częściami. Jak pierwszą przetrawiłam tak druga, cóż... Przeczytajcie sami co o niej sadzę.

09:07

#18 Recenzja książki "Tatuaż z lilią" Ewa Seno/ Review book "Lily Tatoo"

#18 Recenzja książki "Tatuaż z lilią" Ewa Seno/ Review book "Lily Tatoo"
Tytuł: Tatuaż z lilią
Wydawnictwo: Feeria
Ilość stron: 288
Premiera: 19.06.2014r.
Kolejny polski debiut, jest ich coraz więcej. Jedne gorsze, inne lepsze. Tak samo jest z tą książka. Opisie, który promuję tę powieść jest ciekawy, okładka przyciąga wzrok i sprawia, że sięgamy po tę pozycje i zaglądamy do środka by dowiedzieć się o niej więcej. Mnie samą ta książka ciekawiła już od swojej premiery, minęło już trochę czasu, a ja w końcu przekonałam się i po nią sięgnęłam. Za to, że się zdecydowałam dziękuję Wydawnictwu Feeria, bo to oni udostępnili mi egzemplarz.
Czy zawiodłam się na tej historii? Hmm to poważne pytanie.

18:14

Recenzja filmu "Dawca Pamięci"/ Review movie "The Giver"

Recenzja filmu "Dawca Pamięci"/ Review movie "The Giver"
Kolejna ekranizacja książki. Pojawia się ich coraz więcej i to zastanawia mnie, czy czasem teraźniejsi reżyserzy nie mają pomysłów by nakręcić jakiś oryginalny film? No bo spójrzmy, niedawno pojawił się film „Gwiazd naszych wina”, „Zanim umrę”, „Zostań, jeśli kochasz” i wiele wiele innych. Wszystkie na podstawie książek, które bogaci ludzie postanowili nakręcić, by jeszcze bardziej się wzbogacić. Nieraz im się to udaje, nieraz te ekranizacje są warte obejrzenia, ale nieraz to są zwykłe pomyłki i klapy. Z wielką chęcią bym omówiła kilka tytułów i powiedziała co myślę, ale dziś będę pisała swoje opinie o filmie „ Dawca pamięci”.

13:00

#17 Recenzja przedpremierowa książki "Chłopak Nikt" Allen Zadoff/ Review book "Boy Nobody" Allen Zadoff

#17 Recenzja przedpremierowa książki "Chłopak Nikt" Allen Zadoff/ Review book "Boy Nobody" Allen Zadoff
Tytuł: Chłopak Nikt
Wydawnictwo: Feeria
Stron: 344
Premiera: 8 Października 2014r
Zabierając się na tę książkę wiedziałam, że będzie pełna moich pierwszych razów. Pierwszy raz spotykam się z tym autorem, pierwszy raz dobrowolnie czytam taki gatunek, pierwszy raz zabierając się z myślą, że to będzie romans nie zawiodłam się, gdy tak się nie stało. Książka jest pełna zaskoczeń dla mnie jako nowicjuszki, powiem kryminału, bo dla mnie tym jest. No i jest to moja pierwsza książka przedpremierowa za co dziękuję Wydawnictwu Feeria.

21:21

Podsumownie Września/ Summary

Podsumownie Września/ Summary
Wrzesień minął tak szybko, że nawet nie wiem kiedy. Pełen niespodzianek, książek, nowości no i jak już wiecie premiera mojej pierwszej książki „Demona Żądzy”, której pojawiają się recenzje. Jako, że koniec miesiąca był wczoraj i dziś przywitał nas już październik to postanowiłam jak każda szanowana recenzentka zrobić „Posumowanie września”. Robię to pierwszy raz, więc bądźcie wyrozumiali i nie spodziewajcie się czegoś wielkiego, bo dopiero zaczynam.

18:18

#16 Recenzja "Aż po horyzont" Morgan Matson/ Review book "Amy and Roger's Epic Detour" Morgan Matson

#16 Recenzja "Aż po horyzont" Morgan Matson/ Review book "Amy and Roger's Epic Detour" Morgan Matson
Tytuł: Aż po horyzont
Autor: Morgan Matson
Wydawnictwo: Jaguar
Rok wydania: 2014
Okładkę tej książki widziałam niejednokrotnie, jednak zawsze coś mnie powstrzymywało przed kupieniem jej i przeczytaniem. Lecz ostatnim czasy zauważyłam kolejną recenzje i powiedziałam sobie, że to znak, muszę ją mieć. Powiem Wam szczerze, że to była bardzo dobra decyzja, gdyż nie spodziewałam się takiej historii i takiej fabuły. Tytuł i okładka raczej prowadzi w kierunku romansu lub fantasy, dla mojego wyobrażenia. Ale nie, to żadne fantasy czy jakiś słodki romansik to bardzo dobrze przemyślana książka o poznawaniu siebie i swoich słabości.

10:30

#15 Premierowa recenzja książki "Powód by oddychać" Rebecca Donovan/Revier book "Reason to breathe" Rebecca Donovan

#15 Premierowa recenzja książki "Powód by oddychać" Rebecca Donovan/Revier book "Reason to breathe" Rebecca Donovan


Tytuł: Powód by oddychać.

Wydawnictwo: Feeria

Stron: 496

Rok wydania: 2014

Gdy tylko zobaczyłam zapowiedź tej książki, wiedziałam że muszę ją mieć. To było to uczucie, które towarzyszy kobiecie na zakupach, kiedy zobaczy wymarzone buty. Nie ważne co i jak, ale muszą je mieć. Tak samo było ze mną, musiałam tę książkę mieć w jakiejkolwiek formie, e-book czy papier, obojętnie. Złożyło się tak, że udało mi się dostać ją od Wydawnictwa Feeria. Radość była niezastąpiona i nie do opisania. Czekałam na swój egzemplarz z niecierpliwością, a gdy przyszedł, od razu zabrałam się za czytanie, nie zważając czy mam coś innego do roboty.

21:25

#14 Recenzja książki "Pułapka uczuć" Colleen Hoover / Review book "Slammed" Collen Hoover

#14 Recenzja książki "Pułapka uczuć" Colleen Hoover / Review book "Slammed" Collen Hoover
Wszyscy już chyba znamy książkę „Hopeless”, która robi furorę, nawet ja po nią sięgnęłam i napisałam recenzje. Dlatego też po zapoznaniu się z autorką, musiałam sprawdzić inne jej dzieła, które są dostępne u nas w kraju. Tak trafiłam na „Pułapkę uczuć”. Nie powiem, oczekiwania miałam ogromne, jak nie większe. Pragnęłam czegoś wyjątkowego, tak jak najnowszą książka Colleen Hoover i nic nie mogło mnie powstrzymać przed jej przeczytaniem.

10:28

Recenzja filmu "Inna Kobieta" / Review movie "The Other Woman"

Recenzja filmu "Inna Kobieta" / Review movie "The Other Woman"
W dzień kiedy miałam robić masę rzeczy, stwierdziłam, że zrobię sobie dzień wolny, bo inaczej mój mózg się przegrzeje. Nie ma nic lepszego na odpoczynek, niż dobra komedia dla kobiet, podczas której odpoczniemy i nasze organizmy się zresetują. Długo nie musiałam szukać, zainteresował mnie tytuł „Inna Kobieta”, oczywiście szybkie przeczytanie krótkiego opisu no i zwiastun. Dobra obsada, na której czele jest Cameron Diaz i Leslie Mann, zachęciły mnie. Nie czekając na nic innego, włączyłam ten film i nie żałuję ani jednej sekundy. Ekranizacja jest dobrym sposobem na wyluzowanie się, podczas gdy wszystko inne co robimy jest na wczoraj, a my nie nadążamy.

21:47

Pierwszy Września/ 1st September

Pierwszy Września/ 1st September
Pierwszy września, dla wielu pierwszy dzień ponownej męki i nauki, dla innych zwykły poniedziałek, podczas którego idą do pracy. Jednak dla mnie jest to pierwszy dzień miesiąca wielkich zmian i premier. Niedawno każdy miesiąc dla mnie był identyczny, pisanie, recenzje, wywiady itp. Ale tym razem będzie inaczej. Bo to inni będą pisać recenzje mojej książki, to ją będę udzielała wywiadów i przede wszystkim to miesiąc premiery Demona Żądzy co jest dla mnie czymś niesamowitym i tak ekscytującym, że sama w to jeszcze nie wierzę.

21:12

#13 Recenzja "Zaczekaj na mnie" J. Lynn/ Review "Wait for you" J. Lynn

#13 Recenzja "Zaczekaj na mnie" J. Lynn/ Review "Wait for you" J. Lynn
Gatunek New Adult podbija coraz więcej serc czytelników. Mnie samą podbił i wiem, że przeczytam jeszcze wiele książek z tego rodzaju. Tym razem przeczytałam powieść „Zaczekaj na mnie” autorstwa J. Lynn. Z tą pisarka pewnie wiele z Was już wcześniej się spotkało, ja także. Zawsze to były bardzo dobre książki i tym razem tak też było.
Najpopularniejsza powieść nowej fali New Adult – o wchodzących w dorosłe życie ludziach (18-25 lat), którzy podnoszą się z tragedii dzięki miłości ukazanej we wszystkich odcieniach: od czułości po płomienny seks.
Upokorzona, zraniona na całe życie, odrzucona przez rodziców i napiętnowana szuka spokoju i zapomnienia. Znajduje je dzięki miłości. Ale wtedy tragiczna przeszłość dopisuje przerażający ciąg dalszy…
Są rzeczy, na które warto czekać…
Dziewiętnastoletnia Avery Morgansten ma nadzieję, że po wyjeździe do college'u ucieknie od tragedii sprzed pięciu lat, która odmieniła jej życie. Szuka spokoju i zapomnienia. Nie chce zwracać na siebie uwagi, chce się uczyć. Nie wyobraża sobie miłości.
Są rzeczy, których warto doświadczyć…
Ale Cameron, chodzący ideał, metr dziewięćdziesiąt o elektryzujących błękitnych oczach, budzi w niej uczucia, z których, jak myślała, na zawsze ją obrabowano. Których najbardziej się boi…
Są rzeczy, których nie powinno się przemilczać…Wtedy przeszłość powraca. Zaczynają się maile i telefony z pogróżkami...Ale są rzeczy, o które warto walczyć...
Avery to cicha dziewczyna, która chciała po prostu wyrwać się ze swojego miasteczka w którym spotkało ją wiele złego. Gwałt, obojętność rodziców na to zdarzenie i okrutni rówieśnicy. Marzy by studiować gdzieś daleko, by zapomnieć o złych wydarzeniach. Chciała zacząć nowe życie, chciała być anonimowa, ale w momencie gdy czuła się prawie bezpieczna, wszystko zaczyna się od nowa. Kiedy dzwonił telefon, wpadała w panikę, emaili w ogóle nie odczytywała ze strachu. Jednak jest też Cameron, który jest przeciwieństwem wszystkich mężczyzn jakich spotkała w życiu. Boi się, ale jednocześnie chce mu zaufać.
Cameron to chłopak ze szczęśliwej rodziny, gdzie wszyscy się kochają. Rodzice, którzy go rozumieją i wspierają, kochana siostra, z którą się droczy, ale nawet i taka rodzina ma swoje tajemnice. Cameron jest tajemniczy, dziewczyny do niego lgną, a w jego oczach kocha się każda płeć piękna na uniwersytecie. Lecz on już pierwszego dnia semestru spotyka Avery i żadne inne dziewczyny nie są mu w głowie. Powoli zaczyna zdobywać tą nieśmiałą, młodą kobietę, jednak ona ze złymi wspomnieniami, boi się zaufać mężczyźnie, a tym bardziej być z nim w związku.
Zaczekaj na mnie” to powieść o pokonywaniu własnych lęków, o sile miłości, przyjaźni, lękach, a także o tym jak nasze decyzje mogą wpłynąć na życie innych osób. Książkę czyta się szybko i lekko, jest napisana prostym językiem z zabawnymi momentami jak i takimi, które nas wzruszają. Przeczytałam ją w jeden dzień i żałowałam, że tak szybko się skończyła, bo naprawdę losy Avery i Camerona są wyjątkowe i szczególne. Przy tej powieści nikt nie powinien się nudzić, a raczej po jej przeczytania powinniśmy wynieść jakiś morał, który będzie mógł pomóc nam podejmować niektóre decyzje.
Polecam tę książka wszystkim kobietom, ale i mężczyznom, bo każdy może się w niej czegoś nauczyć.
Moja ocena to 10/10, kocham takie klimaty jakie niesie „Zaczekaj na mnie”
Pozdrawiam
Wasza Dominika

Wait for you
New Adult genre wins hearts of more and more readers. It also won mine and I know I'll read a lot of other books of this kind. This time I read a novel "Wait for you" by J. Lynn. I bet many of you have known her before, me too. It have always been really good books and this time was the same.
Some things are worth waiting for…
Traveling thousands of miles from home to enter college is the only way nineteen-year-old Avery Morgansten can escape what happened at the Halloween party five years ago—an event that forever changed her life. All she needs to do is make it to her classes on time, make sure the bracelet on her left wrist stays in place, not draw any attention to herself, and maybe—please God—make a few friends, because surely that would be a nice change of pace. The one thing she didn’t need and never planned on was capturing the attention of the one guy who could shatter the precarious future she’s building for herself.
Some things are worth experiencing…
Cameron Hamilton is six feet and three inches of swoon-worthy hotness, complete with a pair of striking blue eyes and a remarkable ability to make her want things she believed were irrevocably stolen from her. She knows she needs to stay away from him, but Cam is freaking everywhere, with his charm, his witty banter, and that damn dimple that’s just so… so lickable. Getting involved with him is dangerous, but when ignoring the simmering tension that sparks whenever they are around each other becomes impossible, he brings out a side of her she never knew existed.
Some things should never be kept quiet…
But when Avery starts receiving threatening emails and phone calls forcing her to face a past she wants silenced, she’s has no other choice but to acknowledge that someone is refusing to allow her to let go of that night when everything changed. When the devastating truth comes out, will she resurface this time with one less scar? And can Cam be there to help her or will he be dragged down with her?
And some things are worth fighting for…

Avery is a quiet girl who only wanted to get out of her town where a lot of bad things happened to her. Rape, parents' indifference to the incident and cruel equals. She dreams of studying somewhere far to forget the incidents. She wanted to start a new life, to be anonymous but at a moment she felt almost safe everything started all over again. When the telephone rang she was panicking, she didn't read any e-mails out of fear. But there's also Cameron who is the opposite of all men she met in her life. She's afraid but she also wants to trust him.
Cameron is a boy from a happy family where everyone loves each other. Parents that understand and support him, beloved sister he messes with, but even a family like that has their secrets. Cameron is mysterious, girls are hot for him and every girl at the university is in love with his eyes. But he meets Avery the first day of a new semester and he doesn't care about any other girl. He slowly starts to win that shy, young lady, but she's afraid to trust a man because of her bad memories, not to mention being in a relationship.
"Wait for you" is a novel about overcoming your own fears, about the power of love, friendship, fears but also about how our decisions can influent other people's lives. The book is easy and quick to read, it's written in a simple language with funny moments and those that move us. I read it in one day and I regret it ended so fast because the fate of Cameron and Avery is really special. No one should be bored while reading this novel, moreover after reading it we should get some morals to help us make some decisions.
I recommend the book to every woman and man as well, because everyone can learn something out of it.
My rate is 10/10, I love the issues included in "Wait for you"
Greetings
Your Dominika


13:39

Wywiad z autorką "Z poczwarek w motyle" Patrycją Żurek!

Dominika Szałomska: Tradycja u mnie. Kiedy zaczęło się Twoje pisanie? Jak wyglądały początki?
Patrycja Żurek: Nie pamiętam dokładnie momentu, w którym zaczęłam pisać. Robiłam to od zawsze. Już w podstawówce pisałam jakieś opowiadania i romantyczne historie. Czasami miałam długie przerwy, ale zawsze o tego wracałam.
Musze powiedzieć, że książka bardzo mi się spodobała, bo miała jakiś swój urok. Skąd wzięłaś pomysł na napisanie powieści o kobiecych rozterkach?
Nie miałam sprecyzowanego pomysłu od początku do końca. Wiedziałam, że chcę napisać o przemianie. Zaczęło się od bólu głowy, pomyślałam o migrenie tak silnej, że nie pozwala funkcjonować. Zaczęłam pisać, reszta potoczyła się spontanicznie. Zawsze piszę w ten sposób. Czasami mam gdzieś w głowie zarysowany plan, ale nigdy tak naprawdę nie wiem, co się wydarzy. Moi bohaterowie sami o tym decydują.
Wielu ludzi woli upiększać życie w Polsce. Ty pokazałaś, jak wygląda to naprawdę. Miałaś taki zamiar, czy wyszło to przypadkowo?
Pisząc, nigdy niczego nie upiększam. W książce mało jest polskich realiów, bo wolę skupić się na postaciach niż rzeczywistości. Ale tak, to był zamiar i dobrze, że wyszło w ten sposób.
Jesteś również Matką - Polką. Miewasz podobnie jak Zuza lepsze i gorsze nastroje?
Matka – Polka to takie dziwne określenie. Nie do końca wiem, co oznacza. Chyba chodzi o kobiety, które mając dzieci jednocześnie pracują. To wcale nie jest takie trudne, jak się wydaje. Wszystko można połączyć, a kobieta, szczególnie gdy ma dziecko, nie powinna zapominać o sobie. Oczywiście mam lepsze i gorsze nastroje, ale nie wynika to z macierzyństwa. To raczej taka typowo ludzka cecha.
Zuza jest kobietą raczej podatną na załamania, a Sylwia to kobieta sukcesu. Ciężko było stworzyć dwa tak różne charaktery?
Nie :) Jak wspomniałam, bohaterowie tworzą się sami. Może brzmi to bardzo dziwnie, ale kreują się podczas pisania, dając mi znać, jacy chcą być i jak chcą postępować. Łatwo tworzy się postacie zupełnie różne od siebie. Trudniej stworzyć postać pełną, z wadami i zaletami, tak, by jej nie przekoloryzować.
Jaki jest Twój cel w pisarstwie? Jak daleko chcesz zajść?
Nie mam określonych pisarskich marzeń. Nie myślę o nagrodach, bo nie po to piszę. Chciałabym, żeby w moich książkach ludzie znaleźli coś, co im pomoże. Wiem, że tak się dzieje, bo kilka osób mi o tym powiedziało. Moje teksty wzruszają – i to jest znak, że robię to dobrze, tak jak chcę. Moim celem jest pisać jeszcze lepiej, ale nie stracić tej lekkości i sensu tego, co chcę przekazać.
Kiedy znajdujesz czas na pisanie? Rola matki nie jest prosta, nie ma jak brać wolnego. Więc kiedy tu znaleźć minutę czy dwie na pisanie książek?
Każdy czas jest dobry. Można pisać, jak dziecko jest w przedszkolu albo śpi. Jak bawi się z ojcem albo jest z nim na spacerze. Lubię pisać nocą, chociaż teraz częściej piszę rano. Staram się znaleźć godzinę dziennie i się temu poświęcić.
Opisywana przyjaźń Zuzy i Sylwii, którą pokazałaś w książce „Z poczwarek w motyle” jest wzorowana na prawdziwych zdarzeniach czy stworzyłaś ją na potrzeby powieści?
Wszystkie moje książki nie są oparte na faktach. Nigdy nie wykorzystuję przyjaciół czy znajomych i ich przeżyć. Mam taką zasadę. Wszystko, co opisuję, jest fikcją.
Czy doświadczałaś takiej oddanej przyjaźni?
Tak. Mam przyjaciół, bliskich i dalekich, z którymi znam się bardzo długo albo krócej. Każda z tych relacji jest inna, ale wszystkie równie ważne. Przyjaźń to, moim zdaniem, jedna z najważniejszych relacji w życiu i trzeba o nią dbać.
Okładka książki jest bardzo ładna i z klasa. To był Twój pomysł?
Okładkę stworzyła Edyta Niewińska i to był jej pomysł. Trafiła w sedno i jestem jej bardzo wdzięczna za ten projekt.
Jakie masz plany na dalsze książki? Piszesz już coś? Co to jest?
Mam skończone dwie pozycje. Jedna to erotyk z elementami fantastyki (czytaj: wampiry). Druga to powieść obyczajowa, jej akcja dzieje się w biednej dzielnicy. Bohaterkami są dwie dziewczyny, znów bardzo różne, kontrastowe. Ich losy przeplatają się z historią tytułowego Pana Ropucha. Więcej nie zdradzę, to tajemnica. Poza tym zaczęłam pisać... romans. Czyli coś, na czym kompletnie się nie znam i jestem ciekawa, co z tego wyniknie.
Jak Twoi bliscy reagują na kolejne napisane powieści? Czytają, oceniają?
Bliscy, czyli rodzina? Nie czytają. Przyjaciółki owszem, zawsze kupują, czytają, oceniają. Dają uwagi i rady. Bardzo cenię sobie to wsparcie.
Masz na koncie napisaną książkę erotyczną. Skąd wziął się pomysł?
Lubię erotykę i lubię o niej pisać. Zainspirował mnie jeden film, którego tytułu nie zdradzę. Postanowiłam stworzyć erotyczny trójkąt – kobieta i dwóch mężczyzn (wampirów). Wydawało się to ciekawe. Spróbowałam. Pisałam ponad miesiąc, ale jestem zadowolona z efektu. To piękna opowieść, jedna z moich ulubionych. Jest w niej dużo ładunku emocjonalnego.
Dziękuję Ci bardzo za odpowiedzi i życzę dalszych sukcesów.
Dziękuję serdecznie i pozdrawiam.

14:08

#12 Recenzja "Z poczwarek w motyle" Patrycja Żurek

#12 Recenzja "Z poczwarek w motyle" Patrycja Żurek
Kolejna książka wzięta przeze mnie od „Polacy nie gęsi i swoich autorów mają”. Gdy ją brałam, miałam nadzieje, że w końcu trafię na powieść, która wpadnie w mój gust i będę zadowolona. Powiem Wam, że pierwszy raz od dawna powróciła nadzieja dla polskich pisarzy.
Ta Pani potrafi wpleść w książkę bardzo dużo uczuć, ciekawe wątki i szczere przedstawianie rzeczywistości. O co chodzi? Już wyjaśniam.
„Z poczwarek w motyle” to książka o dwóch kobietach. Zuzannie – mężatce, matce, która popada w coraz to głębszą depresję. Nie umie zmotywować się do jakiegokolwiek działania. Oddala się od męża, który staje się obojętny . Nie dba o siebie. W ciągu dnia ma rytuał, by przetrwać do kolejnego i następnego. W nocy, gdy dom śpi, nawiedzają ją silne migreny od których nie może się uwolnić, jednak brak jej sił, by iść do lekarza i się zbadać. W takim też stanie zastaje ją Sylwia.
Sylwia to druga bohaterka książki. Z pozoru silna, pewna siebie kobieta, która osiągnęła w życiu wszystko. Ale to tylko pierwsze wrażenie. Kiedy poznajemy ją bliżej, dowiadujemy się, że kiedy wyjechała do Niemiec, nie było tam tak kolorowo, jak się wszystkim wydawało. Szef, który ją molestował, depresja, w którą wpadła i koszmary odwiedzające ją prawie co noc.
Lecz to, co różni dwie kobiety, to fakt, że Sylwia poznała Andrew, dzięki któremu odzyskała wiarę w siebie, kobiecość, a przede wszystkim stała się pewna siebie. Pokochała i nie żałowała, bo z tym mężczyzną nie boi się niczego, jest dla niej oparciem. To właśnie on pomaga w najtrudniejszym momencie życia, a mianowicie w chwili, kiedy matka Sylwii powoli umiera. Rak wyniszczył organizm, zostało jej bardzo niewiele czasu i dlatego bohaterka wraca do Polski, by spędzić z rodziną te chwile. I to właśnie Sylwia pomaga Zuzi podnieść się i wyjść z depresji.
Kobiety rozmawiają szczerze, wyznają wszystkie bóle jakie je spotkały przez lata, kiedy się nie widziały. Jedna pomaga drugiej przetrwać ciężkie chwile, wspierają się nawzajem. Jest to prawdziwa przyjaźń, mimo wielu nieporozumień i kłótni, a także śmierci wspólnej przyjaciółki. Nadal potrafią się dogadać i wiedzą, że ta więź przetrwa wiele. Szczególnie, że śmierć matki Sylwii i zwyciężenie depresji Zuzy, to początek przygód.
Czytając tę książkę, czujemy w sercu przyjemne ciepło, które rozlewa się po naszym wnętrzu. To sprawia, że nie możemy się oderwać. Mnie tak wciągnęła, że miałam spore zaległości w pracy, ale nie mogłam zostawić jej, nie wiedząc, co będzie dalej.
Polecam tę powieść wszystkim kobietom.
Moja ocena to 10/10
Mam małą niespodziankę. Razem z Autorką, Panią Patrycją, postanowiłyśmy zrobić dla Was małą promocję na powieść „Z poczwarek w motyle”. Możecie zakupić tę książkę po 20zł, pisząc do Autorki na jej Fan page z hasłem „dominikaszałomska” Dzięki temu dostaniecie przecenę i po bardzo atrakcyjnej cenie możecie cieszyć się tą niesamowitą historią.
Pozdrawiam
Wasza Dominika

18:34

#11 Recenzja/Review książki Buntownik/Rule Jay Crownover

#11 Recenzja/Review książki Buntownik/Rule Jay Crownover
Polowałam na tę książkę kilka długich miesięcy, jednak dopiero niedawno udało mi się ją złapać i przeczytać jednym tchem. Gdy ją znalazłam i otworzyłam, dosłownie odtańczyłam taniec radości. Prawdą jest to, że im dłużej na coś czekamy, tym bardziej nas to cieszy. Tak też było z powieścią „Buntownik.
Pokazuje ona jak ważne są więzy rodzinne, jak ciężko odnaleźć się w życiu po śmierci kogoś bliskiego, a tym bardziej po śmierci bliźniaka.
Rule stracił ukochanego brata, matka obwinia go o jego śmierć, ojciec też nie pomogą w tej przykrej sytuacji, jedynym oparciem jest drugi brat, ale ten jest w wojsku. Do tego ta dziewczyna – Shaw, która w jego rodzinie jest uważana za miłość zmarłego.
Wszystko zmienia się w jej urodziny.
Shaw to piękna dziewczyna, której życie nie rozpieszczało. Rodzice od najmłodszych lat jakby w ogóle jej nie zauważali. Liczyli tylko na to, że będzie ich słuchać i że będzie im posłuszna. Nie zważali na to, co ona czuje, czy mogą ją zranić. Obchodziło ich przede wszystkim to, jak się prezentują przed innymi ludźmi z wyższej sfery, do której należą. Jedynym oparciem dla niej jest właśnie rodzina Rula, którą traktuje jak swoją.
Rule i Shaw odrywają, że łączy ich wiele – pociąg fizyczny, kłopoty rodzinne, oboje nie mogą porozumieć się z rodzicami. Jedyne co ich dzieli, to to, że Rula zawsze robił rzeczy, na które miał ochotę, nie przejmował się tym co inni o tym powiedzą. A Shaw starała się uszczęśliwić wszystkich wkoło, przez co sama do końca nie była szczęśliwa. Nie wiedziała kim naprawdę jest, gubiła się i bała postawić się rodzicom, którzy popychali w jej ramiona Gabe. Byłego chłopaka, którego ona nie chciała i który zaczął ją przerażać swoją napastliwością. Niestety do jej rodziców nie docierało to. Im bardziej ona go odpychała, tym bardziej oni ją namawiali by z nim była. Lecz to co pomogą jej przetrwać to właśnie Rule i przyjaciele.
To niby taka zwykła tam książka o dorastaniu, a jednak też o tym że tajemnice mogą zniszczyć nie jedną rodzinę, że wybaczenie jest podstawą człowieczeństwa, że rodzina to coś od czego człowiek nie ucieknie, z nią najlepiej żyć w zgodzie, a przede wszystkim pokazuje miłość. Mężczyzny do kobiety, brata do brata, miłość jaką mogą dać tylko przyjaciele.
Piękna powieść, która ukazuje, że warto walczyć o to na czym nam zależy. Nie wolno się poddawać, nawet wtedy, gdy wszyscy wkoło są przeciwni. Nie odwracać się od kłopotów, tylko postawić się im, bo nagrodą za to może być długie i szczęśliwe życie.
Polecam tę książkę z całego serca. Warto było czekać tyle czasu, bo mnie nie zawiodła, lecz tylko udowodniła wiele rzeczy. Gdy po nią sięgnięcie, dowiecie się jakich.
Ocena. 10/10
Pozdrawiam
Wasza Dominika


I've been hunting for this book for a few long months. Lately I've managed to get it and read it in one breath. When I found and opened it, I literally danced the dance of joy. The fact that the longer we wait for something the happier it makes us when we get it is true. It ceirtainly was the same with the novel "Rebel".
It shows us how important are family bonds, how hard it is to find yourself in life after a loved one's death, especially after death of a twin.
Rule lost his beloved brother, his mother blames him for his death, father is no help in this sad situation, the only support is his another brother, but he's in military. And the other girl - Shaw, who is considered as a love of the dead one in this family.
Everything changes on her birthday.
Shaw is a beautiful girl who hasn't lived an apple pie life. Her parents haven't noticed her from the youngest. They only counted for her to listen and obey to them. They didn't care what she felt or is they hurt her. They only care about how they look in front of other people from the higher class they belong to. The only support for her was Raul's family that she treated like her own.
Rule i Shaw discovered they share a lot. Physical attraction, family trouble, both couldn't get along with their parents. What was diving them was that Rul always did what he wanted, he didn't care what people thought. But Shaw tried to make everyone around happy which made her miserable herself. She didn't really know who she was, she was lost and afraid of standing up to her parents who were pushing her into Gabe's arms. Her ex she didn't want, who started terryfying her with his aggressiveness. Unfortunately her parents haven't noticed it. The more she was pushing him away, the more they encouraging her to be with him. What helped her survive was Rule and her friends.
Just a bookg about growing up but also about how secrets can destroy a family, about how forgiveness is a foundation of humanity and family is something a man can't run away from, it's better to live in peace with them. But most of all it shows love. Man to woman, brother to brother, a love only friends can share.
Beautiful novel showing it's worth to fight for things we care about. You can't give up even when everyone around are against. Don't turn away from trouble but stand up to them because the price can be a long and happy life.
I recommend this book with all my heart. It was worth to wait so long because it haven't dissapointed me, just proved some things. When you reach it, you'll know what things exactly.
Rate. 10/10
Regards,
Your Dominika

14:49

Spełniaj się/ Fulfill yourself

Spełniaj się/ Fulfill yourself
Wszyscy wkoło mówią nam, by robić rzeczy w życiu tak, by się spełnić. Byśmy nie czuli się puści, byśmy mogli mówić, że coś osiągnęliśmy w życiu. Ale jak to wszystko zrobić? Pozwólcie, że Wam pomogę.

Raczej każdy z nas ma coś w czym jest dobry. Taniec, wizaż, rysunek, fotografia, pisanie, czy nawet stawianie domów. Ale jak zrobić, by to co robimy sprawiało nam maksimum przyjemności? Tego do końca chyba nikt nie wie. No bo robisz coś, lubisz to, ale wciąż czegoś brakuje w tej pracy. Nie wiemy czego, bo to takie uczucie, które krąży w naszym organizmie i nie chce się ujawnić. Denerwuje nas to i doprowadza do tego stanu, że w końcu zaprzestajemy robić to co lubimy, bo wmawiamy sobie, że to nie jest nasze powołanie.
Jednak skąd możemy to wiedzieć, jak właściwie nasze uczucia buzują i mieszają w naszych ciałach tak, że skutecznie odwraca to naszą uwagę od tego co lubimy. Do tego uczucia zawsze znajdzie się jakiś „miły” duch, który będzie szeptał nam na ucho, że jesteśmy beznadziejni w tym, że po co w ogóle za to się zabieramy jak i tak tego nie potrafimy. I w tym momencie się poddajemy, co jest ogromnym błędem.
Czemu?
Ponieważ głupotą jest zaniechanie tego co sprawiało nam zawsze przyjemność, tego co sprawiało, że na naszych twarzach pojawiał się uśmiech, a w sercu czuliśmy dumę z samego siebie. To jest właśnie to, co powinno nami kierować, gdy wybieramy jakąś pasję. A nie to ile pieniędzy na tym zarobimy, czy ludzie docenią to co robimy i czy w ogóle zauważą zmiany w naszym życiu.
Jeśli kochasz coś robić to rób to.
Nie przejmuj się diabełkiem na ramieniu, który szepce głupoty. Strzep go z ramienia i zapoznaj się z kilkoma radami, które warto pamiętać, gdy chcemy zawalczyć o swoją pasję.

  • Bądź konsekwentny w tym co robisz – czyli nie zniechęcaj się po pierwszym upadku, tylko wstań i pracuj dalej. Pamiętaj, że to praktyka czyni mistrza.
  • Nie słuchaj ludzi, którzy źle Ci życzą – ludzie, którzy wmawiają nam ciągle i usilnie, że coś źle robimy, nawet wtedy gdy się poprawiamy, są niewarci naszej uwagi. Postawmy się im, bo inaczej to oni zniszczą nas.
  • Ucz się na błędach i staraj się doskonalić – pamiętaj by nie spoczywać na laurach. Osiągnąłeś jakiś sukces w swojej pasji? Tak? To gratuluję. Jednak nie chodź z głową w chmurach, tylko usiądź i ucz się dalej, bo kto wie jakie nagrody Cię jeszcze czekają.
  • Nie stań się zuchwały, ani się nie wywyższaj – jeśli już coś osiągniesz, to nie stań się snobem. Pamiętaj kim byłeś na początku drogi i nie utrać swojego człowieczeństwa, na rzecz fanów. Bądź sobą, nie zmieniaj się ze względu na sławę.
  • Pamiętaj o rodzinie i przyjaciołach – nie pozwól, by Twoja pasja pochłonęła Cię do reszty. Musisz pamiętać, że masz jeszcze inny życie, a w nim przyjaciół, którzy też potrzebują uwagi i jakieś rozmowy.

To tylko pięć puntów z długiej listy, którą powinna znać każda osoba zaczynająca wprowadzać pasje w swoje życie. Nie możemy się chować z tym co kochamy robić, bo może robisz coś wyjątkowego i wiele osób chce to zobaczyć. A może Twoja rodzina się tym zainteresuje i wasze kontakty ewoluują na taki poziom na jakim nigdy nie były.
Nie pozwól, by strach tobą rządził. On niszczy wszystko, dlatego wyzbądź się go i żyj tak jak lubisz. Spraw, by twoje serce pięło się z dumny, oczy świeciły z radości, a uśmiech nie schodził z ust. Jeśli pozwolimy naszym marzeniom ożyć, życie stanie się piękniejsze i nabierze mnóstwa kolorów.
Może to co napisałam wydawać się stekiem bzdur, ale gdy wcielicie te bzdury w życie, zobaczycie, że miałam racje. Mnie pomogły i mimo że nieraz się podłamuję to przypominam sobie
moją magiczną piątkę, a robi się od razu lepiej.
Sprawdźcie je, a się sami przekonacie.
Wasza Dominika

 
Everyone around tells us to do things in our lives that can make us feel fulfilled. So we don't feel empty, so we could say we achieved something in our life. But how to do it? Let me help you.
Rather everyone of us is good at something. Dancing, visage, drawing, photography, writing or even building houses. But how to make the thing we're good at give us the maximum pleasure?
I don't think anyone really knows the answer. Beucase you do something, you like it, but still there's something missing in this work. We don't know what because it's the feeling that circulates in our system and doesn't want to reveal itself. It annoys us and make us stop doing what we like because we keep saying to ourselves that it's not our vocation.
But how can we know how our feelings act and mix in our body in a way that it efficiently distracts our attention from the things we like. To that feeling there's always some "nice" ghost who whispers to our ear how useless we are, why do we even attempt if we can't do this.
Why?
Because it's stupid to abandon what made us happy and smile and what made us feel proud of ourselves deep in our hearts. That's what should guide us when we choose a passion. Not how much money can we make or if people'll appreciate what we do or even notice any changes in our lives.
If you love what you do, do it.
Don't worry about the little devil on your shoulder that whispers crap. Get him off and take some worth-remembering advices when we want to fight for our passion.
  • Be consistent in what you do – meaning, don't put off things after the first fall, but get up and work on. Remember that practice makes perfect.
  • Don't listen to people that don't wish you well – people who keep telling us we're doing something wrong even when we improve aren't worth our attention. Let's stood up to them or they'll destroy us.
  • Learn from your mistakes and try to improve – remember not to rest on laurels. Did you succeed in your passion? Yes? Congratulations. But don't walk with your head in the clouds, but sit down and keep practising, who knows what praizes await you.
  • Don't get cheeky and don't swagger – if you achieved something, don't be a snob. Remember who you were at the beggining of your road and don't lose your humanity for fans. Be yourself, don't change because of the fame.
  • Remember about your family and friends – don't let your passion consume you completely. You have to remember about your other life with your friends that still need attention and some conversations.
Those are just the five points from a long list every person putting their passion in the effect should know. We can't hide with what we want to do because maybe you're doing something special and a lot of people want to see it. And maybe your family can get interested in it and your relations will evolve to a level they've never been on before.
Don't let the fear rule you. It destroys everything, get rid of it and live your life the way you like. Make your heart proud, eyes glow from joy and smile to never come out of your face. It we let our dreams come to life, our life will become more beautiful and colourful.
What I wrote might seem a bunch of crap but when you put those crap into practice you'll see I'm right. It helped me and even though it's hard sometimes I remember my magic five and it gets better.
Check them out and you'll see yourself.
Your Dominika

18:28

Recenzja/Review Bourjois Rouge Edition Velvet

Recenzja/Review Bourjois Rouge Edition Velvet
Każdy kto mnie zna, wie, że mam hopla na punkcie szminek. Posiadam różne, z Avonu, Oriflame, Marizy, kremową, która zmienia kolor na ustach w róż, do tego trzy szminki z firmy FM Group. Jednak ostatnio naszło na mnie, że muszę mieć jakąś matową szminkę, bo inaczej oszaleje. To było jedno z tych Must Have. Tylko jak znaleźć dobrą matową szminkę, której nie będę zjadać, ani nie rozmaże mi się po lekkim dotknięciu. Nigdy dotąd nie trafiłam na taką, co by trzymała mi jakoś specjalnie długo, a żebym mogła jeść z nią na ustach nie wspomnę.
Zaczęło się szukanie w internecie dobrej ale nie drogiej szminki. Trafiłam tam na markę Bourjois i pomadkę Bourjois Rouge Edition Velvet nr 03. Dziewczyny polecały i mówiły, że trzyma się strasznie długo na ustach. Jednak cena mówiła ok. 50zł, co mnie trochę zniechęcało, ale dałam szanse.
Kupiłam ją w promocji za 37zł, co było dla mnie znakiem z niebios „Tak, to twoja ukochana pomadka, będzie służyła ci przez lata”. Gdy przyszłam do domu, usiadłam przy biurku, wzięłam lusterko i do dzieła.
Pierwsze wrażenie? „Bosz, ale szajs kupiłam” Czemu? Już mówię.
Nałożyłam ją i się błyszczała, matowa szminka nie powinna się błyszczeć, dlatego to był jej pierwszy minus, zapach to był drugi minus, gdy piłam ślad na kubku, a parę minut, chyba 5 od pomalowania miałam obiad, który jak zjadłam to miałam połowę mniej szminki na ustach. Odłożyłam zakup do miski z szminkami i miałam z nią na pieńku, przez kilka dni. Wtedy dałam jej drugą szanse i odkryłam jak jej należy używać, a także zakochałam się w niej.
Po nałożeniu jej, znowu się błyszczała, ale dobra, odpuściłam i co się okazało? Ta szminka zasycha na ustach, jeśli da jej się chwilę. Wysycha, wchłania i matowi się. Dodatkowo mogę w niej pić i jeść, jednak przy tym drugim muszę uważać bo jak się postaram to nie potrzeba żadnych poprawek, ale gdy jem szybko i nie myślę o tym jak będę wyglądać, to wtedy wiadomo, że się zetrze.
I ostatni punk, za który kocham tą szminkę to to, że gdy pomaluje usta i ona się wchłonie to mogę swobodnie wyjść z domu, nie bojąc się, że gdzieś mi się coś rozmaże, czy będę miała jakiś ubytek. Osobiście mam straszny problem z przesuszonymi ustami, mogę nawilżać, pilingi robić, a one i tak wysychają na dworze, dlatego takim zaskoczeniem było dla mnie, gdy wyszłam w domu na parę godzin, a one przez cały czas były takie miękkie i bez suchych skórek. Teraz na co dzień nakładam odcień 04 (04 dokupiłam kilka dni później) i wychodzę z domu, uśmiecham się i nie boję się efektów niepożądanych.
Opakowanie, to coś co mnie zaskoczyło i jednocześnie ucieszyło. Pudełeczko jak od błyszczyka, razem z aplikatorem, ale w środku szminka. Dość dziwne połączenie, jednak bardzo praktyczne i wygodne. Można równo i bezproblemowo pomalować usta, nie bawiąc się w pędzelki, waciki i patyczki. Duże znaczenie ma także konsystencja, która jest gęsta lecz lekko się rozprowadza. Jedyne co mnie nico zniechęca to zapach, ale to jest raczej kwestia przyzwyczajenia. Po pomalowaniu ust i minięciu paru chwil, zapach się znika i się o nim zapomina.
To co zostaje to piękny kolor, matowe wykończenie, które kocham i miękkie usta przez prawie cały dzień.
Szminka zasługuje na swoją ocenę.
Planuję kupić kolejne kolory, naprawdę są cudowne i polecam ją wszystkim kobietom.
Moja ocena to 10/10
Pozdrawiam
Wasza Dominika

Everyone who knows me also knows I'm crazy about lipsticks. I've got different kinds of them, from Avon, Oriflame, Mariza, a cream one that changes the colour to pink while on your lips and three lipsticks from FM Group. But lately it came upon me to have a matt one, otherwise I'll go crazy. It was one of my "must have". But how to find a good, matt lipstick that I won't eat or blur with one touch? I've never found any that lasted long enough or let me eat while having it on.
I started looking online for some good, but not expensive lipstick. I found the Bourjois company and a lipstick called Bourjois Rouge Edition Velvet number 03. Girls were recommending and saying how long it lasts. The price was about 50zł which was kind of discouraging, but I gave it a chance.
I bought it in a discount for 37zł what was for me like a sign from heaven "Yes, it's your lovely lipstick, it's gonna serve you for years" When I came home, I sat by my desk, took my mirror and let's do this.
First impression? "Oh God, what a piece of crap I bought". Why? I'm explaining right away.
I put it on and it glittered, a matt lipstick shouldn't glitter, so there was the first minus. The second one was the smell, then the mark on my mug after drinking and about 5 minutes from using it I had dinner, after I finished it I had a half less lipstick on my mouth. I put it back to my bowl of lipsticks and didn't use it for a few days. Then I gave it a chance and discovered how to use it and after that I fell in love with it.
After putting it on it glittered again, but guess what? It dries on your mouth if you'll give it a minute. Dries, absorbs and gets matt. In addition I can drink and eat with it, but I have to be careful so I don't have to make any amendments but when I eat quickly and don't think about how I'm gonna look it's obvious it'll wipe off.
And the last point I love this lipstick for is that when I put it on my lips and it absorbs I can freely go out of my house without worrying about it wiping off. Personally I have a huge problem with overdried lips, I can moisturize it, make pillings and they dry out when I'm outside anyway, that's why it was such a surprise for me when I left my house for a few hours and they were so soft all the time. Now I put the 04 shade (I bought it a few days ago) everyday and I go out, smile and I'm not afraid of adverse effects.
The packing is something that surprized and made me happy at once. The little box like from a lipgloss right with the applicator, but inside there's a lipstick. Kind of weird combination but really useful and convenient. You can even and smoothly paint your lips without using any brushes, pads or sticks. Consistency is very important as it's thick but easy to spread. The only flaw is the smell, but it's just a matter of wont. After putting it on your lips and passing a few minutes the smell is gone and you forget about it.
What lasts is a beautiful colour, matt finish I love and soft lips for almost entire day.
The lipstick deserves its rate.
I'm planning to buy another colours, they are honestly wonderful and I recommend it to every woman.
My rate is 10/10
Greetings
Your Dominika

20:57

Muzyka w sercu - Moja książka

Prolog
Życie robi z nami co chce i doświadcza okrutnymi sposobami.
W wieku czternastu lat mało która nastolatka martwiła się tym, co ją spotka, szaleje i przechodzi bunt. Nie myśli za dużo, po prostu działa. Nie przejmuję się opiniami innych, myśli, że to ma zawsze racje, a wszyscy inni się mylą. Tak robiły moje koleżanki i ja. Zabawna, zadowolona z egzystencji nastolatka, która nie patrzyła na innych, tylko kierowała się pragnieniami. Miałam świat, w który się zagłębiałam i nie wpuszczałam tam nikogo. Byłam po prostu szczęśliwa. Ale do czasu. Wszystko stało się to nagle i niespodziewanie, musiałam dorosnąć. W ciągu kilku miesięcy życie zmieniło się o sto osiemdziesiąt stopni.
Zaczęło się niepozornie.
Moim ulubionym zajęciem w wolnych czasie, było chodzenie na polanę niedaleko domu, gdzie przesiadywałam i odpoczywałam, myślałam, po prostu bezczynnie leżałam na zielonej trawie, bawiąc się kwiatami polnymi. Właśnie podczas tych spacerów zaczęło się to, czego się nie spodziewałam. Najpierw niespodziewanie uginały się pode mną nogi. Raz na jakiś czas, potem coraz częściej. Jeden raz w tygodniu, dwa razy, aż w końcu byłam na tyle słaba, że nie mogłam chodzić sama w ulubione miejsce. A z kimś nie chciałam, bo to była świątynia, azyl. Jednak następstwem słabnięcia, było krążenie po lekarzach i specjalistach . Aż w końcu trafiliśmy do jednego, który był na tropie. Zlecił szereg badań, z neurologami, ortopedami. Kłucia igłami różnymi wielkością nie było końca, dziwne maszyny i ludzie, którzy nic nie chcieli mi mówić. Aż w końcu nadeszło badanie genetycznego, po którym minęło kilka tygodni, a my otrzymaliśmy telefon że mamy się stawić u doktora Jackowskiego jak najszybciej.
I tak się stało, umówiliśmy się na najbliższy termin i razem z rodzicami wybrałam się na spotkanie.
No, córciu, już prawie jesteśmy na miejscu. Za niedługo wszystko się wyjaśni. – Z zamyślenia wyrwał mnie głos mamy, Teresy. Spokojna z natury kobieta, wybuchała tylko w wyjątkowych okazjach. Jednak tego decydującego dnia była kłębkiem nerwów. Nie wystroiła się jak zawsze w gustowną garsonkę, a włosów nie ułożyła starannie, nawet się nie umalowała jak zawsze, tylko przejechała tuszem po rzęsach co wyciągnęło głębie brązowej tęczówki. W dżinsach, niebieskim sweterku z włosami zebranymi niedbale w kucyk na karku wyglądała najwyżej na trzydzieści lat, a nie swoje czterdzieści. Z reszta ojciec nie był lepszy. Starszy niby o pięć lat, ale prezentował się jak kiedyś, szerokie barki, na których wciąż widniały muskuły, jedyne co zdradzało jego wiek to pojedyncze siwe włosy przy skroniach.
Dojeżdżając na miejsce tata wysadził mnie i mamę przed wejściem, bym nie musiała za dużo chodzić, a sam pojechał zaparkować, by po chwili do nas dołączyć. Siedziałam i czekałam jak na ścięcie, nie mogłam się doczekać aż będziemy mogli wejść do środka. Nie wiedziałam, czego się spodziewać, ani co takiego odkryli, że musieliśmy stawić się natychmiastowo.
Proszę wejść, lekarz czeka na państwa. – Na głos pielęgniarki zerwaliśmy się z twardych krzeseł i ruszyliśmy wąskim korytarzem, który kończył się białymi drzwiami z tabliczką „dr. Jerzy Jackowski. Neurolog”.
Dzień dobry państwu. – przywitał się, starszy mężczyzna siedzący za dębowym biurkiem, na dodatek nie wyglądał na pozytywnie nastawionego.
Witamy. – odpowiedzieliśmy równocześnie. – Proszę nam powiedzieć co dzieję się z naszą córką? – Mama jak zawsze gdy się niecierpliwiła, pytała bezpośrednio i nie czekając na pozwolenie.
Czy mogliby państwo zostawić mnie z córką? Chciałbym najpierw z nią porozmawiać, wiem, że to może nie jest etyczne, ale zależy mi na tym. – Poprosił patrząc na nich. Na mnie nie spojrzał od kiedy weszliśmy. Jakby bał się wzroku, albo tego co zobaczę w jego oczach. Rodzice z niechęcią kiwnęli głowami i powoli wyszli, zamykając drzwi.
Proszę powiedzieć, co się dzieje? Mam już dość tej niepewności, chce mieć to za sobą, jednak widząc pana minę czuję, że nie będzie mi lżej, jak się dowiem. – Odezwałam się po chwili krępującej ciszy, jaka zapadła między nami. Serce waliło w piersi jak oszalałe, dłonie zrobiły się zimne jak lód.
Drogie dziecko, jak wiesz zrobiliśmy masę badań, wyniki dostałem już jakiś czas temu. Ale dla pewności, by nie wydać błędnej diagnozy, porozmawiałem z kolegami i zgodnie uznaliśmy, że moje domysły są prawdziwe – przerwał na chwilę biorąc głęboki wdech. – Przykro mi to mówić, ale to rdzeniowy zanik mięśni. Dostaniesz ulotki i telefon do psychologa, ponieważ na pewno będzie ci ciężko przestawić się na nowe życie – powiedział nazwę, która kompletnie mi nic nie mówiła.
Ale nie rozumiem, na czym to polega? – spytałam zaniepokojona. Nowe życie do którego będę musiała się przyzwyczaić? To na pewno nic dobrego.
Jak zauważyłaś, słabniesz z każdym dniem. Na tym polega ta choroba, osłabia mięśnie na tyle, że w końcu nie będziesz mogła samodzielnie się poruszać, będzie ci potrzebny wózek inwalidzki. Będziesz potrzebowała pomocy innego człowiek, bo nie dasz rady wszystkiego sama zrobić. Nie wiem, co więcej powiedzieć, Diano, nie jestem w stanie sobie wyobrazić, co czujesz. Przeważnie ta choroba uderza w małe dzieci, rzadko kiedy staje się to w tym wieku, w którym jesteś – przestałam przyswajać jakiekolwiek informacje. Patrzyłam tępo na mężczyznę, który praktycznie unikał mnie wzrokiem, patrzył na moje ramię, bark, gdzieś nad czołem, ale ani razu nie spojrzał się mi prosto w oczy.
Ale przecież to niemożliwe, mam dopiero czternaście lat. Nie mogę teraz… – głos mi się załamał. Wszystko docierało jak z oddali, jakby z innego wymiaru.
Jak przez mgłę widziałam rodziców wchodzących do pokoju. Mamę płaczącą tak jak nigdy, ojca, który próbował ją pocieszyć, jednak jego oczy też były zaszklone. Jak się przytulają i po dłuższej rozmowie wyprowadzają mnie otępiałą z gabinetu, a następnie z budynku. Działo się to poza mną. Moja dusza i ciało były dwoma osobnymi stanami, jedyne co je łączyło to wielki i niewyobrażalny ból.
Od tego sądnego dnia minęły cztery długie lata, które nie były łatwe. Od wizyty u lekarza zmieniło się bardzo wiele, niekoniecznie na plus. Rehabilitacja miała pomóc, ale nie pomogła, słabłam. Kilka tygodni po tej wizycie skończyło się samodzielne życie, byłam zależna od innych. No i od wózka, który musiał się stać moim przyjacielem. Nie była to łatwa droga, nie chciałam go, broniłam się jak mogłam. Przesiadywałam na wszystkim innym tylko nie na nim, ale kiedy byłam sama w domu i musiałam się przemieścić do innego pokoju, nie mogłam. W takich chwilach wiele razy upadałam i płakałam. Nie chciałam, by ktoś widział moje łzy, okazywały moją słabość. Nie chciałam, by rodzice i brat denerwowali się jeszcze bardziej, nie mogłam ich jeszcze bardziej zasmucać. Razem ze mną cierpieli z tego powodu. Złościli się, bo nic nie mogli zrobić. Razem ze mną przechodzili różne etapy akceptacji tego stanu.
Tyle łez wylałam w ciągu pierwszych miesięcy, tyle bólu i cierpienia. Cztery kółka, które stały się moimi nogami, stały się nie od łączną częścią mnie samej. W każdym miejscu, o każdej porze dnia, potrzebowałam wózka, potrzebowałam go by w miarę normalnie funkcjonować. Mogłam chociaż dzięki niemu przemieszczać się między pokojami.
Momenty, gdy kiedyś podnosiłam przedmioty różnej wagi, odeszły w niepamięć. Kilogram cukru był już dla mnie tak ciężki, że w gorsze dni nie mogłam go podnieść. Nie rozumiałam tego wszystkiego. Czemu mnie spotkało takie coś? Co to przeżycie miało mnie nauczyć, ani do czego to wszystko prowadziło.
Aż w końcu pogodziłam się z życiem, z tym co los przygotował. Stałam się twarda, zamknęłam uczucia za drzwiami i nie pozwalam im się zanadto wychylać. Moim prawdziwym „ja” obdarowuję nielicznych, tylko rodzina wie jaka naprawdę jestem. Ale nawet przed nimi się zamknęłam. Jednak postanowiłam zmienić życie. Klasa maturalna, niedługo pełnoletność, wracam do szkoły, koniec nauczania w domu. Nie będzie więcej strachu, nie będzie niepewności i gdybania. Biorę się za siebie i jestem pewna, że coś osiągnę. Nie będę kolejną niepełnosprawną osobą, która użala się nad swoim losem i chowa się po kontach. Łapie byka za rogi i prę do przodu.
Jestem Diana Wrzosowska i zapraszam na swoją historię życia.
___________________________
Witam!!! Dziś mam dla Was coś innego niż wywiad i recenzja. Dziś wstawiłam Wam prolog mojej książki nad którą aktualnie pracuje. Postanowiłam podzielić się z Wami moim skarbem i zasięgnąć Waszej opini. 
Jesteście ciekawi dalszych losów Diany?
Copyright © 2016 Dominika Szałomska , Blogger