17:58

Wywiad z Jill, właścicielką Zaczarownych Szablonów.

W swojej pisarskiej karierze, postanowiłam spróbować czegoś nowego. Tym razem chciałam przeprowadzić wywiad z kimś wyjątkowym, kto jest utalentowany. I tak pewnego dnia przeglądając blog Mileny znanej w świecie bloggerów jako Jill. Wpadłam na pomysł by zapytać ją o to czy chciałaby spróbować. Młoda dziewczyna, autorkę i właścicielkę jednej z najpopularniejszych szabloniarii w bloggerze, okazała się chętna na współprace. Już kilka dni po tym jak zaproponowałam jej ten wywiad, miałam gotowe pierwsze w życiu pytania i przystąpiłyśmy do pracy, która okazała się owocna.
Przedstawiam wam, najcieplejszą i najlepszą szabloniarkę jaką znam.
Witaj! Jak mam mówić Jill, a może Milena? Co wolisz?
Mileną jestem w życiu prywatnym, Jill, gdy chodzi o blogi i grafikę. Będę wdzięczna, jeśli będziesz używała pseudonimu.
Nie ma sprawy. Tak więc, Jill twój aktualny blog o nazwie Zaczarowane Szablony, cieszy się wielką sławą wśród szabloniarek, ale ciekawi mnie kiedy powstał pierwszy szablon? Ile miałaś wtedy lat?
Ciężko powiedzieć, ale myślę, że miałam gdzieś koło dwunastu, trzynastu lat. Prowadziłam bloga z opowiadaniem i nie mogłam znaleźć nigdzie odpowiedniej szaty graficznej. Pomyślałam, poczytałam i stworzyłam małego potworka. O ile pamiętam było to proste połączenie obrazka z jakimiś stampsami. Nie wyglądało to dobrze, ale wtedy było to dla mnie olbrzymie osiągnięcie.
Przeskok z pisania do grafiki. To duże zmiana. Widać dzięki temu, że jesteś osobą bardzo kreatywną. A czy twoja rodzina wie co robisz? Pokazujesz komuś prace zanim je wstawisz na bloga?
Piszę tylko od czasu do czasu. Skupiam się głównie na grafice. O mojej szablonowej działalności wie sporo osób, bo czynnie działamy na faceboku, więc chcąc nie chcą widzą niektóre informacje. Ogólnie jednak o tym nie mówię. Zdarzyło mi się, że znajomy wyrażał się dość lekceważąco o tym, co robię, co trochę mnie zniechęciło. A co do pokazywania prac, to mam sporo internetowych znajomych, z którymi dzielę pasję. To z nimi często konsultuje moje prace.
Jeden znajomy jest niczym wśród setek ludzi, którzy wielbią twoją twórczość. A czemu szablony? Nigdy nie chciałaś spróbować na przykład w malarstwie? To chyba podobna dziedzina.
Wielbią to za duże słowo. Są ludzie, którzy interesują się tym, co robię i tacy, których to nie obchodzi. Moim znajomi mają inne zainteresowania, dlatego staram się nie mieszać tych dwóch sfer mojego życia. Szczerze mówiąc nigdy nie myślałam o malarstwie. Nie uważam się za osobę szczególnie utalentowaną w takich rzeczach. Kiedy ktoś da mi ołówek, to jedyne co potrafię narysować, to jakieś dziwne, dziecinne bazgroły. Inaczej jest z grafiką.
To widzę, ze mamy podobne "zdolności"(śmiech). A wiesz ile masz już szablonów na swoim koncie? Z tego co widziałam na blogu to jest ich spora liczba.
O kurczę, nie mam pojęcia. Na Zaczarowanych zrobiłam około dwustu szablonów. Na moim poprzednim blogu było ich około pięćdziesięciu. Są to jednak dane z dwóch ostatnich lat, a w tym biznesie siedzę dłużej. Nie potrafię Ci powiedzieć, ile ich naprawdę było.
Ale i tak już przebiłaś liczbę jaką zakładałam. Myślałam, że jest ich koło stupiędziesięciu, a tu proszę takie zaskoczenie.
Uwielbiam to, co robię. Kiedy mam jakiś problem, to biorę kilka głębokich wdechów i otwieram program graficzny. Uspokaja mnie to.
Skąd bierzesz pomysły? Zrobić taką ilość prac to coś niesamowitego, szczególnie że każda różni się od siebie.
Często wszystko zależy od zdjęć czy obrazków, którymi dysponuję. To one daję mi natchnienie. Poza tym dużo wędruję po innych stronach graficznych. Kiedy widzę coś fajnego, to mówię: "Hej, ja też tak chcę" i biorę się do pracy. Później dodaję coś od siebie i powstają całkiem nowe rzeczy, przynajmniej dla mnie.
A co się dzieję, gdy gotowy szablon jest dostarczany zamawiającemu i jemu się nie podoba? Całkiem inaczej sobie go wyobrażał?
Jeśli zamawiający jest sympatyczny i swoje zdanie wyraża w kulturalny sposób, to robię szablon jeszcze raz. Zdaję sobie sprawę, że dość ciężko zamówić coś u nas, więc kiedy robię grafikę dla danej osoby, to dokładam wszelkich starań, by była zadowolona.
Zdarzyła się taka sytuacja, że ktoś był bardzo wybredny i żaden szablon mu się nie spodobał?
Była sytuacja, kiedy robiłam jedną rzecz siedem czy osiem razy, ale to skrajny przypadek. Przeważnie robię jedną, dwie poprawki. Jeśli zamawiający nie jest zadowolony, to wątpię, żeby to się zmieniło przy czwartym podejściu.
Osiem razy to całkiem sporo.
Dziewczyna była bardzo sympatyczna i od jakiegoś czasu odwiedzała i komentowała Zaczarowane. Takich klientów zawsze traktuję trochę inaczej.
Robisz szablony na potrzeby bloga, ale gdy ktoś z przyjaciół czy rodziny poprosi o jakiś szablon. Co wtedy? Każesz mu na blogu zrobić zamówienie czy „pracujesz po godzinach”? Wybacz jestem strasznie dociekliwą osobą.
Przeważnie takie zamówienia robię od ręki, ale nie zawsze daję rady. Zdarza się, że przyjmuję więcej, niż jestem w stanie zrobić i wtedy niestety muszę odmawiać zaprzyjaźnionym osobom.
Teraz zaczął się rok szkolny, sądzisz, że będziesz musiała trochę zwolnić?
Raczej nie. Częstotliwość dodawania szablonów zależy głównie od mojej weny. Jeśli ona jest, to potrafię znaleźć czas. Chociażby kosztem snu czy szkoły. Myślę, że ten rok będzie spokojny. Dopiero w następnym może być trochę kłopotów, bo będę w klasie maturalnej, ale tym będę się martwić potem.
Matura ważna rzecz, ale na szczęście dużo czasu do niej. Mam jeszcze ostatnie pytania jak pozwolisz, trzy góra pięć.
Jasne, pytaj
Na blogu jest razem z tobą osiem szabloniarek. Jak wybierałaś te dziewczyny? Musiały spełniać jakieś wymagania?
Teraz jest nas osiem, ale łącznie przez Zaczarowane przewinęło się osiemnaście osób. Część z nich to dziewczyny, które pracowały na innych blogach. Po kilku rozmowach dochodziłyśmy do wniosków, że fajnie będzie współpracować. Resztę wyłoniłyśmy na podstawie naboru. Musiały być utalentowane i sympatyczne. Również ważne jest to, czy udzielają się na blogu. Mamy kilka dodatkowych zakładek na blogu i gdybyśmy tylko ja i Avia o to dbały, to po prostu nie dałybyśmy rady.
No tak, tyle pracy nie da się łatwo ogarnąć. Utrzymujesz z nimi stały kontakt, z dziewczynami/ szabloniarkami? Jesteś ich koleżanką, czy raczej taką szefową?
Nie potrafię być szefową. Jeśli dobrze mnie podejść, to mogę zgodzić się na wszystko. Czasem myślę, że jestem zbyt miękka. W każdym razie jesteśmy na stopie koleżeńskiej i nie sądzę, żeby to miało się zmienić.
Nie miękka, a masz dobre serce. Jill ostatnie pytanie. Zaczarowane Szablony mają ponad rok, jesteś dumna ze swojego projektu? Spodziewałaś się, że blog zyska taką sławę? Bo nie ukrywajmy, większość blogerek idzie do was po szablony. Nawet ja sama i moje przyjaciółki, jeśli potrzebujemy to idziemy prosto do ciebie.
Nie, nigdy nie sądziłam, że uda nam się dojść do czegoś takiego. Myślę, że ogromny wpływ na to miała osoba, która dołączyła do mnie miesiąc po założeniu bloga. Mówię tu o Avii. Gdyby nie ona, to zapewne już dawno bym zrezygnowała. Jestem dumna z naszego sukcesu, ale czasem myślę, że nie zasługujemy na niego. Powinniśmy pracować więcej, ciężej... wciąż daleko nam do poziomu, o którym marzę.
Znacie się z Avii osobiście?
Niestety nie, ale mam nadzieję, że kiedyś się to zmieni. Z naszej ekipy spotkałam się tylko z Rowindale.
Rowidale też jest zdolna, na moim blogu od kilku miesięcy króluje jej szablon.
Też tak uważam. To świetna dziewczyna i utalentowana graficzka
Jak wszystkie szabloniarki na Zaczarowanych.
Cieszę się, że tak myślisz.
Ale dobrze, myślę że wszystko już mam. Nie było tak złe prawda?
Nie, jesteś bardzo sympatyczną rozmówczynią.
Ach dziękuję! I teraz ostatnie pytanie pół żartem pół serio. Zrobisz mi szablon?
Gdybym dostawała złotówkę za każdym razem, gdy to słyszę... (śmiech).
Podejrzewam że byłabyś już bogatą kobietą.
Dokładnie.
Ale dziękuje Jill za to, że zgodziłaś się na ten wywiad i mam nadzieje, że bawiłaś równie dobrze jak ja.
Ja również dziękuję. To dla mnie zaszczyt, że wybrałaś właśnie mnie.
Mi się rozmawiało z Jil bardzo miło i sympatycznie, jest przemiłą osobą. Mam nadzieję, że także wam się spodobało.

4 komentarze:

  1. Świetny wywiadzik. :) Czytało się go bardzo przyjemnie :) a od całej treści bije niesamowite ciepełko :) No i zostałam wspomniana! Hip hip hura! Miło, że takie pochwały pod mym adresem się pojawiły :D Aż normalnie dostałam zapału do pracy! Niech nam żyje Jill i Dominika :) Dominiczko szczęścia i rozwoju :D w każdej sferze w jakiej będziesz się poruszała :D
    A przy okazji zaproszę cię również do siebie :D A nóż ci przypadnie do gustu :p http://collegium-magicae.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Takie błędy: W ostatnim akapicie Jill nie Jil i nie "Znacie się z Avii" tylko z Avią.
    Ah, jestem nieco pedantyczna na punkcie pseudonimów.
    Ale fajnie, chociaż dłużej nie chce mi się pisać ;)
    Kraken

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajny wywiad, przyjemnie się go czytało :) Wywiadziki prowadzone w taki miły, ciepły i przyjazny sposób są najlepsze, jak dla mnie ;) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Dominika Szałomska , Blogger